Po okraszonym osiemnastym scudetto sezonie Milan był przymierzany co najmniej do obrony tytułu, a i w Champions League poprzeczkę stawiano nieco wyżej. Letnia sesja mercato rozpoczęła się od wolnych transferów Taiwo i kontuzjowanego Mexesa oraz pożegnania z Legrottaglie i gasnącym – jak się wówczas wydawało – Pirlo. Bogactwo w ataku powiększono sprowadzając młodziutkiego El Shaarawy’ego, a wyznawcy słynnego i długo oczekiwanego Pana X musieli zadowolić się wypożyczeniem Aquilaniego z Liverpoolu i zakupem z cyklu „last minute” w postaci Nocerino.

Jeszcze przed oficjalnym startem ligowych rozgrywek rossoneri mogli cieszyć się z pierwszego trofeum w nowym sezonie, dzięki pokonaniu Interu w Superpucharze Włoch. Były to jednak miłe złego początki. Pierwsza kolejka włoskiej ekstraklasy została przełożona z powodu strajku zawodników, więc Milan zaczął sezon dopiero we wrześniu od remisu z Lazio. W kolejnych meczach gromadzenie punktów szło rossonerim bardzo opornie, a gdy już zajaśniało wątłe światełko w tunelu, to natychmiast zgasił je rozpędzający się już wtedy turyński pociąg z Pirlo w roli maszynisty. Słaby start nie był jedyną bolączką rossonerich. Skład od początku trawiły kontuzje: jeszcze sierpniowy mecz o Trofeo Berlusconi zakończył się fatalnie dla Flaminiego, a Gattuso wypadł na dłużej po spotkaniu z Lazio. Los nie był również łaskawy dla Robinho, Boatenga czy Ibry, nie wspominając już o Pato, który częściej niż na boisku przebywał u lekarza. Po bolesnej przegranej na nowym obiekcie Juventusu rossoneri zdołali złapać wiatr w żagle i już do końca 2011 roku nie zaznali goryczy porażki. Po drodze zdarzały się chwile grozy, jak pamiętny mecz z Lecce, oraz drobne potknięcia (remisy z Fiorentiną i Bologną), ale po odrobieniu zaległej pierwszej kolejki Boże Narodzenie i Nowy Rok rossoneri mogli świętować w fotelu lidera. Cieszyć nie mógł się jedynie Cassano, u którego w październiku odezwały się problemy z sercem, stawiając pod znakiem zapytania dalszą karierę. W międzyczasie nie brakowało również emocji w rozgrywkach fazy grupowej Ligi Mistrzów. Zaczęło się od cennego remisu z Barceloną na Camp Nou i dwóch zwycięstw u siebie z outsiderami, ale remis z BATE poważnie ostudził nadzieje na pierwsze miejsce w grupie. Porażka z blaugraną i remis z Viktorią Pilzno sprawiły, że Milan uplasował się ostatecznie na drugim miejscu i pozostało mu liczyć na wylosowanie łatwego rywala w kolejnej rundzie.

Podczas styczniowego mercato zrezygnowano z usług Taiwo, którego zastąpiono Mesbahem. Ściągnięto również z powrotem Merkela i kontuzjowanego Strassera, a pomoc wzmocniono wypożyczonym z Interu Muntarim. W związku z nieobecnością Cassano Galliani podjął próbę pozyskania niechcianego przez Manchester City Teveza, ale transfer ten był powiązany ze sprzedażą Pato, do której w ostatniej chwili nie doszło i Milan sięgnął po Maxi Lopeza. W styczniu zespół Allegriego przegrał długo oczekiwane derby i utracił fotel lidera. Po wygranych ze słabszymi rywalami Milan potknął się po raz kolejny z Lazio i Napoli, co tylko potwierdzało tezę o czerwono-czarnej niemocy w pojedynkach na szczycie. Entuzjazm został przywrócony po odwróceniu wyniku w Udine, lecz dobre humory kibiców popsuł na długo remis z Juventusem i nieuznana bramka Muntariego. Rozzłoszczony Milan odpowiedział czterema kolejnymi zwycięstwami w lidze, ale w decydującym momencie sezonu ponownie dały o sobie znać kontuzje (zwłaszcza Thiago Silvy) i zmęczenie meczami rozgrywanymi co trzy dni. Po wyeliminowaniu Arsenalu Milan po latach przerwy osiągnął ćwierćfinał Ligi Mistrzów, gdzie czekała na niego Barcelona. Przegrany dwumecz z Katalończykami kosztował rossonerich zbyt wiele sił i przyczynił się również do dołka formy w lidze, gdzie w ciągu trzech kolejek obrońcy tytułu stracili aż siedem oczek. Od fatalnego meczu z Fiorentiną rossoneri ponownie musieli oglądać plecy Juventusu i taki stan rzeczy utrzymał się już do końca sezonu. Czarę goryczy przelały przegrane po drodze kolejne derby Mediolanu. W międzyczasie Milan został wyeliminowany również z walki o Puchar Włoch, gdzie w półfinale lepszy okazał się ponownie Juventus. Ostatnie spotkanie sezonu z Novarą było dla Milanu jedynie meczem pożegnań z weteranami: odejście po długoletniej służbie zadeklarowali między innymi Nesta, Gattuso i Inzaghi, a kilka tygodniu później walizki spakował także Seedorf.

Dziewiętnasty tytuł Mistrza Włoch pozostał więc nadal w sferze marzeń – Milan przegrał scudetto z Juventusem czterema punktami, co jest niewielką różnicą wobec ogromu problemów kadrowych, z którymi zespół Maxa Allegriego zmagał się od początku sezonu. Nie pomógł król strzelców Ibrahimovica, ani najlepszy sezon w karierze Nocerino. W kluczowych momentach zabrakło pomysłu Cassano, żywiołu Boatenga, spokoju Thiago Silvy, szybkości i bramkostrzelności Pato czy wreszcie zwykłego boiskowego szczęścia. Nie mając praktycznie nigdy do dyspozycji pełnej kadry, tracąc w najcięższych momentach nawet kilkunastu zawodników i zostawiając po drodze siły na boiskach Europy, rossoneri musieli uznać wyższość nowego mistrza z Turynu, a kibicom pozostał na otarcie łez Superpuchar Włoch i nadzieja na rewanż w kolejnej odsłonie rozgrywek.
wyniki Serie A tabela Serie A Coppa Italia
Liga Mistrzów Superpuchar Włoch sparingi
kadra sztab szkoleniowy kadra Primavery
Mistrzostwa Włoch Primavera Coppa Italia Primavera Coppa Carnevale
statystyki Serie A statystyki Coppa Italia statystyki Ligi Mistrzów



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone