02.05.2007, godz. 20:45, San Siro, Mediolan
1/2 finału Ligi Mistrzów 2006/07
       
Milan 3 : 0 Manchester Utd
Kaká 11', Seedorf 30', Gilardino 78'
 
Dida Van der Sar
Oddo (77' Saha) O'Shea
Nesta Brown
Kaladze Vidic
Jankulovski Heinze
Gattuso  (84' Cafu) Fletcher
Pirlo Scholes
Ambrosini  Carrick
Seedorf  C. Ronaldo
Kaká (86' Favalli) Rooney
Inzaghi (67' Gilardino) Giggs
   
Ławka Ławka
Kalac Kuszczak
Bonera Ferdinand
Serginho Richardson
Brocchi Eagles
  Smith
  Solskjaer
Trener Trener
Ancelotti Ferguson
 
7 2
5 6
4 5
11 21
1 2
47% 53%
2 1
0 0
 
sędziował: De Bleeckere (Belgia), widzów: 67 500


Opis meczu zaczerpnięty z portalu tgcom.it:

Niszczycielski Milan jest w finale
Manchester pokonany na San Siro 3-0


Wyczyn Milanu w rewanżowym półfinale Ligi Mistrzów. Rossoneri odrabiają 2-3 z pierwszego meczu, wygrywając na San Siro wynikiem 3-0. Prowadzenie milanistów w pierwszej połowie za sprawą Kaki, który w 11’ pokonuje Van der Sara strzałem po ziemi. Podwyższa Seedorf, który w 30’ umieszcza piłkę w siatce potężnym strzałem prawą nogą. Trzeci gol autorstwa Gilardino w 78’. W Atenach finał z Liverpoolem.

“Z diabłem wewnątrz ciała”, zbyt banalne byłoby nazwaniem tego wyczynem. Był to raczej występ wprost sensacyjny, bo tak grającego Milanu nie było jeszcze w tym sezonie i ciężko było go sobie wyobrazić jeszcze dzień przed meczem. Wspaniała pierwsza połowa z Old Trafford została przełożona na 90 znakomitych, perfekcyjnych minut, w których wielki, uważny i ochoczy Milan unicestwił atletyczną świeżość i klasę Manchesteru, który zaprezentował się na San Siro przekonany, że podobnie jak w pierwszym meczu będzie w stanie przechylić na swoją stronę losy meczu. Ale nie było powtórki z rozrywki dla ekipy Fergusona i rossoneri, napędzani pragnieniem pojechania do Aten, zemszczenia się na Liverpoolu i wymazania koszmaru ze stambulskiej nocy 2005, pokazali, że są w stanie przekształcić w tryumfalny sezon, który rozpoczął się pośród niepewności i trwał z jedyną pewnością – że Liga Mistrzów jest jedynym, prawdziwym celem milanistów. Dwumecz z Manchesterem będzie długo pamiętany ze względu na spektakl i przeżyte emocje.

Na San Siro Milan zaczął z włączonym dopalaczem, zabierając rytm i oddech Anglikom dzięki zacięciu Gattuso i Kace ustawionym między liniami, by atakować obronę Manchesteru, rozbijaną raz po raz przyspieszeniami Brazylijczyka, który już w pierwszej minucie oszukał niemal całą formację defensywną rywala. Grający bez piłki Inzaghi co chwilę otwierał wolne przestrzenie dla nieustannych wejść pomocników i Oddo, który wreszcie pokazał swoją przydatność na skrzydle. Nieprzerwany wysoki pressing i nieskazitelne prowadzenie piłki okazały się kluczowe przy okazji pierwszego gola, zdobytego po zgraniu Seedorfa, który wystawił „złotą piłkę” Kace, który postał strzał nie do obrony dla Van der Sara w 11’. Manchester niemrawo i z kłopotami próbował się podnieść, a Milan wykorzystał pozytywny okres, by podwyższyć za sprawą Seedorfa, który umiał wykorzystać podanie Pirlo i umieścić piłkę w lewym rogu bramki swego rodaka.

Po przerwie Manchester koniecznie chciał podnieść środek ciężkości, ale wyjścia niesamowitego Kaki i świetne utrzymywanie się przy piłce połączone z uważną punktualnością w obronie sprawiły, że nie było zbyt wiele zagrożenia dla ekipy Ancelottiego, która starała się wykorzystać wolne przestrzenie i była blisko trzeciego gola za sprawą Kaki w 53’. Wejście Sahy nie dało oczekiwanych efektów, a C. Ronaldo i Rooney nie byli tak decydujący jak w Anglii, podczas gdy Scholes był osaczony przez SuperGattuso. Drugi gol Gilardino w Lidze Mistrzów – a trzeci Milanu w tym meczu – przyklepał zasłużone zwycięstwo, owoc perfekcyjnego meczu i zamknął operę rozpoczętą w „Teatrze marzeń”, a zakończoną w „La Scali futbolu”. A to wszystko przenosi Milan do Aten, krainy mitów, gdzie historia czeka na to, by być zapisana na nowo 23 maja.





© Copyright 2002-2010 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone