23.03.2004, godz. 20:45, stadion San Siro, Mediolan
1/4 Ligi Mistrzów 2003/04
       
Milan 4 : 1 Deportivo
Pandiani 11', Kaká 45', Shevchenko 46', Kaká 49', Pirlo 53'
 
Dida Molina
Cafu   Scaloni
Costacurta   Andrade
Maldini Naybet
Pancaro  (72' Serginho) Capdevila
Gattuso Mauro Silva
Pirlo (66' Fran)  Duscher
Seedorf (81' Manuel Pablo)  Sergio
Kaká Valeron
Inzaghi  (79' Ambrosini) (83' Tristan)  Luque
Shevchenko  (84' Tomasson) Pandiani
   
Ławka Ławka
Abbiati Manua
Laursen Cesar
Brocchi Djalminha
Rui Costa Romero
   
   
Trener Trener
Ancelotti Irureta
 
9 5
8 9
8 4
13 17
9 1
55% 45%
1 1
0 0
 
sędziował: Ivanov (Rosja), widzów 60 335
Komentarz:
We wtorkowy wieczór na San Siro przyjechało Deportivo La Coruna. Pogromca Juventusu był pewny siebie. Pandiani zapowiadał, że będzie wyprzedzał "podstarzałych" Maldiniego i Costacurtę, a Valeron twierdził, że z Włochami łatwo się gra, bo bronią się ośmioma zawodnikami. Piłkarze Milanu nie potrzebowali lepszej motywacji. Niepokorni Hiszpanie zapomnieli najwyraźniej o laniu, jakie w zeszłej edycji LM Milan sprawił im na El Riazor. Trzeba było im przypomnieć. Pewnie dlatego Ancelotti wystawił w ataku SuperPippo - autora hat-tricka w owym meczu w Hiszpanii.
Milan zaczął tak, jak do tego przyzwyczaił wszystkich kibiców. Od razu przejął kontrolę w środku pola i spokojnie prowadził grę. Deportivo zagrało tak, jak umiało: wymieniając podania i czekając na niezdecydowanie rywala. W 11' goście dostali prezent od obrony Milanu. Nikt nie pilnował Pandianiego, który wyskoczył zza pleców Seedorfa i głową pokonał Didę. To była pierwsza okazja Deportivo. I ostatnia w pierwszej połowie. Hiszpanie cofnęli się momentalnie i zaczęli bronić wyniku. Tym samym zaprzeczyli mitowi, jakoby futbol hiszpański polegał na bezustannych atakach. Milan zepchnął gości do desperackiej obrony. Atak za atakiem sunął na bramkę Moliny. Jednak Milan był nieskuteczny. Najpierw niecelnie uderzał Kaká, potem z dystansu chybił Seedorf. Nie minęło kilka minut i kolejne dwie okazje zmarnowane przez Shevę i Inzaghiego, którzy stracili piłkę w polu karnym. Odpowiedź Deportivo to 2 minuty ciągłych wymian piłki przy akompaniamencie gwizdów kibiców. Gwizdali, bo goście wymieniając podania cofali się. W końcu ruszyli do przodu i akcję beznadziejnym strzałem z 30 metrów zakończył Luque. Milan grał swoje. Oglądając efektowne akcje Rossonerich miało się wrażenie, że gol jest tylko kwestią czasu. W odstępie kilku minut przed szansą na wyrównanie dwukrotnie stawał Kaká. Zabrakło precyzji. Potem Inzaghi strzelał groźnie, ale Molina odbił piłkę kolanem. Deportivo próbowało kontrataków. Valeron znakomicie radził sobie z obroną Milanu, ale sam meczu wygrać nie mógł. Wystarczyło, że oddawał piłkę partnerom i po chwili padała łupem Maldiniego lub Costacurty. Z każdą minutą rósł napór Milanu. Kapitan Maldini aktywnie brał udział w akcjach ofensywnych i raz wracając po akcji odebrał piłkę pod polem karnym... Deportivo. Milan momentami atakował 9 graczami: tylko Costacurta asekurował tyły. A ponoć - wg Depor - Milan miał bronić się 8 graczami. W końcu Molina skapitulował. Gol przypominał tego, którego rossoneri strzelili w Brugge. Cafu dośrodkował do wbiegającego w pole karne Kaki. Młody Brazylijczyk podbił piłkę lewym udem i prawą nogą z woleja posłał futbolówkę do siatki. Była 45'. Gol do szatni załamał Deportivo. Po wznowieniu wystarczyło 25 sekund i Milan już prowadził. Szybkie rozegranie w środku pola, podanie do Pancaro. Ten odegrał do Shevy, a Ukrainiec zaczarował w swoim stylu. Na kilku metrach Sheva ograł trzech rywali. Przyjęciem oszukał Mauro Silvę, przepuścił piłkę między nogami Andrade i zwodem minął Naybeta. Strzał prawą nogą w długi róg i Molina bez szans. Goście byli zszokowani. Milan grał spektakularnie. Po chwili Inzaghi strzela gola, ale Ivanov nie uznaje go z powodu spalonego. Powtórka telewizyjna nie pozostawia wątpliwości - gol powinien być zaliczony. Ale Milanowi było mało. W 49' Seedorf odzyskał piłkę pod polem karnym Hiszpanów i oddał ją Kace, który w swoim stylu uderzył w długi róg. Molina rzucił się wprawdzie, ale znów musiał skapitulować. Kolejne 4 minuty i było 4:1. Pirlo kapitalnie wykonał rzut wolny i San Siro po raz kolejny eksplodowało radością. Po chwili Pirlo świetnie podał do Inzaghiego, ale Molina nie dał się przelobować po strzale głową. Deportivo trochę się otrząsnęło i przed szansą na gola stanął Pandiani, ale trafił w Didę. Ancelotti wpuścił Serginho za Pancaro, a Irureta Frana za Duschera. Milan trochę odpuścił i goście zaczęli szukać szans na bramki. Jednak Dida bez problemów obronił zarówno strzał z dystansu Frana, jak i niebezpieczne uderzenie Pandianiego głową. Za Inzaghiego wszedł Ambrosini. Milan pozwolił gościom grać, ale sam nie rezygnował z kolejnych goli. Niestety liniowy nie miał swojego dnia. W 82' świetne wyjście Shevchenki i Ukrainiec znalazł się sam na sam z bramkarzem. Sędzia gwizdnął spalonego. Znów powtórki pokazały, że się pomylił. Ancelotti wpuścił Tomassona za Shevę. Po chwili Kaká mógł skompletować hat-tricka, ale po podaniu Cafu przestrzelił wysoko nad bramką. W końcówce jeszcze raz pomylił się liniowy. Tomasson wychodził sam na sam z Moliną, ale znów sędzia dopatrzył się spalonego, którego w rzeczywistości nie było. Deportivo już nic nie zdziałało.
Osiem minut starczyło Milanowi na rozwianie złudzeń Deportivo i udowodnienie całemu światu, że włoska piłka może być piękna i porywająca. W 8 minut Milan zadał kłam opiniom, że Włosi potrafią się tylko bronić i zabijają piękno gry. Rossoneri grali pomysłowo i efektownie. Niekonwencjonalne zagrania i ciekawe rozwiązania taktyczne sprawiały mnóstwo problemów spodziewającym się szablonowej gry Hiszpanom. Za dwa tygodnie rewanż na El Riazor, ale losy dwumeczu wydają się już być przesądzone.



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone