|
RIVALDO DLA 'FORZA MILAN!'
W Brazylii mówiono, że twoje przejście z Barcelony do Milanu to dobry
ruch, zgadzasz się z tym?
Tak, gdyż jak napisała prasa, przeszedłem z wielkiego klubu do jeszcze większego,
znakomicie zbudowanego. Zresztą byłem tego świadom, wiedząc że przechodzę do
klubu, który pięciokrotnie sięgał po Puchar Mistrzów, mającego wielkich piłkarzy
i obecny zespół nawiązujący swoją klasą do najlepszych czasów w historii klubu.
Czy po sześciu miesiącach spędzonych w klubie możesz powiedzieć to
samo, co czułeś przed przyjściem tu?
Moje pierwsze wrażenia po przyjściu do klubu były dobre. Teraz, jeśli to w ogóle
możliwe, są jeszcze lepsze: dotknęła mnie znakomita organizacja klubu, lepsza
niż wyobrażałem to sobie zeszłego lata.
We Włoszech większe problemy napotkałeś na boisku, czy przy nauce
języka?
Piłka nie jest tu inna od tej granej w Hiszpanii, może tylko nieco szybsza.
Z kolei język jest trudniejszy, pod tym względem muszę się jeszcze poprawić.
W jaki sposób można znaleźć w sobie jeszcze motywację po wygraniu
mundialu?
Na początku jest trudno, to prawda. Ale z upływem czasu, motywacje pojawiają
się, jeśli chodzi o mnie, po dwóch miesiącach od zwycięstwa w Japonii byłem
już skoncentrowany na pracy. Przeszłość jest ważna, nie zapomina się jej, ale
równie ważny jest spoglądanie przed siebie.
Jakie masz wspomnienia z początków swojej kariery?
W Brazylii przeżyłem trudne chwile, musiałem ciężko pracować, by dojść do dzisiejszego
poziomu.
Na San Siro zagrałeś jedno z najlepszych spotkań w barwach Barcelony:
jak wspominasz 3:3 w Lidze Mistrzów, gdy zdobyłeś trzy gole?
Niezapomniany wieczór. Zdobycie trzech goli na tym terenie, takiemu rywalowi,
nie zdarza się na co dzień, pamiętam, że po meczu byłem bardzo zadowolony, także
dlatego, że był to ważny wynik dla Barcelony.
Jaką muzykę preferujesz?
Podoba mi się muzyka brazylijska, cała, nie mam ulubionego wykonawcy.
A jeśli chodzi o telewizję, kino?
Do kina w ogóle nie chodzę, jeśli już zdarza mi się wyjść, idę coś zjeść, poza
tym spędzam czas w domu i oglądam to, co akurat leci.
Wróćmy do piłki? Uważasz za trudny południowoamerykański system kwalifikacji
do MŚ?
Nie, nie jest zbytnio trudny. System pozwala zademonstrować wszystkie swoje
walory, gdyż każdy spotyka się z każdym w meczu i rewanżu. Największą niewygodą
nie jest ilość spotkań, które trzeba rozegrać, ale podróże, jakie muszą odbywać
piłkarze grający na co dzień w Europie. W dłuższej perspektywie kończy się to
przemęczeniem piłkarzy.
Uważasz, że obecnie gra się zbyt wiele spotkań?
Nie wiem, ale na pewno wzrosło napięcie towarzyszące spotkaniom. Myślę, że to
następstwo całego systemu: piłka stała się biznesem, wokół piłki toczy się wiele
interesów, każdy wymaga coraz więcej: od kibiców, poprzez prasę na telewizji
kończąc. My jesteśmy silnikiem tej maszyny.
Także pomysł Blattera, by rozgrywać mistrzostwa świata co dwa lata
jest konsekwencją tej logiki. Co o tym myślisz?
Uważam, że to dobry pomysł. Dla mnie osobiście byłaby to wielka szansa, wiedząc,
że mam 30 lat, mógłbym zagrać przy aktualnym systemie na góra jednym turnieju.
Myślę, że mundial to doświadczenie, które nie ma sobie równych, to, ile znaczy
dla twojego kraju. Ale to także wielki spektakl dla wszystkich pasjonatów, którzy
nie musieliby już czekać kolejne cztery lata, by obejrzeć piłkę na najwyższym
poziomie.
Pomysł Milanu, by postawić na tak wielu piłkarzy ofensywnych uważasz
za... spektakularny?
Mój pomysł na piłkę idzie w tym kierunku, celem jest zdobycie o jedną bramkę
więcej od rywala, swoim stylem gry Milan zawsze stara się wprowadzić tą zasadę
do życia. Wielki zespół musi zawsze grać w ten sposób i dlatego rossoneri są
znani na całym świecie. Ważne jest, by dalej podążać tą drogą.
Wróćmy jeszcze na chwilę do mundialu. Czy z powodu faktu, że dotyka
cię to osobiście, wydaje ci się słuszne, że zgodnie z nowymi zasadami obrońca
tytułu musi grać w eliminacjach?
Co do tego jestem całkowicie przeciwny. By wygrać mundial musisz wykonać ciężką
pracę, pokonać tysiące przeszkód, więc myślę, że zespół, któremu się to uda,
ktokolwiek by nim nie był, powinien mieć pełne prawo występu w kolejnej edycji
bez konieczności gry w eliminacjach. Moim zdaniem w tym przypadku FIFA popełniła
błąd.
Poza tym Brazylia jest jedynym krajem, który brał udział we wszystkich
dotychczasowych turniejach.
To kolejny argument za tym, by nie wprowadzać w życie tej zasady, znając nasze
piłkarskie tradycje, a do tego w ostatnich trzech edycjach zawsze graliśmy w
finale, wyobrażacie sobie mundial bez Brazylii?
Kogo spośród zespołów południowoamerykańskich uważasz za faworyta
w kolejnych kwalifikacjach? W ostatnim czasie na waszym kontynencie posypało
niespodziankami, jak choćby przypadek Ekwadoru, który nigdy wcześniej nie grał
na mistrzostwach świata.
Można mówić praktycznie wyłącznie o Brazylii, Argentynie i Urugwaju, ale niespodzianki
zawsze są możliwe, na każdym poziomie. Weźmy nasz przypadek: przed startem turnieju
głównego nikt nie stawiał na Brazylię pamiętając o kłopotach jakie miała w eliminacjach.
Podczas gdy Argentyna, która w kwalifikacjach przegrała tylko jeden mecz, wydawała
się wielkim faworytem, a odpadła po pierwszej rundzie.
Jaką masz opinię o włoskim futbolu po sześciu miesiącach pobytu?
Jest trudniejszy porównaniu z hiszpańskim, mimo, iż jak wcześniej powiedziałem
łączą je tez podobieństwa. Tu jest mniej miejsca do gry, krycie jest agresywniejsze
i trzeba się szybko pozbywać piłki. Także stan boisk generalnie jest gorszy
od hiszpańskich, ale da się do nich przyzwyczaić.
Z rywali, który wywarł na tobie największe wrażenie?
Adrian Mutu, naprawdę świetny piłkarz. Pozostając przy Parmie, dobrze prezentuje
się również Adriano, pod kilkoma względami odkrycie w samej Brazylii.
Twoje plany na kolejne dwa lata?
Chciałbym wygrać jak najwięcej, główny nacisk kładąc na Lidze Mistrzów. Tytuł
klubowego mistrza Europy to jedyny, który mi brakuje, chciałbym wypełnić tą
pustkę.
Czyli puchar stawiasz ponad scudetto?
Tak, ale oddając należny szacunek lidze włoskiej. Dla mnie Champions League
jest najbardziej stymulująca, gdyż przy obecnej formule zawsze spotykasz się
najlepszymi zespołami innych krajów.
tłumaczenie: dezali
|