SILVIO BERLUSCONI DLA QUOTIDIANO.NET


Panie prezydencie, nadal jest Pan przekonany, że postąpił Pan słusznie, rezygnując ze 120 milionów i zatrzymując Kakę?
Przekonany? Bardziej. Szczęśliwy. To jak wygranie kolejnej Ligi Mistrzów. Jestem dumny jak nigdy z Milanu, bo naprawdę wierzę, że to jedyny klub na świecie, w którym mogą się zdarzyć takie rzeczy.

Pieniądze nie są wszystkim, wartości moralne nadal mają swoją wagę. Wydaje się, że nastąpił powrót niezwykłej tendencji: w tej piłce nadal bije serce.
Zdradzę Panu sekret. Wie Pan, o czym sobie pomyślałem, kiedy Ricky poinformował mnie o swojej decyzji? Pomyślałem sobie o moim ojcu. O tych wszystkich niedzielach z nim na stadionie, na Curvie, by kibicować Milanowi. Właśnie temu Milanowi – wówczas niezbyt silnemu. O szczerym entuzjaźmie, z jakim wspierał barwy naszego klubu, nawet kiedy przegrywał. Tym entuzjaźmie, który mi przekazał. Szczery entuzjazm każdego kibica, który nie kalkuluje, który wierzy w barwy swojego klubu. Myślałem o tym, że mój ojciec byłby dumny z tego Milanu – zespołu, w którym dojrzewają mistrzowe pokroju Kaki.

Ale czy piłkarze-symbole nadal mają rację bytu w dzisiejszej piłce?
Bez symboli nie ma futbolu. Nawet przy tych wszystkich aspektach komercyjnych, które są nieodzowne dla nowoczesnej piłki, ale nie mogą być wszystkim. Piłka nożna, i w ogóle sport, jest przede wszystkim bezinteresowną pasją. Nie mogłaby istnieć bez kibiców. A kibice kochają symbole. Jestem dumny, że symbol Milanu stał się też przykładem na sposób postrzegania sportu.

Jak to przyjął szejk? Rozmawialiście?
Nowy właściciel Manchesteru City wykonuje świetną pracę, by zbudować konkurencyjny zespół, który będzie w stanie odgrywać pierwszoplanową rolę w Premier League, a także na płaszczyźnie europejskiej. Inwestuje z hojnością i kompetencją, mając plany długoterminowe. W najbliższych latach uczyni Manchester City, który jest zespołem mało znanym we Włoszech, lecz mającym spore tradycje, jedną z wiodących sił w Europie. Życzę mu, aby to się powiodło, bo na to zasługuje. Ale on doskonale wie, że jestem właścicielem Milanu. Pozwoliliśmy Kace zdecydować o własnej przyszłości, lecz nie ukrywam, że jestem szczęśliwy z jego decyzji. Na moim miejscu szejk zrobiłby to samo. Nadal wiążą nas znakomite relacje.

Kiedy zaczęło do Pana docierać, że lepiej by było odrzucić ofertę City?
Moje serce i mój instynkt zawsze to wiedziały. A postawa kibiców zrobiła resztę. Zrozumiałem, że każdy milanista doświadczał tych samych uczuć co ja, tego samego przywiązania do Ricky’ego oraz takiego samego pragnienia, by nie pozbawiać drużyny takiego gracza. Ale Milan nie zatrzymuje nikogo wbrew jego woli. W ten właśnie sposób dwa lata temu pozwoliliśmy z wielkim żalem odejść Shevchence. Jak mówiłem w ostatnich dniach, gdyby Kaká uznał, że jego przejście do Manchesteru City byłoby korzystne z ekonomicznego i profesjonalnego punktu widzenia, to uszanowalibyśmy jego decyzję. Wszyscy jesteśmy szczęśliwi, że tak to się skończyło.

Nie wydaje się Panu, że niektóre wyceny zawodników są przesadzone, zwłaszcza w chwili tak poważnego kryzysu?
Wielki zawodnik jest także inwestycją w wizerunek, który przynosi spore zyski. Uważam, że każda drużyna i każdy prezydent powinien dokonywać własnych wycen. Oczywiście, Milan nigdy nie wydałby takiej sumy i nie dałby takiej pensji. Zdaję sobie sprawę, że w tak trudnym momencie obywatele mogą być wstrząśnięci, słysząc o takich kwotach.

Co Pana najbardziej poruszyło w zachowaniu gracza?
Ricky pokazał to, o czym zawsze wiedziałem. Milan, nasz Milan, jest największym klubem świata. I to nie dlatego, że zdobył więcej trofeów niż jakikolwiek inny klub, ale dlatego, że tworzymy społeczność, w której wierzy się we wspólny projekt. Projekt, którego kluczowymi postaciami są piłkarze, trenerzy, działacze i kibice. Nigdy nie zapomnę tego, że bez ich wielkiego wkładu Milan nie byłby klubem, jakim teraz jest.

Czy wiara mogła pomóc piłkarzowi w podjęciu decyzji i czyni z niego niezwykła osobowość w świecie piłki?
Kaká to niezwykły chłopak z wielu powodów. Nie tylko jest jednym z najlepszych piłkarzy świata, ale jest także osobą uprzejmą, wykształconą i obdarzoną szczerą i głęboką duchowością. Do swojej wiary podchodzi z wielką powagą. Na pewno wiara jest czymś, co nie tylko w świecie futbolu inspiruje do szczególnych zachowań. Trzeba jednak dodać jedną rzecz: piłka nożna to metafora życia, to wspaniała gra, pasja, symbol, ale wciąż tylko gra. Religia jest zbyt ważna, by mieszać ją w te sprawy.

Nie boi się Pan, że ojciec Kaki wróci negocjować kolejne podwyżki?
To, co czyni wyjątkowym wybór Kaki, jest właśnie fakt, że zdawał on sobie sprawę z tego, że Milan nie mógłby zwiększyć jego pensji. Budżet na to nie pozwala, a do tego podwyżka dla Kaki oznaczałaby konieczność podniesienia innych pensji w podobnym stopniu. Kaká to wie i zdecydował się zostać z nami, godząc się na to, że nie poprosi o żadne podwyżki w najbliższych latach.

A jeśli wróci zainteresowanie ze strony Realu?
Kaká i Milan już odmawiali Realowi Madryt w przeszłości. Nie widzę powodu, dla którego to miałoby się zmienić. Poza tym manifestacja jego przywiązania do barw klubowych z ostatnich dni wydaje się mówić sama za siebie...

Kibice Milanu teraz Panu dziękują, ale czasem wydają się niezaspokojeni...
Nigdy nie będę narzekał na przywiązanie kibiców do klubu i piłkarzy. Bez nich Milan by nie istniał. Poza tym wydaje mi się, że największy z kibiców nazywa się Silvio Berlusconi.

Koncepcja Milanu jako zespołu-rodziny pozostaje więc niezmienna. Odrzucicie ewentualne oferty za najważniejszych gracze? Pato wydaje się być na celowniku wszystkich...
Pato jest naszą inwestycją w przyszłość. Próbujemy pomóc mu się rozwinąć i wydaje mi się, że chłopak spełnia niezwykłe oczekiwania co do jego osoby. Sprzedanie go byłoby wbrew wszelkiej logice. Chcemy utrzymać Milan na najwyższym poziomie, który uczynił z niego najbardziej utytułowany klub świata. A to wyklucza sprzedaż najlepszych piłkarzy. Przypominam, że najwięksi mistrzowie, którzy grali w moim Milanie – od Van Bastena, przez Baresiego, Savicevica, Leonardo, aż po Maldiniego – pokończyli swoje kariery jako rossoneri.

Pomyślał Pan o biednym Gallianim, który bez pieniędzy za Kakę będzie miał mniejsza płynność w czasie mercato?
Prawdziwym niezrównanym mistrzem tego Milanu, poza piłkarzami i wspaniałym trenerem w osobie Carlo Ancelottiego, jest właśnie Adriano Galliani. Gdyby nie on i jego kompetencja, zrównoważenie, pasja i całkowite oddanie, Milan nie wygrałby tego, co wygrał w tych latach. Jako kibic nigdy nie zdołam mu wystarczająco podziękować. Nigdy nie ograniczyliśmy mu środków na najważniejsze transfery. Nieprzypadkowo mamy w Milanie trzech zdobywców Złotej Piłki. Wierzę, że to rekord wszech czasów.

Co Pan na to, by zatrzymac Beckhama dłużej niż tylko przez dwa miesiące. Podoba się Panu taki pomysł?
Kto nie chciałby mieć w zespole piłkarza pokroju Beckhama? Nie tylko ma niezwykłą klasę, ale także pokazuje profesjonalizm i zaangażowanie, które w zaskakujący sposób zadają kłam tym wszystkim, którzy określili go jako postać tylko i wyłącznie medialną. Jednak Beckham jest związany kontraktem z Galaxy, a umowy się respektuje.

Niektórzy narzekają na Ronaldinho...
Ronaldinho to autentyczny geniusz, zdolny – nawet gdy ma zły dzień – do robienia z piłką rzeczy graniczących z magią. Perfekcyjnie wpasował się zespół i dziś jest jego kluczowym elementem. Trzeba powiedzieć jedną rzecz. Do Milanu przyszło kilku z najlepszych graczy świata: od Ronaldinho po Pato, od Shevy po Beckhama. I o każdym słyszałem wynikające z uprzedzeń słowa krytyki. Ronaldinho i Shevchenko mieli być skończeni, Pato niespełnioną nadzieją, a Beckham gwiazdą rocka a nie piłkarzem. Każdy z nich zadał kłam tej krytyce i faktami potwierdza każdego dnia, że jest wielkim mistrzem.

Czy po tym psychologiczno-moralnym wysiłku Milan może włączyć się na poważnie w walkę o scudetto?
Scudetto nadal jest naszym celem. Jesteśmy świadomi klasy naszych rywali i to sprawia, że wyzwanie jest jeszcze większe.

Inter ma świetny zespół, ale zdaje się być skazany na powracające polemiki. Podoba się Panu Mourinho?
Mourinho to świetny trener, a Inter to bardzo mocny zespół. Liczy się to, że Mediolan ma dwa wielkie kluby, odgrywające główne role na poziomie międzynarodowym. Kiedy widzę na San Siro pamiątkowe tabliczki z tryumfami Interu i Milanu, dochodzę do wniosku, że każdy mediolański kibic może być dumny ze swojego miasta.

Na koniec ciekawostka. Pomimo wszystkich rodzinnych powiązań, Pan zawsze w szczególnych momentach powierza swoje słowa Aldo Biscardiemu. Przynosi Panu szczęście, czy po prostu jego program ma dla Pana szczególne znaczenie?
To w prosty sposób pokazuje, że nie istnieją żadne rodzinne powiązania. Stacje wchodzące w skład Mediasetu nigdy nie były i nigdy nie będą na moich usługach, nawet w sprawach sportowych. Poza tym lubię Biscardiego, który jest wielkim profesjonalistą i od wielu lat rozkochuje w sobie wielu kibiców, którzy tak jak on darzą piłkę miłością.



tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2010 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone