| dla
WWW.DEMETRIOALBERTINI.COM
Jesteś równie zmęczony sezonem jak cały zespół Milanu?
Nie wydaje mi się. Wszystko rozpoczęło się od kontuzji, którą
odniosłem w listopadzie 2000 roku, która wpłynęła na moją formę w
ostatnich miesiącach. W zasadzie tylko w okresie pomiędzy grudniem'01,
a styczniem tego roku mogłem trenować na całego w poszukiwaniu formy.
Wcześniejsze 12 miesięcy to okres ciągłych punkcji, operacji,
rekonwalescencji, bólów mięśni, cierpień, gdyż kiedy musi się grać
tyle spotkań, nie ma w zasadzie czasu na normalny trening. Zrobiłem to
dla Milanu, kiedy przed rokiem zacisnąłem zęby by zagrać w decydujący
meczach Ligi Mistrzów. Ludzie tego nie rozumieli i oceniali mnie
surowo, jak pewna część prasy. Mój sezon był syntezą całej mojej
kariery.
W jakim sensie?
Najbardziej byłem ceniony, gdy nie grałem, najlepsze pochwały
przeczytałem i usłyszałem właśnie w tych momentach. To wygląda w
ten sposób: kiedy Costacurta i Maldini są przeziębieni, mówi się o
nich jako "znaczących osłabieniach", a później, kiedy grają
część ludzi określa ich mianem "senatorów".
We wrześniu zeszłego roku Totti stwierdził, że
reprezentacja zacznie grać dobrze kiedy do pełnej dyspozycji powrócisz
ty.
Później nadszedł czas sparingu w Catanii z USA i Trapattoni nie
powołał mnie. Stwierdził, że grając z Tottim i dwoma napastnikami
potrzebuje pomocników innego typu niż ja. Szanuję koncepcje
Trapattoniego, dla reprezentacji jestem skłonny do wielu poświęceń,
co wiele razy udowadniałem już w Milanie. Po 15 latach mojej kariery
postrzegam siebie w podobny sposób i prawdą jest, że grałem przeważnie
w systemie 4-4-2, choć także w ustawieniach bardziej ofensywnych, z większą
liczbą napastników. Wolę myśleć, że powodem braku powołania była
w rzeczywistości moja forma fizyczna. Najbardziej ubolewam nad tym, że
podczas Mistrzostw Europy 2000 i kolejnych poprzedzających kontuzję,
miałem najlepszy okres w karierze.
Dziennikarze wytknęli Ci także brak zrozumienia z Rui Costą.
Natychmiast przypięli nam etykietę, dyskwalifikując już na początku.
Ja i Rui wiemy, że jeśli on zacznie grać jak w Fiorentinie i na tej
samej pozycji co tam (za dwójką napastników), nasza współpraca będzie
nie tylko możliwa, ale i do tego przyniesie efekty Milanowi. Fakt, że
rozpoczęliśmy sezon z wieloma nowymi zawodnikami i w nowym ustawieniu,
spowodował, że potrzebowaliśmy czasu, ale nam go nie dano.
Nie dostał go także Fatih Terim.
To była decyzja zarządu, co zostało zaakcentowane, ale kiedy
odszedł turecki szkoleniowiec, było jeszcze sporo do zrobienia.
Potrzebowaliśmy pewnej równowagi: kiedy powrócili do gry kontuzjowani
zawodnicy natychmiast to odczuliśmy i zagraliśmy dobrze końcówkę
sezonu, psując tylko pół godziny w Dortmundzie i mecz w Bologny.
Zostałeś źle osądzony w najlepszym momencie sezonu. To
przyczyniło się do innego odbioru całego Twojego sezonu.
Gwizdy przeszkadzały mi. Wracałem do gry, jak zwykle dawałem z
siebie wszystko, byłem w końcowej fazie rehabilitacji. Być może
kibice nie mogli mi wybaczyć straconej na środku boiska piłki we
Florencji, kiedy padło wyrównanie po strzale Adriano. Dominowaliśmy i
zasługiwaliśmy na zwycięstwo.
Ale jeszcze przed Twoim błędem graliście już w dziesiątkę,
nie wykorzystaliście karnego na 0:2 i stuprocentowej sytuacji do
zdobycia gola.
Widać ludziom, po obejrzeniu "90 minuto", pozostaje w głowie
tylko ostateczny wynik meczu.
Od tej chwili bardzo często byłeś zmieniany, aż do meczu
w Turynie, gdy zasiadłeś na ławce.
Poprosiłem o wyjaśnienia Ancelottiego, korzystając z tego, że
znamy się od wielu lat. Gdy jesteś zmieniany zawsze kiedy drużyna gra
słabo tracisz pewność siebie i niektórzy zaczynają myśleć, że
problemem jesteś ty. Ancelotti powiedział mi jednak: jeśli nie wierzyłbym
w ciebie, nie wystawiałbym cię w pierwszym składzie.
Co wydarzyło się Turynie?
Trener musi umieć dokonywać wyboru. Powiem prawdę: ławka
rezerwowych była dla mnie sporym zaskoczeniem, znajdywałem się w
okresie, gdy grałem coraz lepiej. Trzy dni później miałem na San
Siro zagrać po raz 80-ty w reprezentacji Włoch. Przez te 48 godzin po
meczu czułem jak świat wali mi się na plecy: zejście z boiska,
kontuzja, koniec sezonu pod znakiem zapytania, pożegnanie z Mundialem.
O czym rozmawialiście dzień później z Ancelottim?
Szczerze porozmawialiśmy, jak osoby, które znają się i szanują
od ponad dziesięciu lat.
Co najbardziej przeszkadzało Ci przez ten miesiąc po
odniesieniu kontuzji?
Powiedziałem to Ancelottiemu: piłkarza bardziej złości
wykluczenie z boiska niż kontuzja, która oddala go od występu w
Mundialu. To niemożliwe: ściągnięcie piłkarza z boiska to przywilej
trenera, tak samo postępowali w odniesieniu do mnie Sacchi, Capello i
Zaccheroni. Później czytałem artykuły, które przytaczały słowa,
które nigdy nie padły z moich ust, typu, że pierwsza moją myślą po
odniesieniu kontuzji był Mundial. Co za głupota! Moją pierwszą myślą
było to, że osłabiłem drużynę i ta musiała grać w dziesiątkę.
I jeszcze jedno, jeśli ktoś nie gra lub gra słabo w swoim klubie, jak
może myśleć o Mundialu?
Myślałeś o zmianie otoczenia?
Kiedy masz uszkodzone ścięgno, dokąd? Żartuję. W rzeczywistości
tej drużynie i tym barwom jestem całkowicie oddany i jeśli nawet byłem
kuszony, zawsze konsultowałem się ze swoim klubem.
Czujesz się wciąż ważnym elementem Milanu?
Powiedziałbym, że w największym stopniu od kiedy jestem związany
z tymi barwami. W tych tygodniach ogromną radość sprawiły mi oznaki
wsparcia ze strony partnerów z zespołu, liczne przesłania od kibiców,
nawet od tych, którzy mnie wygwizdywali, od szefostwa reprezentacji,
tak obecnej, jak i byłych. No i oczywiście od moich przyjaciół i
rodziny, którzy cały czas byli przy mnie.
Komu zadedykujesz pierwszą bramkę, kiedy wrócisz do gry?
W ostatnich tygodniach gdy grałem, lepiej było gdy nie trafiałem...Nie
wiem jaka będzie moja radość, gdy trafię. Pierwszy gol po powrocie
zadedykuję wielu osobom.
Pozdrowienia i na zawsze NAPRZÓD MILAN.
tłumaczenie: dezali
|