24.01.2006
To była kolejna udana kampania, czyli rok 2006 w krzywym zwierciadle
Część druga



LIPIEC

Po przegranym przez Brazylię ćwierćfinale Mistrzostw Świata Cafu zapowiada, iż nie zamierza jeszcze kończyć reprezentacyjnej kariery: "Jeśli będę mógł, chciałbym nadal być częścią kadry." Na takie coś powinno się mówić: "złe nawyki wyniesione z klubu".

Do półfinału z Niemcami Rino Gattuso przystępuje z żółtą kartką i realnym niebezpieczeństwem wyeliminowania się z udziału w ewentualnym finale. Gennaro obiecuje, że i tak da z siebie wszystko. No, może prawie: "Zagram tak, jak potrafię najlepiej, bez kalkulowania. Nawet jeśli ewentualny awans do finału miałby się odbyć kosztem mojej absencji w tym meczu. Oczywiste jest jednak, że nie wybiegnę na boisko niczym Rambo, z opaską na czole." "Mission... accomplished. You know there's more men out there and you know where they are. Find'em. Or I'll find you."

W finale Mistrzostw Świata na Włochów czekają Francuzi. Rino Gattuso nie ma wątpliwości, kto jest najniebezpieczniejszym zawodnikiem trójkolorowych: "By powstrzymać Zidane'a trzeba liczyć na pomoc niebios." Jaka znów pomoc niebios? Wystarczyła niewyparzona gęba Materazziego.

Pięciu milanistów zdobywa wraz z reprezentacją Włoch złoty medal Mistrzostw Świata. Jeszcze przed półfinałowym spotkaniem Ringhio pytany przez dziennikarzy o to, czy zgadza się z opinią, że gra lepiej na Mundialu niż Ronaldinho, stwierdza, że może tylko śnić o jego klasie. Na świeżo po zwycięskim finale mówi, że asem Barcelony może nie jest, ale za to mistrzem świata. Teraz to Ronaldinho może tylko śnić o Złotej Nike.

Tymczasem prokurator Palazzi formułuje oskarżenia w sprawie Calciopoli i wnioskuje o zdegradowanie Juventusu, Lazio, Fiorentiny i Milanu. Obrońca Gallianiego Marco De Luca komentuje: "Prawnik Juventusu stwierdził, że to już zupełnie nowy klub. Milan tymczasem jest wciąż taki sam, jak wczoraj. Mówię to ze skromnością i z dumą: nie zmieniliśmy się, jesteśmy tacy sami, przekonani o naszej niewinności, szanujący ocenę innych." Jak się później okaże, to właśnie całkowita zmiana kierownictwa Juventusu spowoduje znaczące złagodzenie kary dla bianconerich przy okazji arbitrażu. A Galliani i De Luca będą nadal skromni, dumni i przekonani o swej niewinności… Zrezygnują jedynie z szacunku dla oceny innych.

Silvio Berlusconi dzień przed ogłoszeniem werdyktów Trybunału Sportowego wyraża swoje oczekiwania odnośnie rozwiązania sprawy: "Jestem przeciwnikiem degradacji wszystkich oskarżonych klubów i nie mówię tego jako prezydent Milanu." Jako kibic? "Trzeba również myśleć o krzywdzie, jaką wyrządza się sponsorom i stacjom telewizyjnym, które podpisały już z klubami wielomilionowe kontrakty." Tego też nie mówi jako prezydent Milanu, ale jako właściciel Mediasetu - sieci, która posiada prawa do transmisji meczów choćby prawie pewnego degradacji Juventusu.

Zapadają wyroki sądu pierwszej instancji w sprawie Calciopoli. Lazio, Fiorentina i pozbawiony ostatnich dwóch scudetti Juventus zostają zdegradowane do Serie B z karami punktowymi odpowiednio -7, -12 i -30. Milan natomiast zostaje wykluczony z pucharów poprzez odebranie 44 punktów w zakończonym sezonie i 15 w kolejnych rozgrywkach. Jeszcze tego samego wieczoru okazuje się, że Empoli nie ma licencji na grę w europejskich pucharach i to właśnie Milanowi przysługuje miejsce w Pucharze UEFA. Empoli w trybie pilnym występuje o licencję, ale ostatecznie jej nie otrzymuje. Milaniści śmieją się przez łzy.

Massimo Ambrosini oświadcza: "Jestem w pełni zdrowy." "Nie ze mną te numery Brunner", chciałoby się rzec.

Sąd drugiej instancji ogłasza wyniki apelacji w sprawie Calciopoli. Juventus odzyskuje kilka punktów, Fiorentinie i Lazio oddany zostaje status pierwszoligowców, a Milan zostaje dopuszczony do eliminacji Ligi Mistrzów. Gianluca Pagliuca jest oburzony tym, że Milan zapowiada złożenie kolejnej apelacji: "Powinni siedzieć cicho i cieszyć się, że mogą grać w pucharach. Taka kara, to nie kara…" Wkrótce okaże się, że udział w eliminacjach do Ligi Mistrzów i wynikająca z tego konieczność radykalnego skrócenia okresu przygotowawczego znacząco wpłyną na postawę rossonerich w rundzie jesiennej i spowoduje lawinę kontuzji. W tych okolicznościach można zaryzykować stwierdzenie, że Milan został jednak ukarany…

Nadzwyczajny Komisarz FIGC Guido Rossi nie przejmuje się tym, że dotychczasowe wyroki w sprawie Calciopoli nie są jeszcze werdyktami ostatecznymi i podejmuje bezprecedensową decyzję o przyznaniu Interowi tytułu mistrzowskiego, wywalczonego na boisku / przez telefon (niepotrzebne skreślić) przez Juventus. Według Rossiego nie ma moralnych przeciwwskazań, by ogłosić nerazzurrich Mistrzem Włoch. Wkrótce Moratti będzie podejrzany o szpiegowanie Christiana Vieriego i fałszowanie bilansów finansowych, aby Inter w ogóle mógł zgłosić się do rozgrywek, a skazany w procesie Calciopoli Paolo Bergamo będzie pytał, czemu do prokuratury nie trafiły zapisy jego rozmów z Facchettim, który w sprawach desygnacji sędziów wydzwaniał najczęściej… Nie zakłóci to jednak spokoju Rossiemu. Ani Morattiemu, który kilkukrotnie podkreśli: "Odczuwam pełną satysfakcję z przyznania nam tego tytułu." Cóż, ponoć darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda.

SIERPIEŃ

Francesco Saverio Borrelli znów w akcji. Nieustraszony szef Biura Śledczego FIGC stawia kolejne zarzuty w aferze Calciopoli. Jak mógłby zapomnieć o Milanie? Rossoneri zostają oskarżeni o nielegalne działania Leonardo Meaniego, mające na celu wypaczenie wyniku rywalizacji pomiędzy… Arezzo i Salernitaną w rozgrywkach Serie B 2004/05. Dajcie mi klub, a paragraf się znajdzie… Ale żeby tak bezczelnie?

Czyżby naznaczony czwartym krzyżykiem Costacurta obawiał się o swoją dyspozycję w dwumeczu z Crveną Zvezdą w eliminacjach do Ligi Mistrzów? "Myślałem, że występy w Lidze Mistrzów zakończę na półfinałowym spotkaniu z Barceloną, tymczasem moi koledzy z defensywy stwarzają mi kolejne okazje do występów. Wierzą we mnie chyba za bardzo. Jestem dumny i szczęśliwy z tego powodu, jednak z pozycji kibica Milanu wolałbym, żeby na boisko wybiegli piłkarze z pierwszego składu." Billy niewątpliwie nie jest odosobniony w tym twierdzeniu, ale co zrobić, gdy trzech stoperów się kuruje, a czwarty jest zawieszony. Alessandro poleca też do gry w pierwszym składzie nowego zawodnika, niejakiego Adriano Gallianiego: "Jest wściekły. Powiedzmy, że jest bardzo naładowany. Powinniśmy właśnie jego desygnować do składu w eliminacjach Ligi Mistrzów. Oczyma wyobraźni widzę go u boku Gattuso w środku pomocy..." Gattuso jak Rambo, Galliani jak… Kojak?

Od działaczy i zawodników płyną zapewnienia, że ustalone odgórnie 8 punktów straty do Interu zostanie szybko odrobione, najlepiej jeszcze przed świętami. Życie zweryfikuje te przekonania, przed rzeczonymi świętami Milan nie tylko nie odrobi tej straty, ale zwiększy ją o dodatkowe 20 oczek.

Kolejny zawodnik w kadrze stwierdza, że woli grać na środku obrony. Po przekwalifikowanych Kaładze i Maldinim stoperem woli też być Dario Simic. Dodając do tego Costacurtę i Nestę oraz wzbraniającego się przed bieganiem po flance Bonerę zauważyć można pewną dysproporcję pomiędzy bokami obrony a jej środkiem. Po kontuzji Serginho w kadrze pozostaną tylko dwaj typowi skrzydłowi: Cafu i Jankulovski. A podobno taktyka Ancelottiego na takich się opiera…

Zapada wyrok w drugiej turze Calciopoli. Oskarżana o bezpośredni udział przy sfałszowaniu wyników sześciu spotkań ligowych Reggina zostaje ukarana 15 punktami karnymi w nadchodzącym sezonie. Milan za bezpośredni (orzeczony na podstawie pobieżnej analizy niespełna 2-minutowej niejednoznacznej rozmowy telefonicznej) udział w wypaczeniu wyniku jednego meczu dostał 59 punktów karnych, złagodzonych później do -38. I gdzie tu sens, gdzie logika?

Milan wygrywa Trofeo TIM, coroczny turniej, w którym 45-minutowe spotkania rozgrywają ze sobą Milan, Juventus i Inter. Rossoneri przerwali hegemonię nerazzurrich w tych rozgrywkach (to brzmi niewiarygodnie, ale istnieją rozgrywki, w których Inter jest hegemonem), podopieczni Roberto Manciniego zwyciężali w czterech ostatnich edycjach turnieju. Widocznie istnieje zasada: cztery wygrane pod rząd = scudetto przy zielonym stoliku na własność.

WRZESIEŃ

Serginho jest wniebowzięty z powodu przejścia Ricardo Oliveiry do Milanu. "Ma wielkie umiejętności, szybko się na nim poznacie. Milan dokonał świetnego transferu." Sergio, Ty już lepiej nic nie mów.

Tuż przed inauguracją sezonu ligowego Milan rozgrywa sparing z Varese. Carlo Ancelotti desygnuje do gry w pierwszym składzie… siedmiu obrońców, co sprawia, że linię pomocy w 3/4 tworzą zawodnicy ostatnio grający w defensywie: Cafu, Serginho i Costacurta. Ten ostatni zagrał w miejsce Pirlo. Mają chłopy pomysły na starość. Po meczu Ancelotti jednoznacznie ocenia pożyteczność tego sparingu: "To był mało przydatny sprawdzian pod względem taktycznym." Całe szczęście, że chociaż wpływy z biletów się na coś przydały - zasiliły konto Fundacji Milan.

Ricardo Oliveira, zawodnik, który ma wypełnić lukę po Shevchence zdobywa bramkę w swoim absolutnym debiucie. Miłe złego początki, na drugiego gola w lidze Brazylijczyk poczeka… 3,5 miesiąca. 2 bramki razy 3,5 daje 7. Magiczny numer, ale chciał, to ma.

Guido Rossi - człowiek, który zapowiadał, że zrewolucjonizuje prawa rządzące włoską piłką, by wreszcie odzyskała wiarygodność - podaje się do dymisji ze stanowiska Nadzwyczajnego Komisarza FIGC. Ogłasza, że jego misja dobiegła końca i wraca na fotel prezydenta koncernu Telecom. W sumie ma rację - Moratti przecież został usatysfakcjonowany, a rywale Interu surowo ukarani. Co z nowymi prawami dla świata calcio? - spytacie. Spokojna głowa - spisze je ktoś inny, kiedy indziej… Bo każdy ma swoją misję.

Podczas zakończonego bezbramkowym remisem meczu z Livorno mikrofony telewizji Sky zarejestrowały małą scysję między trenerem Carlo Ancelottim a Clarence'm Seedorfem:
Ancelotti: "Jesteście zbyt rozciągnięci."
Seedorf: "Myśl o trenowaniu, nie możesz tylko krytykować. Nie chcemy słuchać pojękiwań, lepiej pomóżcie nam z ławki."
Ancelotti: "Graj na dwa kontakty. Masz szczęście, że już nie mogę nikogo zmienić, bo już by cię nie było na boisku."
Po zakończeniu meczu sytuacja wróciła do normy. Seedorf powiedział: "Wszystko skończyło się z końcowym gwizdkiem, już podaliśmy sobie ręce."Ich przyjaźń miewała różne momenty, lepsze lub gorsze, ale paradoksalnie to Seedorf jest zawodnikiem, do którego Carletto ma największą słabość.

PAŹDZIERNIK

Carlo Ancelotti zastanawia się, kto zdobędzie Złotą Piłkę. Ma też swojego faworyta: "Przyznałbym ją Andrei Pirlo. Jeśli za podstawę do przyznania nagrody weźmie się występ na mundialu, nie powinno być żadnych wątpliwości." O gustach się nie dyskutuje, ale nawet na Mundialu byli lepsi, nie wspominając o słabiutkiej reszcie roku w wykonaniu Andrei. Ciekawsza jest jednak druga część wypowiedzi: "Nie mogę nie wspomnieć też o Rino, w przeciwnym razie wściekłby się." Panie Ancelotti, czyżby jakieś złe wspomnienia?

Tymczasem Andriy Shevchenko nie robi furory w Chelsea. W swoich wypowiedziach stale robi jednak dobrą minę do złej gry, stwierdzając na przykład: "Życie piłkarza jest prostsze w Londynie." Nazwany przez prasę kapusiem i ofermą, pozbawiony poparcia ze strony kolegów z drużyny i trenera wkrótce musiał chyba zweryfikować ten pogląd.

Odważnej i szczerej wypowiedzi udziela Cristian Brocchi: "Wychowywałem się w rodzinie, w której kibicowało się Interowi. Wystarczył jednak rok przywdziewania jego barw, by zrozumieć, że zmarnowałem wiele lat swojego życia." "Większa w niebie będzie radość z jednego nawróconego grzesznika niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia."

Zapadają długo oczekiwane decyzje sądu arbitrażowego CONI w sprawie Calciopoli. Dzień przed ich ogłoszeniem obrońca i nowy prezydent Juventusu zgodnie stwierdzają, że zgromadzone przez prokuraturę dowody były tak silne, że Stara Dama nie mogłaby narzekać nawet na degradację do Serie C. Szczerość bianconerich doceniają chyba członkowie sądu arbitrażowego, którzy po raz kolejny redukują karę Juventusu. Kluczowe okazuje się zwolnienie Moggiego i Giraudo, co ma rzekomo świadczyć o zmianach na lepsze i odcięciu się od nieuczciwych praktyk. Rzekomo, bo ciężko przypuszczać, by ktokolwiek chciał trzymać ludzi zdyskwalifikowanych na pięć lat, skoro dowody przeciwko klubowi były tak druzgocące. Zredukowana zostaje też kara Fiorentiny i Lazio, a Milan musi obejść się smakiem. Zaskakująca jest argumentacja decyzji odnośnie rossonerich: "Wymierzona kara w żadnym stopniu nie wpływa na wyniki i cele sportowe klubu." Na wyniki i cele kroczącego od zwycięstwa do zwycięstwa w Serie B Juventusu też kara nie wpływała. Ale to już mało komu przeszkadzało…

Milan przegrywa derby z Interem. Marcelo Lippi komentuje sytuację w tabeli: "Milan nie wypadł jeszcze z gry." I ma chłop rację! Rossoneri wypadną z gry dopiero w nadchodzących tygodniach, gdy zaczną regularnie oddawać punkty rywalom.

Clarence Seedorf opowiada przed kamerami, jak w przerwie meczu derbowego sędzia Farina chwycił go za kark. "Powiedziałem mu wtedy: I co? Pokażesz mi teraz kartkę? Gdybym ja ci tak zrobił, wyrzuciłbyś mnie z boiska." Spokojnie Clarence. Za kilka miesiący staniesz przed komisją dyscyplinarną za to, że naskarżyłeś na Farinę mediom.

LISTOPAD

Prezydent klubu coraz głośniej zastanawia się nad sprowadzeniem Ronaldinho: "Będziemy chcieli wziąć Ronaldinho, lecz nie wymieniłbym go na Kakę, ewentualnie na Brocchiego." Cristian stał w tym czasie… obok Berlusconiego. Znany ze swojego poczucia humoru prezydent wykorzysta każdą okazję, aby zażartować, nawet z jednego ze swoich pupili.

Milan zwiększa straty do czołówki, ale Adriano Galliani jest optymistą: "Musimy pamiętać o tym, że do zakończenia ligi jest jeszcze sporo czasu, do rozegrania jest 29 spotkań. To wystarczająco dużo do odrobienia strat i awansu co najmniej do pierwszej czwórki, a najlepiej dwójki. To zadanie absolutnie wykonalne, gdyż dysponujemy silnym zespołem. W zeszłym roku zakończyliśmy rozgrywki z 88 punktami na koncie. Nie widzę powodu, dla którego nie mielibyśmy powtórzyć tego wyniku." Wojciech "Baryła" Łazarek zwykł mawiać: "Jak to powiedziała ślepa klacz przed Wielką Pardubicką: Nie widzę przeszkód."

Milan przegrywa z Atalantą na wyjeździe i dla rossonerich jest to trzecia porażka w czterech spotkaniach. Bohaterem meczu jest Tiziano Pieri (tak, tak - ten sam, którego Ancelotti określił mianem niekompetentnego przy okazji zeznań w aferze Calciopoli), którego ewidentne pomyłki (?) doprowadzają do furii Ancelottiego i Gallianiego. W efekcie gospodarze odczarowują swój stadion, na którym z ACM nie wygrali od początku lat 80-tych (co ciekawe poprzednią wygraną Atalanty z Milanem sędziował Claudio Pieri… ojciec Tiziano). Na Via Turati grzmią, że ilość błędów na niekorzyść rossonerich jest podejrzana. Oficjalna strona klubu zamieszcza nawet spis kontrowersyjnych decyzji sędziowskich, "które skrzywdziły Milan w pierwszych dziesięciu kolejkach sezonu". Brakuje jeszcze spisu wszystkich słupków i poprzeczek oraz wszystkich kontuzji i urazów, które wpłynęły na wyniki poszczególnych meczów.

Clarence Seedorf zapewnia kibiców, że "teraz będzie już tylko lepiej." W kolejnych dniach Milan przegrywa z Romą i remisuje bezbramkowo z Empoli. Chyba lepiej, żeby już więcej nie było tak lepiej.

Tymczasem holenderskie media coraz bardziej naciskają na Marco Van Bastena, by powołał wreszcie Seedorfa do reprezentacji narodowej. Łabędź z Utrechtu oburza się i grzmi, że "to nie telewizja dokonuje selekcji piłkarzy." Na drugi dzień - w obliczu kontuzji Sneijdera - wysyła do Mediolanu faks z pierwszym od dwóch lat powołaniem dla Clarence'a.

Milan kontynuuje pozwalanie rywalom na przerywanie ich niekorzystnych serii. Udało się Atalancie i udaje się też Romie, która po ponad 20 latach przerwy wywozi komplet punktów z San Siro. Kto następny? Może Celtic? W końcu The Bhoys nie wygrali jeszcze nigdy wyjazdowego meczu w Lidze Mistrzów…

Prasa zaczyna spekulować, że pewien Ukrainiec powróci do Milanu. Adriano Galliani zaprzecza i stwierdza, że "Milan nie prowadzi żadnych negocjacji z Chelsea w sprawie Shevchenki." Dwa lata przed odejściem Andriya, rok przed, miesiąc przed jego sprzedaniem i… prawie pół roku po tym transferze, a "Łysy" z tą samą starą śpiewką.

Paolo Maldini ogłasza, że kolana doskwierają mu już tak mocno, że odczuwa ból nawet podczas treningów i w związku z tym bieżący sezon będzie jego ostatnim. Dwa tygodnie później kapitan Milanu zmienia zdanie i oświadcza, że jeszcze nie wie, co zrobi w czerwcu… Widać Maldini - jak kobieta - zmiennym jest.

W meczu z AEK Ateny poważnej kontuzji doznaje Dida. Ancelotti musi więc obdarzyć zaufaniem australijskiego bramkarza Zeljko Kalaca. Galliani nie traci dobrego humoru: "Pozyskując Kalaca byliśmy przekonani, że to dobry piłkarz." Trzeba było sprawdzić, a nie bazować na przekonaniu…

GRUDZIEŃ

Marco Borriello zdobywa swoją pierwszą ligową bramkę w Milanie. Podekscytowany snuje plany zdobywania goli w następnych spotkaniach. Jak się wkrótce okaże, Marco zostanie przyłapany na stosowaniu zabronionych substancji i na następne ligowe trafienie będzie musiał długo poczekać. Ba, jeśli w ogóle dostanie jeszcze kiedyś na to szansę.

We Włoszech szaleje kolejna afera. Tym razem wychodzi na jaw, że niektórzy piłkarze i działacze byli szantażowani przez fotografów, próbujących zarobić na kompromitujących zdjęciach gwiazd calcio. Kiedy do mediów przecieka informacja, że Adriano Galliani odkupił fotki jednego z rossonerich, dziennikarze chórem ogłaszają, że nieszczęsną ofiarą paparazzich padł Alberto Gilardino. Galliani stanowczo temu zaprzecza, ale w kuluarach mówi się, że jednak płacił słono za zdjęcia piłkarza Milanu… Tyle, że miało to być kilka lat wcześniej, gdy Francesco Coco dał się przyłapać w niedwuznacznej sytuacji z… pewnym transwestytą.

Niezbyt miło witają na San Siro Christiana Abbiatiego tifosi Milanu podczas spotkania z Torino. Były bramkarz Milanu jest urażony przyśpiewką, którą fani intonują pod jego adresem i po meczu żali się dziennikarzom. Ale może na drugi raz pomyśli, zanim podczas wypożyczenia do innego klubu zaśpiewa przed kamerami: "kto nie skacze, ten jest milanistą".

Podczas tradycyjnej klubowej Wigilii Adriano Galliani podsumowuje miniony rok w specyficznym dla siebie stylu: "Rok 2006 uważam za pozytywny." Mieliśmy już udaną kampanię, teraz mamy udany rok. Co tu dużo mówić: "Spieprzaj dziadu!!!"

Na tej samej imprezie Silvio Berlusconi w nieoficjalnej rozmowie porównuje Shevchenkę do kundla, który przybiega na każde zawołanie swej pani - żony. Nazajutrz huczą o tym wszystkie dzienniki. Galliani nie nadąża z dementowaniem, Berlusconi milczy, Kristen maluje paznokcie, Sheva obiera ziemniaki, wynosi śmieci i idzie kupić choinkę.

Ostatnie miesiące roku ocenia Gennaro Gattuso: "Ten sezon jest taki, jaki jest. Teraz możemy zasłaniać się słupkami, ale to nie jest ten Milan z poprzednich lat. Brak nam osobowości. Powody? Przede wszystkim kara punktowa, następnie krótkie przygotowania: uczestnicy Mistrzostw Świata nie są gotowi na sto procent. Oczekiwaliśmy też kilku wzmocnień. Poza tym drużyna się trochę postarzała. Te wszystkie małe problemy nie pozwalają nam być takim zespołem, jak przed rokiem." Kibice innych drużyn często zarzucają Rino inteligencję pawiana. Ale czy pawiana byłoby stać na tak mądrą analizę?

Tak oto dobiegł końca rok 2006. Oby kolejny niósł za sobą znacznie mniej sytuacji absurdalnych, a obfitował w te zabawne i radosne. Tego życzymy Milanowi, Wam i sobie.

Radeo i TomekW



© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone