23.10.2007
Od słupka: Pozory władzy

Teraz wzmocnię drużynę wielkim transferem” – powiedział Silvio Berlusconi 23 maja w Atenach kilka chwil po tym, jak Paolo Maldini wzniósł ku niebu siódmy w historii klubu Puchar Mistrzów. Kibice czekali do ostatniego dnia mercato, licząc na to, że Prezydent spełni obietnicę. Na próżno. „Po przeanalizowaniu rynku transferowego uznaliśmy, że nie ma na nim graczy, którzy byliby lepsi od tych, których mamy obecnie w kadrze” – usłyszeli tifosi w ramach wyjaśnień. Wielu jednak zadało sobie pytanie: dlaczego?

Od samego początku swojej prezydentury Berlusconi uwielbiał zaskakiwać i imponować. W krótkim okresie wyprowadził stojący na krawędzi bankructwa klub na szczyt świata. Nie istniały dla niego rzeczy niemożliwe podczas piłkarskiego mercato: nie było dla niego problemem zapłacić Atalancie czekiem in blanco za Donadoniego. Wszystko to po to, aby potem mógł zebrać owoce swych działań i pokazać się światu z Pucharem Mistrzów w rękach czy w towarzystwie prezentujących Złotą Piłkę Van Bastena, Gullita czy Weah. Bo pamiętać trzeba, że chociaż Milan był jego wielką pasją zaszczepioną przez ojca, który zabierał go w dzieciństwie na mecze rossonerich, to stanowił również niezwykle skuteczne narzędzie propagandowe, dzięki któremu wykreował on swój wizerunek człowieka sukcesu. To Milan pomógł mu katapultować się do świata polityki. Nawet z fotela Premiera Włoch nie przestawał dbać o klub, a pieniędzmi szastał zwłaszcza wtedy, gdy zbliżały się kolejne wybory. Od samego początku prezydentury kolejne całoroczne bilanse klubowe świeciły na czerwono. Aż do roku 2005. Wtedy Berlusconi przestał nagle sięgać do kieszeni. Bilanse 2005 i 2006 wyszły na plus i również tegoroczny będzie dodatni. Dlaczego?

Silvio Berlusconi ma 71 lat. Jego kariera polityczna chyli się ku końcowi, a pozycja, jaką wyrobił sobie przez lata, nie wymaga już umacniania. Coraz więcej do powiedzenia mają jego dzieci, a w szczególności Maria Elvira Berlusconi, znana bardziej jako Marina. Najstarsza córka Silvio jest prezydentem Fininvestu – holdingu medialnego, który formalnie jest właścicielem klubu. Tym kibicom rossonerich, którzy ze szczególną uwagą śledzą wydarzenia wokół ACM, do dziś dźwięczą w uszach jej słowa: „Milan musi wreszcie nauczyć się poruszać o własnych siłach”. Z ekonomicznego punktu widzenia najstarsza córka Prezydenta ma całkowitą rację. Tylko co to obchodzi kibica, który przez 20 lat był rozpieszczany przez wszechmocnego Silvio i któremu właśnie obiecano wielki transfer? Rurociąg z forsą, jaką Fininvest rokrocznie pompował do kas Milanu, Marina chciała zakręcać już za czasów transferu Nesty. Wówczas jednak otworzył się zwycięski cykl Ancelottiego i wpływy z wygrania Ligi Mistrzów ostudziły zapał ówczesnej pani wiceprezydent. Tymczasowo. Początek jej prezydentury w Fininveście zbiegł się nie tylko z koszmarem w Stambule. To wraz z nim zakończyły się transferowe szaleństwa Berlusconiego. Bo żeby kupić Gilardino, Galliani musiał najpierw spieniężyć kilku graczy, Oliveirę pozyskano z zysku z wymuszonej sprzedaży Shevchenki, a na Pato Milan nazbierał wygrywając Ligę Mistrzów.

Berlusconi oczywiście zaprzecza. Podczas czatu, zorganizowanego niedawno przez redakcję La Gazzetta dello Sport, kategorycznie stwierdził, że ma pełnię władzy, a dzieci w żaden sposób go nie ograniczają. Ale przecież nikt chyba nie sądził, że padnie inna odpowiedź. Jest rzeczą normalną, że w pewnym momencie rodzic musi usunąć się w cień, by jego dzieci mogły kontynuować jego dzieło. Nie każdy jednak potrafi się z tym pogodzić i chyba tak właśnie jest z naszym Prezydentem. Podczas tegorocznego mercato Berlusconi z uporem maniaka chciał udowodnić, że to on nadal tutaj rządzi. Galliani i Braida podsuwali mu na srebrnej tacy gotowe do zatwierdzenia kontrakty kolejnych piłkarzy wskazanych przez Ancelottiego. Berlusconi wykorzystywał jednak swoje uprawnienia, by stworzyć pozory władzy absolutnej. Dziś wiemy od samych zainteresowanych, że w tym roku zablokował w ten sposób transfery Toniego, Ribery’ego i Buffona. A w korytarzach przy Via Turati szepcze się też, że w czerwcu Silvio kazał zerwać niemal zakończone już negocjacje z Fiorentiną, która za Gilardino oferowała Montolivo i 10 milionów euro. W tym samym czasie Berlusconi miał złożyć ofertę za Ronaldinho, ale w Barcelonie podobno do dziś się z niej śmieją. Na podwyższenie oferty nie zgodziła się ponoć Marina. A grożący dymisją Galliani został ugłaskany transferem Emersona.

Oczywiście ktoś może powiedzieć, że to nie musi być prawda. Rzeczywiście nie musi. To tylko plotki, pogłoski, skrawki informacji docierające ze źródeł zbliżonych do klubu. Co jednak, jeśli to fakty? Berlusconi w końcu odejdzie. Kto po nim? Piersilvio jest wiceprezydentem Mediasetu, Marina rządzi Fininvestem. Pozostała trójka jest młodsza niż większość piłkarzy Milanu. Mówi się, że przyszłością klubu ma być 19-letni dziś Luigi, uznawany za najzagorzalszego milanistę z całej piątki dzieci Berlusconiego. Czy nie będzie on jednak łatwym celem manipulacji pilnującego rodzinnego majątku starszego rodzeństwa? Nawet jeśli nie, to i tak nie będzie miał takich pleców i wypchanego portfela jak ojciec. To może już lepiej na giełdę? W końcu dodatnie bilanse z ostatnich sezonów są...

TomekW



© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone