Ja, Ibra - zamów przed premierą!
 


 

29.08.2004
Bunt na pokładzie

Tydzień temu Milan w niezłym stylu sięgnął po Superpuchar Włoch. Wydawać by się mogło, że wszystko jest ładnie, pięknie. A jednak. Nagle zahuczało i to porządnie, a na nieskazitelnej dotąd powierzchni pojawiły się rysy. Oto bowiem Kaladze oświadcza, że jeśli nie będzie grał, to w styczniu odejdzie. W tym samym czasie Brocchiemu marzy się gra w Lazio, a Abbiati na swej stronie internetowej marudzi, że Milan przeszkadza mu w przejściu do Palermo...

Kaladze, w przeciwieństwie do swoich kolegów buntowników, chce jeszcze powalczyć i czeka do stycznia. Przy świetnej postawie Maldiniego wątpliwe jest, aby Gruzin nagle wskoczył do pierwszej jedenastki. Ale szans będzie miał sporo, bo przecież liga jest długa, a są jeszcze puchary. Maldini nie będzie w stanie zagrać we wszystkich meczach. Czy nie warto jest poczekać, przecierpieć trochę? W końcu Kapitan nie jest wieczny. A Kakha jest jeszcze młody i ma szanse być przyszłością Milanu. Nie jest też tajemnicą, że Simic jest na wylocie. Pancaro będzie pewnie zmiennikiem Cafu i Gruzinowi pozostanie rywalizacja z Maldinim. A może chodzi o rywalizację? Może gdyby Kakha nie odniósł kontuzji w zeszłym roku, to już wtedy marudziłby, że musi walczyć o miejsce w składzie z Pancaro? Panie Kaladze, to nie Dynamo Kijów. Tu panu miejsca nikt nie zagwarantuje.

Brocchi jaki jest - każdy widzi. Waleczny, ambitny, ale w Milanie może liczyć tylko na ławkę. Wcale mu się nie dziwię, że chciałby odejść do Lazio, gdzie miałby więcej okazji do pokazania się. Ale czemu dopiero na tydzień przed końcem okna transferowego? Miejże pan litość, panie Brocchi. Kampanię transferową przygotowuje się z wyprzedzeniem, a Milan to nie Inter i nie będzie się bawił w ludzi z łapanki pod hasłem "Bierzemy kogo się da, a potem się zobaczy". Więc się pan nie dziw, że klub nie chce pana wypuścić. Jest już oficjalne dementi i oświadczenie, że Brocchi może zostać w Milanie nawet do końca kariery. Niby wszystko ok. Ale przecież wcześniej stwierdził, że nie czuje wsparcia trenera. Tylko czy czuł je bardziej, kiedy 2 lata temu nie załapał się do szerokiej kadry na Ligę Mistrzów? Wątpię. A jednak zacisnął zęby, przyłożył się i przekonał Ancelottiego, a później z powodzeniem zastępował Gattuso. Tak więc bierz się pan do pracy, panie Brocchi. I nie maż się. Chłopaki nie płaczą.

Na koniec Abbiati. Nie ulega wątpliwości, że w tej chwili nie ma szans z Didą. On też o tym wie, więc chce pójść do słabszego klubu. Ale czemu nie mówił wcześniej? Przecież Galliani pytał... No tak, ale przeprowadzka do Palermo wiązałaby się przecież z drastyczną obniżką pensji. Chodziły słuchy, że to właśnie zadecydowało. Ale potem powołanie do kadry; słowa Lippiego, że trzeba grać w klubie, żeby marzyć o reprezentacji; rozmowy z zawodnikami Palermo... Ale teraz już za późno na szukanie następcy. Milan nie puści. Abbiati to zrozumiał i próbował wszystko odkręcić, zwalając winę na naczelnego swej strony. Niech będzie i tak. Ale proszę oszczędzić nam tekstów o miłości do klubu. Klubu, który pana wypromował. A co pan dał w zamian? Scudetto numer 16? Dla mnie tamto scudetto to samobój Sampdorii w doliczonym czasie, to wrzutki Guly'ego na głowę Bierhoffa oraz Weah z Bobanem trzymający się za ręce po golu z Juve. A Abbiati? Miłość do klubu to nie tylko rzetelne wykonywanie swych obowiązków. To przywiązanie jak u Maldiniego czy Costacurty. To Inzaghi i Gattuso podpisujący kontrakty in blanco. A pan robi tylko niepotrzebne zamieszanie...

Ancelotti powiedział, że takie sytuacje to chleb powszedni w wielkich klubach. Oczywiście. Przy tak szerokich i silnych kadrach cudem jest zadowolenie wszystkich. Ale problemy trzeba rozwiązywać. Co zrobić? Poczekać do stycznia i obserwować buntowników. Jak nadal będą marudzić, to wyrwać chwasty. Ja po nich płakać nie będę. Piłkarze przychodzą i odchodzą - tak było i tak będzie. A jedno pozostanie niezmienne: Milan...

TomekW



© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone