![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
||||
![]() |
||||
|
Milanowe Obsesje 04.05.2005 Zobojętnienie Mam gdzieś to, czy do finału dostali się psim swędem, czy może zwyciężyli dwumecz przy pomocy swojego słynnego wyrachowania. Nie obchodzi mnie, co wszechobecni „znawcy” myślą o piłce w ich wydaniu. W głębokim poważaniu mam tych, którzy znają tylko słowa: katenaczjo, antyfutbol i wypalone stare dziadki. To, że w finale cała Polska nawet bardziej niż za Dudkiem będzie przeciw Milanowi, też mam gdzieś. Kolor naszych trykotów w finale (najpewniej biały) ma dla mnie takie znaczenie, jak dla mojego sąsiada wyniki jego sesji egzaminacyjnej, czyli żadne. Wisi mi, kogo oni uważają za prawowitych i prawidłowych uczestników finału. Tam, gdzie słońce nie dociera, mam niektórych zdanie na temat Ancelottiego i Seedorfa. Gdzieś mam ortografię, wienc czasamy robie sobie niewymuszone błendy. A co! Nie mogie? Na temat tego, czy grali na pół gwizdka celowo, czy nie, a może nawet czy to nie była przypadkiem taka ich gra na „cały gwizdek”, mam zdanie podobne do mojego kaszubskiego kolegi: Wbita w to! Jak Muniek Staszczyk olewam rząd, mandaty drogowe i przedniedzielne przechwałki kibiców Juventusu. Grzeje mnie to, że oczekiwali naszej porażki z PSV i teraz złorzeczą na los. Co do meczu, to wszystko mi jedno, czy rossoneri wygrają 1:0 po strzale dopiero, co wprowadzonego w 92. minucie J.D. Tomassona, czy rozgromią biało-czarnych 7:0, a może nawet przegrają ten mecz zasłużenie. Byleby tylko zdobyli mistrzostwo. Gwiżdżę na formy, style, terminy, prawa i obowiązki. Nie jestem ciekaw tego, co pomyśli sobie jeden redaktor z drugim, albo wszystkich siedmioro stałych czytelników tej kolumny. Dlaczego? Bo najpierw powiem, że żegnam państwa i więcej nie będę do poczytania, a potem urwę felieton w połowie sło Radosław Juszczuk |
||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |