![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
||||
![]() |
||||
|
24.05.2004 Sportowy ból, sportowa złość. Sezon dla piłkarzy i kibiców AC Milan już się zakończył. Sezon generalnie udany mimo kilku zgrzytów. Ale o porażce z Deportivo, nie wspominając nawet o przegranej z Lazio w mało przecież znaczącym Pucharze Włoch, wszyscy zdążyli zapomnieć. Zdobycie 17. scudetto przyćmiło złe chwile. Niby wszystko jest cacy i nie zostało nic, jak tylko się cieszyć. Ale nie wszyscy związani w taki czy inny sposób z Milanem kończą sezon z uśmiechem na twarzy. Nie, nie dlatego, że nie w smak im zwycięstwo w lidze, bo to absurd. Ale cóż... Piłkarz też człowiek, chwile smutku i złości zawsze mogą nadejść. Nagle, w ciągu paru dni po ostatnim gwizdku sezonu ligowego, przybyło paru rozgoryczonych. Trenerzy kadr narodowych zaczęli właśnie rozsyłanie powołań na turniej Mistrzostw Europy w Portugalii. A który z milanistów, świadomy swojej wartości, nie chciałby pojechać na czempionat? Każdy pragnie wystąpić na wielkiej imprezie. Chęć promowania się, żądza sukcesów i pieniędzy, ambicja. Profesjonalny zawodnik nie byłby profesjonalnym zawodnikiem gdyby się tym nie kierował. Do tego dochodzi prestiż i duma z gry w narodowym trykocie. Ha! Problem oczywiście tkwił w tym, że każdy chętny nie pojedzie. Kierownicy drużyn narodowych zarezerwowali po 23 miejsca w portugalskich hotelach. I ani jednego więcej. Podczas gdy z wezwaniami dla mediolańskich stranieri wszystko potoczyło się zgodnie z oczekiwaniami, to werdykt Giovanniego Trapattoniego nie wszystkim się spodobał. A już na pewno nie Massimo Ambrosiniemu i Filippo Inzaghiemu. Bo że Beppe Pancaro nie jedzie na ME było jasne już wcześniej. Grywający ostatnimi czasy w Squadra Azzurra Pancaro doznał pod koniec sezonu ciężkiej kontuzji. Zdążył już poddać się operacji i z czystym, aczkolwiek ciężkim sercem czekał na wyniki powołań. Oczekiwanie dostali je Nesta, Pirlo i Gattuso (dwaj ostatni wciąż niepewni miejsca w wyjściowym ustawieniu) a nieoczekiwanie, chyba najbardziej dla samych siebie, nie dostali ich wspomniani Ambro i Pippo. Dlaczego można jednak było spodziewać się braku tych piłkarzy w kadrze? Tu z chęcią skorzystam z przysługującego mi prawa do subiektywizmu. Nawet piłkarski laik zauważyłby, że tej wiosny Pippo był tylko cieniem klasowego piłkarza. A jeszcze jesienią, w trzech kolejnych meczach eliminacyjnych zdobył 6 bramek, czym przyczynił się do awansu. Wypadł potem jednak ze składu z powodu kontuzji (powrócił, ale w słabiutkiej formie, marnował okazję za okazją, brakowało mu szybkości), a jakiś czas temu poddał się koniecznej operacji. Biedaczek łudził się, że zdąży się wykurować na Euro, że trener o nim nie zapomni. Chyba jednak naiwnie. Chwali mu się ta determinacja, ale życie jest życiem. Trap wolał postawić na średniego Corradiego niż na średniego, a będącego nie w pełni sił, Inzaghiego i nikt mu nie zarzuci błędu. Można się zastanawiać, co by było gdyby nie kontuzja. Ale to tylko gdybanie. Faktyczny stan obecny samego zainteresowanego (forma i zdrowie) są takie a nie inne. Problemy zdrowotne miał swego czasu też Ambrosini, ale on bardziej zawiódł się decyzją o powołaniach. Chyba będzie miał więcej pretensji do Trapa niż do siebie. Był w końcu - jak sam mówi - częścią ekipy, która walczyła w eliminacjach. Grywał w spotkaniach towarzyskich. Ale mało grał w klubie. Choć gra jego była bardzo poprawna, to gdy selekcjoner postanowił zrezygnować z pomocnika kosztem napastnika (jak sam tłumaczył) skreślił właśnie Ambro. Jeśli coś ma dziwić, to nie fakt, że Massimo nie ma w kadrze na ME, ale to, z jaką konsekwencją Trapattoni stawiał na niego wcześniej. Minus dla Trapa, ale czego można było oczekiwać, jeśli chodzi o zawodnika, który w klubie grzeje ławę? Właśnie tego. Podobna sytuacja jest z Abbiatim, ale tylko trochę. Ten balansował między 3. a 4. pozycją bramkarza w kadrze Italii. Też nie grał w klubie, a w reprezentacji zaliczył 2 epizody (choć jako bramkarz ma mniejsze pole do popisu). Tak więc zły jest teraz Ambro (złośliwi mówią, że rozważa odejście z klubu, bo nie może się w nim spełniać, a przez to również w kadrze narodowej), zły jest Inzaghi. Pozostaje mieć nadzieję, że sportowy gniew, który się w nich wyzwala, pozytywnie wpłynie na ich przygotowania do nowego sezonu, a potem już na ich grę. Jestem pewien, że to ludzie z charakterem i zrobią wszystko, by taka sytuacja się więcej nie powtórzyła. A drużyna klubowa może tylko na tym zyskać. Podobno nadzieja umiera ostatnia. I nasi bohaterowie mają jeszcze cień szansy, bo możliwe są zmiany do 2 czerwca. Wtedy mija termin zgłaszania zawodników do turnieju. Turnieju, po którym, bardzo możliwe, nie będą się smucili ani włoscy kibice, ani Ambro z Pippo. Ale... Cicho sza! Lepiej nie zapeszyć... Radosław Juszczuk |
||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |