![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
||||
![]() |
||||
|
05.07.2004 Rydwany ognia Powyższy tytuł niniejszego tekstu został oczywiście zapożyczony. Zapożyczony od jednego z najwybitniejszych utworów instrumentalnych w historii muzyki - słynnej melodii autorstwa Vangelisa. Takie skojarzenie przyszło mi na myśl po wczorajszym zwycięstwie Greków w finale Mistrzostw Europy. Wspomniany Vangelis jest dla mnie uosobieniem tego, co Grecja ma najlepsze. Ale to tylko jeden powód. Drugi to niesamowity film, z którego owy utwór pochodzi. Oparty na autentycznych faktach obraz, w cudowny sposób przedstawiający piękno sportu. Piękno sportu, którego było nam dane doświadczyć również w ten niedzielny wieczór. Europa przecierała oczy ze zdumienia! Niemożliwe stało się faktem. Mistrzem Europy została drużyna, na którą przed turniejem nikt nie stawiał. Piłkarski kopciuszek. Dla wielu są to zawodnicy nie prezentujący futbolu, który rzucałby na kolana. Wielu kibiców rzeczywiście nie rzucili swoją grą. Ale z niektórymi udało im się to zrobić, włącznie ze mną, nie wspominając już o zawodnikach drużyn, które odprawili z kwitkiem. Ktoś powie: przypadek, szczęście. Z jednej strony - tak. Ekipa bez gwiazd, piłkarze w ogromnej większości grający w przeciętnych klubach, żadnych osiągnięć w przeszłości, poziom piłki klubowej również nie porażający. Z drugiej strony - nie. Wystarczy spojrzeć na reprezentacje, jakie mają "na rozkładzie": Portugalia (dwa razy!) - gospodarze, jedni z pewniaków, Francja - "głośny" faworyt, Czechy - "cichy" faworyt, Hiszpania - zawsze zapowiadani jako mocni. To nie wszystko; jeszcze ich doskonała (!) gra obronna, nienaganne przywiązanie do bardzo dobrze ustalanej taktyki (niesamowity Rehhagel!), radość z gry i wielka ambicja. Można wymieniać oprócz tego wspaniałych aktorów turniejowego przedstawienia: twardego jak skała Dellasa (trzeba mieć baczną uwagę na formację obronną Romy w nowym sezonie), niezmordowanego Karagounisa, skutecznego Charisteasa i innych. Przed finałem sympatyzowałem z Portugalczykami. Nie wiem, czy piłkarze Hellady wygrali finał zasłużenie, czy nie. Wiem, że wygrał futbol powszechnie uznawany za brzydki; nie oparty na wirtuozerii poszczególnych zawodników, ale na rzemieślniczej pracy całej grupy ludzi. A przecież to ten sam futbol, który zwyciężył w finale Champions League! Ten sam, jaki grali - w dużej ilości - ci sami Portugalczycy! Czyż to nie jest okrutne? Okrutne, ale po raz kolejny i kolejny, aż do znudzenia, chce się powtarzać: to jest piękne! Jak napisałem - futbol brzydki, ale futbol skuteczny. A czy nie o to w tym wszystkim chodzi? Nie wygrywa się za robienie na boisku sztuczek cyrkowych. Liczy się tylko skuteczność. I to mnie zachwyca. Dziwnie to może brzmi w ustach kibica drużyny naszpikowanej indywidualnościami, ale sami mieliśmy dowód na El Riazor, co nam po gwiazdach, gdy w całej drużynie coś szwankuje. Ciekaw jestem bardzo przyszłości greckiego futbolu po tym spektakularnym sukcesie. Może złapią wiatr w żagle jak ostatnimi czasy Czesi, może portugalska wiktoria okaże się tylko pojedynczym ekscesem. Dwie rzeczy są pewne. Pierwsza: sukces Greków (oparty na wieloletniej budowie) to doskonały przykład dla nas (mówię o Polsce), naszych zawodników, naszych władz piłkarskich. Druga dotyczy tego, co napisałem na początku o Vangelisie i jego twórczości jako o pozytywnych skojarzeniach z Grecją. Grecka piłka nożna właśnie dołączyła do tego zestawu. * * *
Po raz kolejny zdradziłem tematykę "milanistyczną" dla tematyki dotyczącej Mistrzostw Europy, ale to wydaje się zasadne. Turniej już się zakończył, przyjdzie więc powrócić do - dla niektórych - szarej, a dla nas czerwono-czarnej rzeczywistości. Radosław Juszczuk |
||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |