Ja, Ibra - zamów przed premierą!
 


 

27.09.2004
Odezwa

Oto, co znalazłem dziś w swojej skrzynce internetowej:

Odezwa Polskiego Komitetu Obrony Dobrego Imienia Milanu do czerwono-czarnego narodu

Czerwono-Czarna Braci!

Rzeczywistość, w której się znaleźliśmy nie była dla nas łaskawa. Do dzisiaj. Występni ludzie poczęli siać ferment w Naszych szeregach i postanowili sobie zrobić wszystko, by przeszkodzić Nam w drodze do celu. Do dnia dzisiejszego mieli w ręku skuteczny oręż - złe nastroje w Naszej armii działały na ich korzyść i po ich myśli.

Towarzysze! Niech nikt nie zostanie zwiedziony! To był tylko chwile słabości, ale - mimo wszystko - były. Chwała Wam, którzyście nie zwątpili w siłę Milanu! Owszem, potrzebne były gorzkie słowa. Słowa pokazujące, co jest niedobre i słowa motywujące do ukazania prawdziwej siły Rossonerich. Hańba za to niech spotka tych, którzy odsądzili już od czci i wiary Milanistów. Każdy z was, Drodzy Czerwono-Czarni Obywatele, miał prawo, a nawet obowiązek do krytyki. To, co pokazali Nasi zasługiwało na potępienie. Ale zasługiwało też na wybaczenie, zapomnienie i żywienie nadziei.


Dziś nadzieja ta została wynagrodzona. Nasze siły walczące na froncie odniosły zwycięstwo. Zwycięstwo ważne i dające Nam otuchę. Przed Nami przecież daleka jeszcze droga. Nie raz jeszcze staniemy pod ścianą, nie raz potrzebne będzie wasze wsparcie. Jedno pozostanie niezmienne: obowiązek istnienia wspólnoty. Musimy pamiętać, iż wszelkie podziały i kłótnie są naszymi największymi wrogami. Trzeba Nam krzewić jedność narodu, a w chwilach zwątpienia wszelkie problemy rozwiązywać wspólnie. Zgodnie z danymi przykładami, tylko solidarność przywiedzie nas do celu.

Jarosław Duszczuk
Przewodniczący PKODIM



Koleś jakby z innej bajki, ale rację ma. A skoro już jesteśmy przy zwycięskiej potyczce z Lazio, warto nadmienić, że zwycięstwo nie było pewne, co mógłby sądzić ktoś oglądający tylko popisy Pirlo w samej końcówce spotkania. Rad byłem obejrzeć ciekawe widowisko, a co najważniejsze - dostrzec po raz kolejny charakter, jaki ta drużyna ma. Ma, ale nie zawsze zabiera go ze sobą na mecze - zabrakło go niestety na San Siro w ostatnią środę, nie pierwszy raz zresztą w ostatnich latach. Ideały nie istnieją - do nich się dąży. Jakieś cechy muszą wiec być "upośledzone". Czyżby w naszym przypadku była to niemożność pełnej mobilizacji przy mniejszej motywacji? Najpewniej. Ale... zapominam o tym na razie. Myślę o odniesionym zwycięstwie, fenomenalnej bramce Andrija z półobrotu i o... starciu Nesty z Simone Inzaghim.



Radosław Juszczuk



© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone