![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
|||
![]() |
||||
|
10.11.2007 Milanicja Obywatelska: My stoimy tam, gdzie ZOMO Fora dyskusyjne poświęcone drużynom piłkarskim mają to do siebie, że od czasu do czasu (w praktyce jednak dużo częściej) pojawia się na nim sympatyk ekipy przeciwnika i wykorzystuje wszelkie okazje do docinek, zazwyczaj celem ulżenia sobie i/lub próby uleczenia kompleksów. Nie wiem, czym kierował się spotkany na moim ulubionym forum typ, któremu nie spodobało się usłyszane w telewizji twierdzenie, jakoby – uwaga, cytat nie jest dokładny, ma oddać jedynie sens - „Inter dąży do tego, żeby być taki jak Milan”. Czyli jak by nie patrzeć – korzysta z dobrych wzorców i słusznym tropem idzie. No, ale okazało się, że kiedy nerazzurri wychodzą na ludzi, to nie mogą korzystać ze sprawdzonych schematów (Milan), bo wypowiadający taką opinię komentator jest wtedy… osobą stronniczą. Panie innowierco, gratulacje. Przepraszam, że przywołuję po raz kolejny słowa tego samego dziennikarza, więc tym razem już pozwolę sobie pominąć jego nazwisko, zwłaszcza teraz, gdy jest ono na ustach wszystkich śledzących walkę pewnej gazety z wiatrakami (lecz walkę słuszną i konieczną). Temat jednak, jaki mi mimowolnie podsunął, jest wart podjęcia i rozważenia. Bo to „oczywista oczywistość”, że czarno-niebiescy, w sumie nie wiadomo kiedy, zajęli miejsce przodownika we włoskiej piłce. Moim zdaniem Calciopoli nie przyczyniło się do tego w aż tak decydującym stopniu, jak się to powszechnie wydaje. To znaczy wpływ miało, owszem, niepośledni, ale to, co przyszło im po wyrokach łatwiej i taniej, nie przyszłoby, gdyby w Interze, budowanym do tej pory na piasku, wcześniej nie postawiono solidnych fundamentów. Dzięki poaferowym rozstrzygnięciom nerazzurri co prawda rozbroili kadrowo najgroźniejszych przeciwników i sami zyskali dwóch wyśmienitych zawodników, a także trochę wcześniej mogli się cieszyć ze scudetto, ale ono mogło być kwestią czasu. Nawet jeśliby Juventusowi nie odebrano tytułów, a Milanowi punktów, sądzę, że konsekwencja i dobry smak przy wyborach personalnych mogłyby dać efekty prędzej czy później. Pokłosie afery to prędzej swoisty katalizator przemian, a nie ich generator. A zmieniło się sporo. Na chwilę obecną ani drużyna, ani prezydent, nie sprawiają już wrażenia pośmiewiska, pozbyli się tym samym łatki „loserów”. Wybaczcie mi makaronizm, ale żadne polskie słowo podobnego znaczenia, „nieudacznik” czy „przegrany”, nie jest tak nacechowane pejoratywnie jak wspomniane angielskie i tym samym żadne tak nie pasuje jak to. Uchodzący swego czasu za szaleńca Moratti postawił konsekwentnie na jednego trenera – ostatnim, który tak długo prowadził czarno-niebieskich był Giovanni Trapattoni, zatrudniony 21 lat temu spędził 5 lat na tej posadzie. Potem musiało nastąpić kilkanaście zmian na pozycji szkoleniowca, aby w końcu 3 lata temu Roberto Mancini dostał szansę na dłużej. A przecież trzecie miejsce i niemal połowa spotkań zakończonych remisami w pierwszym swoim sezonie w Interze już mogły sprawić, że Mancio dałby pretekst swojemu zwierzchnikowi do kolejnej zmiany. Ale chcąc nie chcąc Moratti wziął przykład od rywala zza miedzy. I dał mu czas na realizowanie swojej wizji. Trener nie jest to wybitny, lecz utrzymanie ciągłości zadziałało. Potrzebował jednakże wykonawców. I Inter dorobił się w ostatnim czasie szerokiej i silnej kadry. Nawet jeśli ktoś nie godzi się, że personalnie najsilniejszej we Włoszech, to nie zaprzeczy, iż najrówniejszej. Wziąć wystarczy przewidywany skład na niedzielne spotkanie z Lazio. Kontuzjowani są Materazzi, Vieira, Figo i Stankovic. A zarówno pierwsza jedenastka, jak i ławka rezerwowych nie straszą pustką i nie sprawiają wrażenia w jakiś sposób osłabionych. Gdy tymczasem wyjęcie ich czterech czerwono-czarnych odpowiedników (i zgadnijcie, nie będą to ani Brocchi, ani Gourcuff) spowodowałoby szkody porównywalne z wpuszczeniem słonia do składu porcelany. A to wszystko, gdy obrona w Milanie rozdmuchana jest do niebotycznych rozmiarów - solidny Simic mimo dobrego zdrowia nie łapie się nigdzie. Tymczasem poprzez zaburzenie balansu defensywa-ofensywa w pomocy, wieje tam przewidywalnością i ograniczonym zasobem rozwiązań ofensywnych. A wszakże rzecz zupełnie odwrotna była domeną Milanu, gdy posiadał hasające boki obrony, a rezerwowy Rui Costa wiedział co zrobić z piłką, gdy wchodził z ławki (Gourcuff rzadziej to wie). I napad wreszcie – w Interze pięciu napastników zdobywało gole w lidze, w Milanie jak do tej pory tylko jeden. U sąsiadów zza miedzy panuje niezła atmosfera (nie mąci jej nawet sprawa Adriano), nie przejmują się brakiem kontuzjowanych, chełpią udaną rotacją w obronie (jeszcze odnośnie tematu hasających skrzydeł - Interowi gratuluję Maicona, serio), nadzieje słusznie pokładają w coraz lepszym i chyba już ustatkowanym piłkarsko Ibrahimovicu. Dla kontrastu w Milanie atmosferę stale naciągają na pozytywną (przecież Mind Room sprawi, że niepowodzenia na San Siro nie odbiją się na psychice graczy, prawda?), narzekają na brak kontuzjowanego Ronaldo, nie rotują, zwłaszcza w pomocy, bo nie mają czym, a nadzieje pokładają w 18-letnim młokosie, którego potencjał może się mieć nijak do wkładu w grę zespołu. A nerazzurri… Czyżby podświadomie czuli, że po scudetto przy zielonym stoliku oraz scudetto bez Juve i ze zdruzgotanym Milanem teraz trzeba wygrać ligę „na poważnie”, by zamknąć usta krytykom? Motywacji jak widać stale im nie brak, także w Champions League, gdzie – uwaga – i tu w końcu może skończyć się ich pech. Jeśli złamią monopol Milanu na sukcesy w Europie (bo czemu i nie?), to dopiero naszym łysym będzie łyso. Wtedy może przejrzą na oczy i uświadomią sobie, że Inter stoi tam, gdzie kiedyś staliśmy my. A my z kolei stoimy tam gdzie ZOMO. Zaniepokojone Oddziały Milanicji Obywatelskiej. Radeo |
||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |