28.04.2007
Milanicja Obywatelska: Milan w pigułce

Na temat dzisiejszego meczu z Torino nie ma nawet co języka strzępić. Znów – słusznie zresztą – trener pośle do boju drugi garnitur, aby zawodnicy ze składu podstawowego byli świeży i rześcy na decydujące starcie z Manchesterem. Nie chce mi się nawet zastanawiać, czy ponownie rezerwowi wywalczą punkty i jak ewentualna porażka mogłaby wpłynąć na morale całej grupy przed środową bitwą (najprędzej nijak). Ekipa „Il Granata” pozostaje bowiem w batalii o ligowy byt i tanio skóry nie sprzeda. Najważniejszy w tej chwili jest jednak fakt, że rossoneri nie powinni już sobie wypuścić z rąk czwartego miejsca w Serie A, jakże wybłaganego i wykrzyczanego przez całą dotychczasową część sezonu. Również z racji tego, że pozycja ta szczytem marzeń w Milanie nie jest, oczy wszystkie zwrócone i siły skierowane są na magiczną Ligę Mistrzów, której wygrana byłaby powodem do chwały i (dla niektórych) przyczynkiem do usprawiedliwienia całego zła w klubie.

Stąd właśnie moja chęć przeogromna skupienia się na owym temacie, na grze rewanżowej z perspektywy spotkania na Old Trafford. Żeby awansować, trzeba wygrać. Żeby wygrać, trzeba wykorzystać grę na własnym stadionie, a także uniknąć błędów z pierwszego „diabelskiego” starcia. Błędy te w połączeniu ze swoimi antonimami dały niezwykle interesujący obraz czerwono-czarnego zespołu. Dlaczego? Albowiem gdybym wybrać miał jeden jedyny mecz jako esencję obecnego Milanu, bezsprzecznie wskazałbym na spotkanie w Teatrze Marzeń z 24 kwietnia 2007.

1. To już przypadłość drużyn Ancelottiego, że (zbyt) często nie potrafią dowieźć pozytywnego wyniku do końca i ponoszą frajerskie porażki. Proszę bardzo, tak i było tym razem. Niknąca gdzieś nagle koncentracja i motywacja to największy ból tej drużyny od lat i największa zbrodnia osób za to odpowiedzialnych. Słaby w tym aspekcie trener, gnuśni co poniektórzy zawodnicy i decydenci nie dbający o to, by cokolwiek zmienić.

2. Dzisiejszy Milan to przede wszystkim Kaka, dźwigający na swoich barkach ciężar gry i ciągnący wózek z napisem „Rossoneri”. We wtorek najlepiej można było zaobserwować, ile Brazylijczyk znaczy dla tego zespołu. Aż strach pomyśleć (znów się pojawia skubany, o strachu mowa) jakby to wyglądało bez niego i jakim alibi byłaby dla niektórych jego nieobecność.

3. Przejdźmy dalej – mecz w Manchesterze przypomniał, że rossoneri mają Didę. Tak jak już nieraz dawał chłop do zrozumienia, że z czołowego bramkarza świata stał się nieobliczalnym szaleńcem, tak samo uczynił podczas omawianego meczu. Przeplatanie genialnych interwencji ze słabymi, które prezentuje od dłuższego czasu, skondensował i podał tego wieczoru jako jedno danie.

4. Wtorkowa gra Gilardino to z kolei symbol bezzębnego ataku, z którym Milan musi się męczyć od czasu odejścia Shevchenki. Cienki jak barszcz Gila, kontuzjowany lub nie w pełni formy Inzaghi, słusznie pomijany Oliveira – to, co jest codziennością w zespole, zauważyć można było też i tym razem. Nawet błyszczący Ronaldo nie załatwia problemu, zwłaszcza jeśli chodzi o Ligę Mistrzów.

5. Kontuzja i zejście z boiska Paolo Maldiniego zamieniło zasadę „grasz raz na dwa mecze” na „grasz raz na dwie połowy”, ale i tak wychodzi na to samo. Sytuacja kapitana, na którego dmucha się i chucha, odkłada na później operację pechowego kolana, które co i rusz mu się odzywa, każe uświadomić sobie, czy słusznie postąpił Paolo do tej pory nie wieszając butów na kołku i czy nie zrobi tego przypadkiem już za dwa miesiące. Spotkanie z MU pokazało jak ważna jest obecność „Il Capitano” na boisku, o czym przekonujemy się co i rusz.

6. Za to zdjęcie z boiska kontuzjowanego Gattuso uwydatniło inny mankament. Może i ławka Milanu jest szeroka, ale czy zasiadają na niej odpowiedni ludzie?

Taki właśnie Milan w pigułce zaobserwować można było tego wieczoru na Old Trafford. Takiego Milanu należy uniknąć w środę. Konsekwentna gra do końca (1), bardzo dobra postawa wszystkich, nie tylko jednego Kaki (2), równy i pewny Dida (3), atak mający jaja (4), brak kontuzji (5) i dobre wejścia zmienników (6) będą gwarantem awansu. Załóżmy że tym razem, na ten jeden wieczór pozbędą się wyżej wymienionych przypadłości. Co jednak potem, w finale? Co w nowym sezonie?

Radeo



© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone