![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
|||
![]() |
||||
|
13.04.2007 Milanicja Obywatelska: Koszmar z Via Turati Teraz, gdy zdążył już opaść kurz po ćwierćfinałowym pojedynku Milanu z Bayernem, mógłbym wyrazić niezmierną wdzięczność losowi, że wcześniej (czytaj: przed rewanżem) nie doszło do przelania na papier moich przewidywań i obaw. Mógłbym też przemilczeć, co się zrodziło w mej przepełnionej fobiami głowie. Ale publiczne podzielenie się swoimi strachami i koszmarami nocnymi będzie zdaje się świetnym rodzajem psychoterapii. Milanu nie uleczę, sobie też zapewne nie pomogę, ale spróbować warto. Chwytam więc w ręce swojego misia-przytulankę, trochę już sfatygowanego (odpada mu uszko, a oko także zdążył stracić), ale nic dziwnego, skoro oglądał ze mną niemal każdy w tym sezonie popis podopiecznych Ancelottiego. Tobie drogi czytelniku pozostaje być moim terapeutą i wysłuchać uważnie. Bałem się, że odpadniemy. Nie bawiłem się jak inni w procentowe wyliczanie szans, a tychże nie upatrywałem w sile monachijczyków, lecz w naszej słabości (czy wyimaginowanej panie doktorze?!). Daleko nie musiałem szukać, rossoneri na własne życzenie nie wygrali pierwszego spotkania, podobnie na własne życzenie do końca sezonu będą wojować o awans do Ligi Mistrzów. Bałem się, że przyjęta przez trenera strategia (identyczna jak na rewanż z Celtikiem) - chłopaki, spokojnie, strzelamy jedną bramkę, nie tracimy żadnej - tym razem nie zda egzaminu. A bo to raz w tym sezonie taktyki Ancelottiego nie przynosiły rezultatu? Bałem się, że znowu zawiedzie maszyneria, że ponownie między trybami znajdzie się piasek (sam z siebie panie doktorze?), albo któryś ząb takowego elementu się wyszczerbi. Co dokładnie? Bałem się, że to będzie ten mecz (mniej wrażliwych proszę teraz o przejście do następnego akapitu), kiedy Maldini sprawi, by cały piłkarski świat współczuł mu zasiedzenia się w profesjonalnej piłce. Bałem się, że będzie mi szkoda grzejących ławę Gourcuffa i Bonery, gdy Seedorf zaprezentuje się znów w kiepskiej formie, a w defensywie przeważy brak zdecydowanych interwencji, jakich ostatnio autorem bywał często Daniele. Bałem się, że teraz to już na pewno nie wystarczy ambicji i motywacji graczom, którzy wygrali praktycznie wszystko. Wszakże spośród 14 uczestników finału z 2003 roku, dwa dni temu w Monachium wystąpiło aż 9, a dziesiąty zasiadł na ławce! Środowe wydarzenia zadały tymczasem cios moim trwogom (nie śmiertelny, tu trzeba dwudziestu ran kłutych), ale, do diaska, miałem prawo się niepokoić! To nie wina przechodnia, gdy późnym wieczorem ciemną uliczką podążając, naje się strachu. A tych, za których sprawą nabawiłem się go ja, zidentyfikować nietrudno. Panie doktorze, w niedzielę gramy z Messiną, a ja znów mam pietra! Radeo |
||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |