![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
|||
![]() |
||||
|
28.06.2007 Milanicja Obywatelska: Kaká przejdzie do Realu Nieco ryzykowne jest pisanie o mercato, bo podczas krótkiego okresu od napisania tekstu do momentu jego czytelniczego skonsumowania jeszcze gotowe wydarzyć się coś, co zdubluje któreś z poruszonych w nim zagadnień i wściekłość autora gotowa. A w tym roku gorący to okres jak nigdy. Widziałby kto, żeby tak wiele transferów - tu już mówię o całym światowym rynku - zdążyło się odbyć zanim nastał lipiec? Ta łapczywość klubów zdaje się być podyktowana obserwowanym ostatnimi czasy trendem. Nurtem, wyrażającym się coraz częstszymi zmianami pracodawcy przez absolutnie topowych graczy. „Wyciągnięcie” (uwielbiam to słowo w ustach młodocianych znawców piłki) najlepszych piłkarzy świata jest łatwiejsze niż kiedyś, to już nie czasy Figo i Zidane’a, gdy gwiazdorzy zmieniali drużyny od święta, a ceny biły rekordy. Można odnieść wrażenie, że prezesi klubów uznali, iż nie mogą sobie pozwolić na pozostanie za kimkolwiek w tyle i tym samym przepuszczenie najsmaczniejszych kąsków. Wracając jeszcze do wspomnianych Portugalczyka i Francuza - naznaczony ich transferami przełom wieków zwiastował początek pewnej ery. Przypominam sobie pochodzący z tamtego okresu artykuł w fachowej prasie, którego autor zastanawiał się, kiedy przyjdzie czas na Beckhama i Rivaldo. Jak wiadomo, ich kolej nastała niezwykle szybko, pomijając już wszelkie powody i motywy wymienionych przeprowadzek. Na początku XXI wieku spodziewano się, że teraz to już wszystko będzie zależeć tylko od zasobności klubowych portfeli, nie wykluczano więc pobicia kosmicznej kwoty zapłaconej za Zizou. Sześć lat minęło, a od tamtej pory jedyna w miarę kosztowna wymiana - a przynajmniej porównywalna do tej słynnej z 2001 - to przejście Szewczenki do Chelsea. Takie 24 miliony zapłacone kilka dni temu za Henry’ego są w takim wypadku kwotą niezwykle zabawną. Drugi wymiar jej śmieszności pojawia się, gdy porównamy ją z identycznej wielkości liczbą euro, jaką całkiem niedawno Milan zażyczył sobie od ewentualnych kupców Alberto Gilardino. Biorąc pod uwagę długość kontraktów, jakie musieliby wykupić ewentualni kontrahenci (3 lata w przypadku Francuza i 4 dla Włocha), a także prezentowany przez każdego z nich poziom gry, łatwo dojść do dwóch, wcale nie wykluczających się konkluzji. Pierwsza mówi o tym, że wycena Gili okazała się niezwykle nieudolna. Sam muszę przyznać, że prawdziwym desperatem musiałby być ktoś, kto zapłaciłby tyle za drewnianego napastnika rossonerich. 15 milionów za atakującego, który na każdym kroku udowadnia, iż pewnego poziomu gry w piłkę osiągnąć nie umie, byłoby jak największą kwotą, jakiej żądałbym będąc decydentem. Wniosek drugi. Oto okazuje się, że ceny, po jakich „schodzą” dziś mistrzowie piłki, są w znacznym stopniu niższe od tych sprzed kilku lat. Widocznie wystarczy chęć jednej ze stron - macierzystego klubu lub/i zawodnika - i w miarę adekwatna suma pieniędzy (a więc nie jakaś strasznie wygórowana), aby sprzedać delikwenta. Pokazały to choćby przykłady Henry’ego, Beckhama czy Szewy. W dodatku ostatnie dwa nazwiska są dowodem na to, że tak zwane „bliskie osoby” odgrywają ogromną rolę przy takich przenosinach. Wiele się mówiło o tym, że niepośledni wkład w sprawy przenosin Zidane’a, Becksa i Szewczenki miały ich żony. Stąd blisko już do Kaki, jedynego zawodnika, który w ciągu najbliższych dobrych kilku lat daje szanse na pobicie osiągnięcia Zizou. W dniu dzisiejszym na horyzoncie nie widać bowiem innych graczy o podobnej charakterystyce, czyli piłkarzy bardzo dobrych, jeszcze bardziej pożądanych i takich, za których ktoś gotowy jest zapłacić niewyobrażalną kwotę. Kaká nie ma apodyktycznej żony, ale ma kilku „doradców”. Oto ojciec Ricardo spotyka się z władzami Realu, chcąc poznać warunki, jakie klub oferuje jego synowi (na pewno nie robił tego tylko z czystej ciekawości), a rzecznik Brazylijczyka nie wyklucza transferu jeszcze tego lata. Przy takim otoczeniu, trudno wykluczyć, by naprawdę Kaká nie zechciał pewnego dnia spróbować sił w innym zespole. Chłop ma głowę na karku i na pochopne ruchy szybko się nie zdecyduje (na pewno nie w tym roku), ale kto wie, co sobie pomyśli, jeśli Milan znów będzie statystą w Serie A, w Lidze Mistrzów dojdzie „aż” do półfinału, a doradcy wezmą go w obroty. Przecież już było paru takich, co to mieli zostać legendami w swoich zespołach. Radeo |
||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |