Ja, Ibra - zamów przed premierą!
 


 

24.08.2004
Halo, tu Ziemia!

To, co działo się najpierw, chyba można nazwać badaniem. Nie trwało ono zbyt długo, bo szybko postawiono diagnozę i zarządzono sposób leczenia: trzy ukłucia.

To nie jest fragment scenariusza nowego odcinka serialu "Na dobre i na złe", a przedstawiony w bardzo obrazowy sposób przebieg początku spotkania o Superpuchar Włoch. Rossoneri, jak tytułowa lokomotywa ze słynnego wiersza Juliana Tuwima, ruszyli powoli i coś jakby ospale. I jak lokomotywa, stopniowo nabierali rozpędu, by rozjechać Rzymian. Ale dość barwnych metafor, trzeba (nareszcie!) przejść do konkretów.

Cieszy zwycięstwo już w pierwszym meczu o stawkę. Cieszy mnie tym bardziej, że po raz pierwszy mam przyjemność pisać świeżo po meczu moich ulubieńców. Meczu - co ważne - wygranym, wygranym w naprawdę dobrym stylu. Cieszy postawa całego bloku obronnego, ale "obronnego" tylko z nazwy, bo Maldini (a jednak!) i Cafu hasali z przodu, aż miło. Wydaje się, że zobaczyliśmy układ, który będzie punktem wyjścia dla Ancelottiego do ustalania linii defensywnej w tym sezonie. Punktem wyjścia tylko, bo w kolejce czekają jeszcze m.in. świetny w zeszłym sezonie Pancaro oraz Costacurta, który jest jak Lenin: wiecznie żywy. A propos długowieczności: Paolo pokazał, że szybko miejsca nie ustąpi i na skrzydle szalał, jak za swoich "szkolnych" lat. Nasuwa się pytanie, czy nasz kapitan utrzyma tempo, które właśnie sam sobie narzucił. Odpowiedź jest prosta: od tego ma do pomocy np. Kaladze.

Cieszy styl gry pomocy, tylko w połowie identycznej z tą, która przyczyniła się do sięgnięcia po scudetto. Ciekawy zwłaszcza był eksperyment z wstawieniem Rui Costy w miejsce Pirlo. Tym samym, Carlo powtórzył manewr, jaki kiedyś zastosował wobec wspomnianego Andrei. Warto dodać, że manewr również udany. Rui - mimo, że z tyłu - z charakterystyczną dla siebie konsekwencją ciężko pracował na boisku. Ten zawodnik, nie słynący z seryjnego zdobywania goli, a z dokładnych na milimetr podań, być może odkrył w sobie nowe zdolności i jeśli w czasie sezonu zajdzie potrzeba, w destrukcji też gotów jest pomóc.

Cieszy skuteczność i wszechstronność Shevchenki. To akurat żadne odkrycie, ale niecodziennie strzela się trzy gole. Trzy gole do bramki Lazio i trzy gole w meczu o superpuchar. Andrzej był chyba najlepszy na boisku i... co więcej powiedzieć, skoro tego, co robił z rzymskimi obrońcami, trudno opisać słowami?

To wszystko cieszy i... niech tylko cieszy. Nie popadajmy w szalony entuzjazm, który też w odrobinie udzielił się mi, co widać powyżej. Dlatego automatycznie sam siebie teraz wyciągam z bujania w obłokach. Nie zaszkodzi powtarzać sobie, że to był "tylko" mecz o superpuchar. Warto też przypomnieć sobie, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale... może być jej zwiastunem.



Radosław Juszczuk



© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone