![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
||||
![]() |
||||
|
04.10.2004 Gdzie jest pies pogrzebany? Niby nie jest źle: rozegraliśmy w tym sezonie osiem oficjalnych spotkań, z czego wygraliśmy sześć, jedno zremisowaliśmy, a raz tylko polegliśmy. Ileż drużyn piłkarskich mogłoby pozazdrościć takiego bilansu! Ja jednak przed sezonem, podobnie jak każdy sympatyk ACM, nie wziąłbym w ciemno takiego początku rozgrywek. Teoretycznie najtrudniejsze wydawało się wyjazdowe ligowe spotkanie z Lazio. W dodatku z Lazio słabym, nie tym, co kiedyś, i Lazio, na które ostatnio - po piłkarsku mówiąc - mamy patent. 8-0-0! Te liczby nikogo by nie zdziwiły. Mamy jednak remis i porażkę z beniaminkami na San Siro. Czy tylko to? Czy na koncie rossonerich, po tej ujemnej stronie rozliczenia, są tylko słabe występy w tych dwóch potyczkach? Otóż nie. Najpierw jednak wróćmy do tych feralnych spotkań. Każdy widzi, że problemem czerwono-czarnych była nadzwyczaj słaba motywacja. A więc problem ów leżał w głowach piłkarzy. Zupełnie jak w meczu z drużyną DLC. Zainteresowani (i nie tylko) rozszyfrują ten skrót, chodzi przecież o porażkę, do której nawiązuję już po raz n-ty, ale teraz, widząc, co się dzieje z Milanem, boję się nawet nazwy tej wymawiać. Obawiam się, że klątwa DLC dalej działa. W meczu z Livorno rossoneri przecierali oczy ze zdziwienia, że jakiś maluczki śmie zadzierać nosa i prowadzić z wielkim Milanem walkę jak równy z równym. Kiedy Dida wyleciał z boiska, a Lucarelli wyrównał z karnego, nasi chłopcy nie potrafili znaleźć rozwiązania do zaistniałej sytuacji. Oprócz błędów w obronie byliśmy świadkami dziwnego paraliżu w ataku. Podobnie było z Messiną. A proszę spojrzeć na mecz z Lazio: nie dość, że przegrywamy na wyjeździe, to jeszcze zmuszeni zostajemy do grania w osłabieniu. I co się dzieje? Nie ma paraliżu spowodowanego totalnym zaskoczeniem (wszak to już mniejsze zdziwienie niż we wcześniejszym przypadku), jest za to konsekwencja i charakter. Przecież to Lazio! Nie damy się naszemu wrogowi! Szkoda, że nie mieli takiego podejścia cztery dni wcześniej... Mówi się, że Polacy albo polskie kluby, w potyczkach z teoretycznie silniejszymi, przegrywają mecz jeszcze przed jego rozpoczęciem. My WYGRALIŚMY z Livorno i Messiną jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Niepotrzebnie. A teraz do rzeczy. Co niepokoi teraz, mimo ostatnich zwycięstw? Nie odkryję Ameryki, jeśli powiem, że sposób, w jaki traciliśmy ogromną większość bramek. Chodzi oczywiście o stałe fragmenty gry, ale pomijam bramki strzelone przez Livorno, te można wybaczyć. Można by było wybaczyć też wpadkę przy drugim golu Messiny. Ale nie to, że niemal identyczne wpadki zdarzały się w czterech (łącznie z wymienionym) kolejnych spotkaniach! Carlo mówi, że drużyna jest dobrze przygotowana do sezonu. Z jednej strony nie mam powodów by mu nie wierzyć, wystarczyło mi obejrzeć oba mecze z Lazio. Z drugiej strony - poraża mnie momentami nieporadność obrony, z Maldinim na czele, do którego można mieć najwięcej zastrzeżeń. Z tego wynika, że Milan ma na początku tego sezonu dwie twarze. Jeszcze jeden dowód na to twierdzenie? Scenariusz dwóch ostatnich potyczek: gramy bardzo dobrze, strzelamy bramkę, potem odpuszczamy, tracimy gola, musimy odrabiać, znów jest dobrze. Problem więc dalej tkwi w mentalności. Odzywają się głosy, że Paolo powinien trochę odpocząć - jest wielce zdolny Coloccini, będzie Stam. Ja mówię: stop. Poczekajmy. Kapitan to Kapitan. Mamy październik, miesiąc oszczędzania. Wiem, że Paolo nie będzie się jednak oszczędzał. I o jego formie porozmawiamy za miesiąc. Jestem przekonany, że w innym nastroju pogadamy zarówno o Maldinim, jak i o Milanie. Nasi nie chcieli do tej pory się wystarczająco mobilizować? Barcelona i Inter wybiją im to z głów. Radosław Juszczuk |
||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |