![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
|||
![]() |
||||
|
30.04.2008 Milanicja Obywatelska: Derby, a ja się boję Mourinho W niedzielę Milan rozegra mecz fazy preeliminacyjnej Ligi Mistrzów i z pewnością będzie to trudniejsza przeprawa niż spotkania w ewentualnej rundzie kwalifikacyjnej w sierpniu. Jakby tego było mało, będzie to pierwsza z trzech potyczek na tym etapie eliminacji lub - jak kto woli - trzecia z pięciu lub dziesiąta z dwunastu (tu i ówdzie mecze te zostały nazwane także finałami). Fakt, że rossoneri, aby móc zagrać w Champions League, muszą zwyciężyć derbowy pojedynek, splótł się z planowaną koronacją Interu na mistrza Włoch. Nerazzurri nie zamierzają oddawać insygniów władzy, a prolongatę zechcą podpisać już w ten weekend. Cóż to byłoby za upokorzenie, jeśli ceremonię tę musiałoby oglądać 80 tysięcy wściekłych zazdrośników. Kiedy trzy lata temu opisywałem ku przestrodze pewną historię dziejącą się w roku 2017, nie spodziewałem się, że tak prędko wiele faktów z niej pochodzących odnajdzie podobieństwo w tych rzeczywistych. 38-letni Andrea Pirlo, kapitan Milanu, żalący się swemu przyjacielowi, 35-latkowi Kace, emerytowanej gwieździe, która ostatnie 10 lat spędziła w odnoszącym sukcesy Interze, wydawał się postacią z dramatu scence-fiction. Motyw rossonerich jako ekipy, która nie zdobywa scudetto od 13 lat, a od trzech sezonów nie potrafi wygrać derbów, skontrastowany z sytuacją z roku 2005 wydawał się tak nieprawdopodobny jak zdobycie przez Polskę mistrzostwa świata. I choć dalej taki jest, to nie da się zaprzeczyć, że pewne fakty podążyły w stronę przedstawionego tam modelu. W 2005 roku Internazionale dzierżył passę 16 sezonów bez zwycięstwa w Serie A i trzech bez wygranej z rywalem zza miedzy. Ale oto pół roku później przerwał tę drugą serię (dziś ma cztery wygrane w pięciu ostatnich derbowych pojedynkach), a po kolejnym sezonie otrzymał tytuł (mimo, że z rąk trybunału sportowego). Teraz to milaniści znajdują się pod wozem, choć ich liczby są o wiele mniejsze. To oczywiste, że nikt w klubie nie chce by dzisiejszy, trochę sponiewierany ACM dobił do wyniku Interu lub co najmniej tego przedstawionego w mojej bajeczce. Futbol pokazuje jednak, że samymi chęciami często ciężko cokolwiek zdziałać, wszak porażki w piłce są prędzej wynikiem nieudaczności niż sabotażu. Głowi się już więc Ancelotti co tu zrobić, by z powierzonego mu kawałka blachy cokolwiek użytecznego wykuć, kombinuje Galliani jak tu pogodzić potrzeby zespołu z zachciankami szefa i przekazanym przez niego budżetem, zastanawia się wreszcie Berlusconi jak i czy w ogóle stworzyć IV Milanniepospolitą (pierwsza była Sacchiego, II - Capello), a może pozwolić trzeciej, kierowanej przez Ancelottiego, poistnieć jeszcze trochę. Może się okazać, że Inter zwiększy tempo rozbudowy swego królestwa tak, aby i w Europie po latach odegrać znaczącą rolę i spróbuje pozostawić w tyle Milan remontujący własne imperium. Niebezpieczną okazję po temu stwarza możliwość zatrudnienia Jose Mourinho, wciąż żądnego zwycięstw, piekielnie skutecznego i zdaje się najlepszego z grona bezrobotnych. Portugalczyk niechybnie zakotwiczy gdzieś tego lata i raczej nie będzie to piłka reprezentacyjna. Po oczywistym odrzuceniu Anglii jako potencjalnego miejsca jego nowego zatrudnienia, pozostałe rozsądne ligi to hiszpańska i włoska, a w nich raczej tylko cztery możliwe wybory. Dzisiejszemu Milanowi nie po drodze byłoby z "The Special One", bo trener rossoneri musi być absolwentem "Il Diavolo", godzić się na decyzje transferowe swoich dyrektorków i preferować futbol piękny dla oka (he, he, jakby on w ogóle ostatnio taki był). Ale czarno-niebieskim, czemu nie? Moja wizualizacja pokazuje, że Moratti pożegna się ze średnim i jak widać mało wytrwałym Mancinim, by zatrudnić złotoustego zdolniachę. Co zakończone powodzeniem utrudniłoby Milanowi powrót na szczyty. Właściciel Interu nieba uchyliłby wtedy swemu nowemu pupilowi, co on, jak pokazał, potrafi skrzętnie wykorzystać. A co uchyliłby, poza drzwiami gabinetu premiera, Berlusco w ramach reakcji? Ciężko powiedzieć, wciąż nie wiadomo, jaką drogą podąży teraz klub. A może na menedżera odpowiedzieć menedżerem? Może, mimo wszystko, dać sobie spokój z Gallianim? Może posadzić na dyrektorskim stołku typa młodego, energicznego i obrotnego, ze świeżym spojrzeniem, głową pełną pomysłów a książką telefoniczną pełną kontaktów? Może pozwolić stworzyć mu parę z Ancelottim, niech Carletto odpowiada za trenerkę, rzutki kierownik załatwia mu graczy, a wszystko to oczywiście według wspólnych (!) ustaleń? Może menedżer ów odwiódłby Sylwka do jego złych pomysłów (skuteczniej niż jego syn Piersilvio), a przekonał do swoich lepszych? A jeśliby się to nie udało (Marina, ach Marina), może potrafiłby wycisnąć więcej z tego co dostałby, poza przedłużaniem kontraktu z Cafu i Serginho? Wciąż się zastanawiam, czy taką osobą nie mógłby zostać Leonardo. A jeśli nawet nie on, trudno uwierzyć, że nie znalazłby się nikt spełniający moje warunki. Tylko Silvio musiałby chcieć i móc dalej bawić się w Milan. W niedzielę derby o niespotykaną stawkę. Lecz tak naprawdę żaden wynik nie zmieni tego, że nerazzurri zostaną mistrzem, a u czerwono-czarnych źle się dzieje. To tylko sprawa wcześniejszego świętowania dla pierwszych i być albo nie być w LM dla drugich. Tylko i aż. W każdym razie "Pan Wyjątkowy" na pewno obejrzy to spotkanie z ciekawością. Radeo |
||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |