Ja, Ibra - zamów przed premierą!
 


 

26.07.2004
Cre-Ka-She?

Nigdy nie byłem entuzjastą futbolu prezentowanego przez Hernana Crespo. Nawet wtedy, gdy pokazywał grę na bardzo wysokim poziomie i za astronomiczną kwotę zmieniał Parmę na Lazio. W dodatku późniejsze przeprowadzki (a właściwie: postawa Hernana prezentowana po każdej z nich) kolejno do Interu i do Chelsea wskazywały mi tylko na to, że jego gwiazda powoli blednie.

Nagle Crespo znalazł się w Mediolanie (tym razem w jego czerwono-czarnej części) i przez moją - choć pewnie nie tylko moją - głowę przewinęło się wiele pytań. Czy to wypali? Jak to będzie? Czy nowy nabytek obroni siebie i włodarzy klubu?

Filippo Inzaghi wciąż boryka się z kłopotami zdrowotnymi. Tomasson chyba poszedł w ślady swojego skandynawskiego krajanina Ole Gunnara Solskjaera i do końca życia (przynajmniej tego mediolańskiego) będzie żelaznym rezerwowym. Inzaghi i Tomasson jak do tej pory nie spełnili moich wygórowanych oczekiwań. Dlaczego jestem dla nich taki surowy? Żaden z nich nie stał się stuprocentowym napastnikiem i równorzędnym partnerem dla Shevchenki. A tego zawsze chciałem. Pal licho rotację!

Jak napisałem: gra Crespo nie wywoływała u mnie nigdy takich emocji jak chociażby przymierzanego do nas Tottiego. Skoro jednak Argentyńczyk zakotwiczył w Milanie, wytworzyło się sporo szans. Czas pokaże, czy zostaną wykorzystane.

Jedna z nich, zapewne najmniej ważna, to okazja do polubienia przeze mnie naszego nowego napastnika. Kiedy to się stanie? Gdy Crespo pokaże mi, że zasłużył na zaufanie, którym już go obdarzyłem. Gdy stanie się naszą „klasyczną dziewiątką”, której - według mnie - od jakiegoś czasu nie mamy. Nie musi strzelać tyle, co Sheva (daj Boże, by ten utrzymał formę i skuteczność), niech jednak będzie partnerującym mu lisem pola karnego, spryciarzem i sępem w jednym. Niech będzie tam, gdzie Andrija zabraknie. Niech nie przewraca się z byle powodu na boisku i nie zdobywa goli wyłącznie po dobitkach. Jeśli tak się stanie, wykorzystana zostanie tym samym inna ze wspomnianych przeze mnie szans.

Nadarza się jeszcze jedna okazja. Naturalna konsekwencja tego, co napisałem powyżej. Niechby wzorem słynnego tercetu Gre-No-Li, czy tria niesamowitych Holendrów, powstał również teraz taki trójkąt. Nie, nie chcę prześcignięcia wymienionych ideałów, bo to i niemożliwe i chyba w ogóle nie jest przez nikogo wymagane. Chciałbym tylko, aby powstał taki mały monolit, na sezon, dwa, może dłużej. Wymienieni napastnicy + wciąż (mam nadzieję) niesamowity Kaka. Niech sieją spustoszenie w Europie i postrach wśród bramkarzy. Niech nie mówi się o nich jak o każdym z osobna. Niech wspólnie stanowią o sile nowego Milanu.

Radosław Juszczuk



© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone