Ja, Ibra - zamów przed premierą!
 


 

31.05.2004
Bo z transferami...

"Bo z transferami nigdy nie wie, oj, nie wie się..." - chciałoby się zaśpiewać parafrazując tekst pewnego przestarzałego przeboju. I jak ulał pasuje to do piłkarskich "migracji" między klubami. Właśnie wchodzimy (a właściwie już weszliśmy) w gorący okres mercato. Okres, na który czeka większość kibiców. Znowu rozrzutni prezesi zaczną szastać forsą na prawo i na lewo. Znowu jedni kibice będą rozpaczać z powodu odejścia ich ulubionego albo najlepszego piłkarza, a drudzy będą skakać w tym samym czasie z radości. Niezadowoleni z "ławkowania" w dotychczasowych klubach będą szukać nowych pracodawców, a zdolni młodzi zawodnicy zaczną nowe etapy swoich karier. Wojny i podchody, o co lepszych piłkarzy już trwają.

Czy słowa zawartego przeze mnie w pierwszym zdaniu cytatu, po raz kolejny się sprawdzą? To okaże się już w trakcie nadchodzącego sezonu. Jednak z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że tak będzie. Zastosowanie znajdzie tutaj nieco wyświechtany zwrot, że "piłka nożna, jak każdy sport, jest nieprzewidywalna". I nie tylko w sensie samej gry, ale i pod kątem postawy zawodników.

Wystarczy sięgnąć pamięcią wstecz, do najnowszej historii Milanu. Brazylijczyk Rivaldo przychodził do Mediolanu w chwale mistrza świata i wielkiego zawodnika. A jak się okazało, wszyscy łapali się za głowy, jak to możliwe, że to nie ten sam zawodnik, który grał w Barcelonie. Rivaldo pograł niewiele, niczym nie zachwycił i uciekł jak szczur. A jego szumny transfer zapowiadał przecież co innego! Przykłady takie (niekoniecznie podobne do przypadku Brazylijczyka, ale jednak transferowe zawody) można mnożyć: Dugarry, Kluivert, Bogarde, Lehmann, Javi Moreno i tak dalej... Swego czasu niektórzy złorzeczyli na Milan, widząc jak marnuje kolejne talenty. A może był to tylko zbieg okoliczności, że w jednym klubie w krótkim okresie czasu, było tyle transferowych niewypałów? Działacze nie sprowadzali przecież na San Siro kalek, tylko świetnych zawodników. A że rzeczywistość okazywała się okrutna? Cóż... Pech. Ostatnimi czasy takim pechem (trochę innym od wyżej przytoczonych) może się "pochwalić" Argentyńczyk Redondo, nad czym ciągle ubolewają mediolańscy tifosi.

Żeby nie było tak smutno muszę pokazać, że nieobliczalność transferów - a właściwie transferowanych zawodników - wychodziła również Milanowi na dobre. Christian Abbiati dzięki swojemu niespodziewanemu debiutowi w Serie A okazał się objawieniem sezonu, a kupowany był przecież tylko na ławkę i w momencie rozpoczęcia sezonu 98/99 był tylko trzecim bramkarzem! W tym samym sezonie podobnymi objawieniami byli Ambrosini, Sala i Guly, ostatni dwaj jednak później gdzieś się zagubili. Śladami Abbiatiego później poszli Gattuso, Pirlo (kupowany na pozycję rozgrywającego, a teraz jest jednym z najlepszych defensywnych pomocników na świecie!) czy Seedorf (wydawało się, że piłkarz już wypalony). A nikt przecież nie spodziewał się po nich takich cudownych przemian, jakie miały miejsce.

Adriano Galliani pozyskał właśnie dla ACM dwóch zawodników. Zdawać się może - niepotrzebnych. Może okaże się, że Dhorasoo kierowany prosto na ławkę, rzeczywiście sobie nie pogra i zaliczy tylko kilka epizodycznych występów. Możliwe, że będzie jednak tym żelaznym rezerwowym i wniesie wiele do drużyny. A może (to chyba scenariusz jak z filmu science-fiction) wywalczy sobie nawet miejsce w pierwszym składzie? Żaden zawodnik mistrza Włoch nie ma przecież zagwarantowanego w kontrakcie miejsca w wyjściowej jedenastce. Więc jeśli będzie to życiowy sezon Francuza, to kto wie... Wielu czytelników ma w tym momencie pewnie uśmiech na twarzy i to zrozumiałe. Jednak ja tylko staram się przewidzieć wszystkie możliwości. Jeśli już mowa o miejscu w wyjściowym ustawieniu, to bardziej pasuje inny nabytek - Stam. I tu też zagadka. Co z nim? Zobaczymy wkrótce. Tym bardziej, że mercato jeszcze się nie skończyło i wszyscy czekamy na jakąś bombę, którą ma nam zafundować "Łysy". Byleby ta bomba nie okazała się jakimś niewypałem.

Radosław Juszczuk



© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone