Ja, Ibra - zamów przed premierą!
 


 

22.09.2006
Milanicja Obywatelska: Ancelotti nadaje rotacji

Rotacja - dobra rzecz. Sześć spotkań o punkty, dwudziestu dwóch chłopa w szerokiej kadrze (nie licząc zapasowych bramkarzy) i wszyscy zdążyli już sobie pograć. I to nie jakieś ogony, bo każdy przynajmniej raz wybiegał w podstawowym ustawieniu. Jedynym wyjątkiem jest Kaładze, lecz tu rolę odegrały jego problemy zdrowotne.

Może to wszystko podyktowane jest koniecznością zoptymalizowania formy po nietypowym okresie przygotowawczym, a palce macza tu (w pozytywnym sensie) Milan Lab? Może to sprawka spółki urazów z meczami co trzy dni? A może to Ancelotti stanął na straży morale drużyny i już na początku chce zasygnalizować każdemu jego przydatność i sens bycia częścią tego klubu? Prawda jak zwykle leży po środku i jest nią suma pozytywnych odpowiedzi na powyższe pytania.

Trzeba przyznać, że takiej wymiany zawodników z meczu na mecz w Milanie dawno nie było. Nie widać też podobnych manewrów w innych czołowych klubach europejskich, kiedy jak gdyby nigdy nic trener w czterech kolejnych spotkaniach wymienia odpowiednio 50, 50, 75, 50 procent bloku obronnego w porównaniu z meczem poprzednim. A i nie inaczej było z innymi formacjami.

Ryzykował Carletto tymi wyczynami, ale opłacało się. Nie dość, że zwyciężyliśmy we wszystkich spotkaniach, to uwidoczniły się jeszcze inne korzyści. Piłkarze przekonali się, że trener będzie liczył na nich wszystkich, kibice i trener przekonali się, że będą mogli liczyć na zawodników. Na wszystkich, nawet na Bonerę, który na razie zdaje się otrzymywać najmniejszy kredyt zaufania od Ancelottiego (aczkolwiek swoją szansę dostał i dobrze wykorzystał). Na wszystkich, nawet na Borriello, który podczas Trofeo TIM i meczu z Ascoli pokazał, że nie będzie gorszym wariantem niż Amoroso. Na wszystkich, zwłaszcza na Simicia, który udowadnia, że po powrocie Nesty, Kaładze i Maldiniego (do tej pory na boisku spędził więcej czasu niż oni wszyscy razem wzięci!) będzie skutecznie deptał im po piętach, a kto wie, może zepchnie Kapitana na pozycję numer 4 wśród stoperów. Na Ambrosiniego, który kolejny już sezon bez mącenia atmosfery zgodzi się być pierwszym rezerwowym, swoistym Tonim Kukocem Milanu (zagrał we wszystkich spotkaniach, w tym 5-krotnie wchodził z ławki). Na młodego Gourcuffa, który - jak tak dalej pójdzie - ma szansę szybko spełnić pokładane w nim ogromne nadzieje. Na Jankulovskiego, który choć ciągle gra niewiele lepiej niż Michał Żewłakow, pokazuje, że swoim zaangażowaniem potrafi przechylić szalę zwycięstwa na korzyść drużyny.

Ktoś powie: To ogórki były! Ten AEK, to Ascoli, ta Crvena, ta Parma. Zgoda. Po dyspozycji Didy, Simicia, Kaki, Seedorfa czy Inzaghiego poznać jednak można, że forma jest i nikt nie zaniża średniej. Sprawdzianem będą mecze przeciw silniejszym rywalom, do których będzie można podejść na wielkim luzie. Kadra stała się bowiem szeroka jak nigdy i jak nigdy można być spokojnym o dobrą atmosferę w ekipie. Wszystko w rękach Carlo, jak to wszystko dalej poprowadzi. A nuż tym sezonem w końcu udowodni mi i pewnym obrażalskim, że słusznym jest brak rotacji na jednej, niezwykle subtelnej pozycji. Na pozycji trenera.

Radeo



© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone