Ja, Ibra - zamów przed premierą!
 


 

27.04.2004
Sport i polityka wciąż w jednym domu - part II (jednak o kryzysie firm wielkich znowuż).

Postanowiwszy nie iść w sukurs krytykantom (ale i pochlebcom) tym razem zarzutów odpierać nie będę. Odwagę ponadto przejawię, gdyż do kontrowersyjnego tematu (zaczętego w pierwszym felietonie) powrócę. A o związki sportu z polityką chodziło (to tak dla przypomnienia i dla tych, co to tematów nigdy nie czytają).

Jak świat światem stary tak przecież polityka ze sportem swatać się chciała - już w czasach Imperium Rzymskiego naczelnym "hasłem wyborczym" była obietnica: "chleba i igrzysk" (wiedząc, iż naród zabawiony i syty uległym będzie). Jak nic przypomina to kampania wyborcza o prezesurę Realu Madryt, ale nie o tym dziś będzie.

Bo o Milanie i włoskiej lidze. A tu akurat związki sportowców z politykierami (bo tak ich zwać trzeba jasno) zawsze były jak się to mówi "rozbudowane". Od zawsze przecie Milan nasz ukochany, Juventus, Inter oraz rzymskie Roma i Lazio faworyzowane były, są i będą pewnikiem. Bo przecie jak taki sędzia (za wyjątkiem może Pierluigiego Colliny - ale jedna jaskółka wiosny nie czyni) jak ma dać kartkę albo karniaka podyktować, to pomyślcie sami - komu łatwiej "podskoczy"?. Jakiemuś tam Chevantonowi (nikogo nie obrażając rzecz jasna) czy np. Shevchence albo uwielbianemu przez Italię Tottiemu?. Ostatnie lata były w tym temacie szczególnie łaskawe dla fanów Starej Damy, która przecież wiele razy wygrywała mecze w okolicznościach bądź co bądź kontrowersyjnych (karne w doliczonym czasie gry itd.). Ale i Milan skorzystał parę razy z "możnych przywileju". Znajdą się krytycy (a także krytykanci zwykli), którzy chórem krzykną: "Panie Milanowski, przecież każdy klub kiedyś tam wygrał dzięki sędziemu!!!" - i zgodzę się z nimi, jednocześnie jednakże zapraszając do statystycznego obliczenia przewagi "możnych" w tym temacie nad "słabymi".

Ale, że miało być i o polityce...toż przecie sam Silvio poniekąd uprawia "publicity" dla klubu swojego i naszego ukochanego - forsując różne prawa podatkowe dla bogatych czy to sprzeciwiając się tzw. Salary cup (ustalenia górnych pułapów wydatków, na wzór NBA). Summa sumarum - bo miejsca brakuje, choć papier cierpliwy (ale jednak trzeba do aktualnych spraw przejść) - sport i polityka to siostra i brat a reszta? Reszta jak to w rodzinie...


A co do spraw bieżących - Milan jednak w kryzysie się pogrąża (0:0 z Udinese i niech Ci co to już wieścili przebudzenie Mediolańczyków rzucą kamieniem...), choć mistrzostwa raczej już nie straci - przewaga 6 punktów nad rzymianami na 3 kolejki do końca powinna wystarczyć. Choć za tydzień właśnie Rossonerich czeka konfrontacja z Romą więc od wszelkich ostatecznych komentarzy radziłbym się wstrzymać do jej wyniku.

Na nowy sezon zmiany się wobec tegoż przydadzą - jak ostatnio wspomniałem przede wszystkim w ataku i obronie (bo pomoc akurat Milan ma jedną z lepszych na świecie). Mniej może gwiazd jednak, a więcej wyrobników, którzy na te gwiazdy już obecne pracować będą łaskawi?

Tak czy owak mecz Milan-Roma zapowiada się ciekawie, także z powodu narastających plotek o rozsprzedaży rzymian (podobno mają odejść Totti, Samuel i Emerson) - czy ewentualna wygrana i mistrzostwo Włoch oddaliły by ten topór wiszący nad stołecznym klubem? Poczekamy zobaczymy...


Z piłką po Europie.

W Anglii zgodnie z przewidywaniami mistrzem został Arsenal, uwagę obserwatorów Premier League bardziej jednak zaprząta dalszy los MU, w którym będą musiały nastąpić duże zmiany kadrowe. Prasa prześciga się też w plotkach na temat nowego trenera Chelsea (bo los Claudio Ranierego po przegranej z Monaco - która to raczej eliminuje londyńczyków z dalszego boju o LM) jest przesądzony.

Francuskie Monaco zgodnie z oczekiwaniami specjalistów skupia się właśnie na LM, w lidze francuskiej tracąc ostatnio punkt za punktem.

Ciekawie zrobiło się w Hiszpanii, gdzie do rywalizacji o mistrzostwo włączyła się, skazywana na początku sezonu na środek tabeli, Barcelona (imponująca seria meczów bez porażki - czy ktoś zatrzyma ten pędzący pociąg pod kierunkiem Franka Riijkarda?). A rywale (szczególnie Real) słabną. Co do "królewskich" - polityka transferowa prezydenta Pereza po paru owocnych sezonach jednak się załamała. Sprowadzanie wielkich gwiazd i jednoczesne pozbawianie drużyny wartościowych zmienników musiało prędzej czy później doprowadzić do takiej sytuacji...

Michał Milanowski



© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone