![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
||||
![]() |
||||
|
14.05.2004 Obetnij włosy, czyli pożegnanie z Bogiem. Kiedyś ten sen musiał się skończyć - Roberto Baggio odchodzi. Jeszcze wielki, nadal niepowtarzalny, wciąż w glorii i chwale. - Pytacie czy będę kontynuował, a ja odpowiadam, że mógłbym to robić, gdybym miał inne kolana. Mając je rozmyśliłbym się. To jest to, co w tej chwili myślę - z żalem w głosie mówi sam bohater. Pamiętacie 19 czerwca 1990 roku, Włochy - Czechosłowacja 2:0? Pamiętacie tę bramkę po samotnym rajdzie - najpiękniejszego gola strzelonego na il Mondiale '90? Nie? No to jestem pewien, że nie zapomnieliście jeszcze, o jednym z ostatnich skalpów Robiego - 30 kwietnia 1997 roku, Włochy - Polska 3:0! Jeśli nadal w Waszej głowie jest pustka, to znaczy, że przegapiliście kilka niezapomnianych chwil z historii piłki nożnej. Bo il Codino był, jest i będzie niezapomniany. Miał wszystko: drybling, szybkość, przegląd pola, podania, strzały z gry, rzuty wolne, charyzmę i silną wolę mistrza, a przy tym odnosił sukcesy. Iluż wielkich graczy nie potrafiło odnaleźć właściwej przystani dla spożytkowania swojego talentu. Baggio na szczęście takim nie był. Choć gwoli prawdy wyczyny w błękitnej koszulce reprezentacji Włoch pozostawiają pewien niedosyt. O finale mistrzostw świata w Stanach Zjednoczonych zapomnijmy… W czasie niedawno rozegranego pożegnalnego spotkania Roberto z reprezentacją, ktoś wywiesił transparent: Maradona + Pele = Baggio. Jest w tym zapewne wiele przesady, ale ileż prawdy o umiłowaniu kibiców, jakim nadal darzony jest Boski Roby. I My - Milaniści, również powinniśmy oddać mu cześć. W niedzielę, na Stadio San Siro rozegrany zostanie, być może ostatni, mecz z udziałem tego genialnego piłkarza. Brescia ze swoim kapitanem Baggio wybiegnie naprzeciw naszych rossonerich z Paolito Maldinim na czele. Jeśli czujecie już ten dreszczyk emocji i zaczynacie rozumieć jak wielka chwila nastąpi, to nie powinniście się smucić. Bo przecież to, że nie ujrzymy go więcej to jedno, ale zarazem od 16 maja 2004 roku będziemy mogli mówić: - Wiesz, kiedyś był taki piłkarz - Roberto Baggio. Może nie widziałeś go w akcji, ale ja miałem to szczęście. Był niesamowity. I wiesz gdzie zakończył swoją wspaniałą karierę? Tak - właśnie na naszym San Siro. Czyż to nie piękne, że ostatni występ tego wielkiego artysty zaplanowano w La Scali Futbolu? A kto wie, czy za kilka lat nie doczekamy godnego następcy. - Kiedy oglądam mecze mojego syna, widzę, że ma wielki talent. Nie podoba mi się tylko, że tak często kłóci się z trenerem - opowiada magiczny Baggio. Ciekawe, po kim to odziedziczył? Marcin Lepa |
||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |