![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
||||
![]() |
||||
|
17.07.2005 Napoleon musi umrzeć! Z takim hasłem na ustach piłkarze Milanu przystąpili do przygotowań do nowego sezonu. Niczym chory psychicznie pacjent, który przychodzi do terapeuty i powtarza ciągle, że jest już zdrowy i nie widzi w sobie więcej małego, acz genialnego dowódcy francuskich żołnierzy. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że po wyjściu z gabinetu wkłada z powrotem rękę między guziki marynarki... Podoba mi się to porównanie, bo oddaje stan ducha naszych „czerwono-czarnych diabłów”. Niby większość z nich zaświadcza, że zapomniał o Stambule – La Corunii już nie się wspomina – a jednak im częściej czynią to, tym częściej śmiem wątpić. Ta zadra będzie jeszcze głęboko i długo siedzieć w naszych sercach. Aby sezon zaczynał się bardziej pod górkę, ciągnie się dalej nowela z Alberto Gilardino w roli głównej. I co gorsza jej pomyślnego końca nie możemy być pewni. Inna sprawa, że Adriano Galliani i tak obiecał nam nowego snajpera, a przyszłość Jona Dahla Tommassona zaczyna się wiązać z obcymi barwami. Wreszcie wielu z milanistów będzie mogło głęboko odetchnąć... Przychodzi jednak powoli czas na krótką refleksję. Na naszej ławce nie ma na pewno Napoleona. Zarazem na szczęście nie siedzi tam człowiek, który powtarza ciągle, że nim jest. Jak ma to miejsce choćby w jednym z londyńskich klubów. W bramce też ciężko szukać „małego geniusza”, bowiem Dida do niskich nie należy. Obrona z kolei przypomina bardziej starą gwardię generalską, niż batalion z jednym przywódcą tylko. Pomocnicy są waleczni i wśród nich można by wypatrywać niejakiego Andreę Pirlo jako następcę francuskiego dowódcy. No ale Pirlo jest jakiś taki nazbyt skromny, cichy. Wreszcie w ataku – no nie mówcie mi, że Andrija nazwiecie Napoleonem? To tak jakby Kakę ochrzcić... carem. Nie ma więc u nas „małego geniusza”! Ani jego następcy. Za to wciąż czuć smród choroby – ktoś chodzi i powtarza właśnie: „nie jestem już Napoleonem”. A ja mam tego dosyć! Skoro nim nie jesteś, to po co o tym mówisz w kółko? A może sprawdź, czy po wyjściu z mojego pokoju, nie wsadzasz ręki między guziki. Jest więc jedno wyjście – Napoleon gdzieś jeszcze jest. I teraz trzeba go... zabić! To nie jest człowiek z naszych szeregów. Pora pozbyć się go raz na zawsze. A potem wyruszyć w kolejną wyprawę wojenną. Cele są jasne, wola walki niesamowita, honor wyjątkowo podrażniony, szanse na zwycięstwo wielkie. Paradoksalnie właśnie bez Napo... Dosyć! A jeśli nie? Okaże się, że trzeba będzie rzeczywiście zatrudnić kogoś nowego na ławkę trenerską. Tymczasem pozostaje jeszcze walka o zaangażowanie Alberta. Kto wie do kogo będziemy go niedługo porównywać? Marcin Lepa |
||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |