![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
||||
![]() |
||||
|
04.06.2004 Milan a sprawa polska A co jeśli bylibyśmy Włochami? A co jeśli mieszkalibyśmy w Mediolanie? Czy też kibicowalibyśmy rossonerim? A może nasze serca biłyby dla Interu? A może w mieście Rzym zamieszkując, wybralibyśmy Romę? 1986 rok - w Mediolanie nazwisko Silvio Berlusconi jest doskonale znane. Kojarzy się ono przede wszystkim z wielkim sukcesem budowlanym i dobrymi wynikami w branży medialnej. Kiedy jednak decyduje się on na przejęcie udziałów w Milanie, wszyscy pukają się w czoło - przecież to jest zupełnie inny świat! W piłce trzeba mieć doświadczenie, kontakty, intuicje. W dodatku ciężko na tym interesie zarobić! A jednak - po 18 latach Milan jest jednym z największych klubów na świecie, a wraz z Realem dzierży miano najbardziej utytułowanego. Ale kiedy w owym 1986 usłyszałem tę nazwę, chyba tylko intuicja mogła podpowiadać, co się wydarzy. Potem były sukcesy końca lat 80-ych i szeregu 90-ych, i jedynie nabieranie pewności, że to jest coś więcej niż sympatia. Trójka "holenderskich Tulipanów", genialni - Savicević i Boban, wspaniali włoscy defensorzy - Baresi i Maldini… Miłość nie wybiera - wybieramy za to My. Gdybyśmy urodzili się w Mediolanie, nie moglibyśmy kibicować innej drużynie. Nie dlatego, że Inter nie potrafi wygrać mistrzostwa od 15 lat, ale dlatego, że uczucie nie zna granic i odległości. Skoro zakochaliśmy się mieszkając w kraju nad Wisłą, to i w Mediolanie nasz wybór byłby podobny! Przychodzi czas wakacji - spekulacji transferowych i zasłużonego wypoczynku. Kiedy My dyskutować będziemy nad kolejnymi ruchami kadrowymi, lub co najwyżej domysłami na ich temat, piłkarze wygrzewać się będą na plażach, bądź walczyć w turniejach Europy - mistrzostwach kontynentu i igrzyskach olimpijskich. Kiedy My będziemy oglądać powtórki z minionego sezonu, oni szukać będą motywacji i sił już na następny. Wierzę jednak, że jest to bardzo ważny czas. Bo że łatwo żyć w entuzjazmie zwycięstw - to jasne. Ale chyba równie istotne jest także docenianie ich i smakowanie, kiedy przemijają zachwyty dziennikarzy i innych specjalistów. Clarence Seedorf powiedział, że Włosi nie do końca potrafią cieszyć się wygranymi, sukcesami. Skoro już nie urodziliśmy się nad Tybrem, czy pod Alpami, to pokażmy, że zwycięstwa smak znamy i docenić je potrafimy. Życzę wszystkim samych zwycięstw nie tylko w czerwono-czarnych barwach. PS. Dedykuję ten felieton wszystkim tym, którzy kochając swoje ulubione kolory klubowe, potrafią zdać się na obiektywizm i zachować trzeźwość myślenia. Miłości do piłki - tak, ślepemu fanatyzmowi - nie! Marcin Lepa |
||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |