Ja, Ibra - zamów przed premierą!
 


 

05.02.2005
Francuski lew tańczy w rytmie samby

...a jego koledzy pytają się: jak to możliwe, że nikt nie czuje jego ruchów? Szybszy niż przeciętny kopacz futbolówki, zwinniejszy niż niejeden gimnastyk, wytrzymały niczym najwięksi wojownicy - choćby jeden z jego kolegów z drużyny.

Wcześniej było kilku wspaniałych - wymienię choćby Jeana-Pierre'a Papina i Marcela Desailly'ego. Ale żaden z nich nie przechodził do Milanu w takiej... ciszy. Nie oczekiwano od niego tak niewiele. Wręcz wyszukiwano momentu żeby powiedzieć: a nie mówiliśmy, że jest cienki, że nie nadaje się do tej drużyny. Chyba tym trudniejszy był jego żywot od pierwszy dni pobytu w stolicy Lombardii.

A teraz zbiera zewsząd pochwały i nagrody, błyszczy - tak jak choćby w meczu z drużyną z Bolonii. Ach ten fantastyczny strzał! Gdyby w tym ułamku sekundy sędzia nie miał przedziwnego ataku paranoidalnych wizji, gdyby nagle nie złapały go płucne duszności i zamiast gwizdnąć, pozwoliłby kontynuować grę?

Jednak w tej akcji zamyka się cały Milan ostatnich dwóch tygodni. Po fantastycznym początku roku i genialnej partii z Udinese, przynajmniej pod względem ważności końcowego rezultatu, rossoneri złapali małą zadyszkę. - Raz może się zdarzyć każdemu - mówiliśmy. No, ale potem przyszło owo spotkanie z Bologną. Przegrane spotkanie.

I co teraz - pytali się co po niektórzy. Juve już może witać się z mistrzowską naszywką na piersi - mówili inni. - Na razie obrońcami tytułu ciągle my jesteśmy - uspokajał nasz Carletto Ancelotti.

I miał rację! Jednak ten oczywisty fakt wcale nie musiał wystarczyć do walki aż po ostatni gwizdek tego sezonu. No to Mister dodał jeszcze jedno zdanie: - Musimy grać dalej z duchem Ligi Mistrzów!

I znów miał rację! Te dwa proste zdania wystarczyły - chyba - do przywrócenia spokoju w naszych duszach. Więcej - nieco zmąciły go w głowach pasiaków z Turynu. Dość powiedzieć, że od razu stracili rytm gry i punkty z Sampdorią.

A co na to nasz ryczący lew? Vikash Dhorasoo zajął spokojnie miejsce na ławce rezerwowych. On jest świadomy swojej siły i przydatności dla drużyny. Nie musi zużywać pazurów w codziennych bojach. Ale kiedy tylko przyjdzie pora na pewno pokaże, kto jest królem polowań. Pozostaje jeszcze kilka pytań? Zaczekajmy spokojnie na czas, w którym trzeba odpowiadać!

Marcin Lepa



© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone