Ja, Ibra - zamów przed premierą!
 


 

08.09.2005
Biedacy

Kiedy mamy pod dostatkiem piłki, cieszy nas ona nieco mniej. Ale tylko zabraknie meczów ukochanych drużyn i od razu zaczynamy tęsknić. Tak jest zresztą z każdym dobrem. Bogacz nie zwraca uwagi na swoje rzeczy – przecież zawsze może kupić sobie nowe, jeszcze lepsze. Biedny posiada mało, ale za to same skarby!

Takim właśnie biedakiem jest Andrij Szewczenko. Ileż to razy próbował awansować ze swoją Ukrainą do finałów mistrzowskich imprez. Wreszcie udało mu się i wie jak wielki skarb odnalazł. A może lepiej – wywalczył. Przy nim taki Cafu to istny multimilioner.

Podobnie rozpieszczonym mężczyzną jest Paolo Maldini. Tyle już wygrywał i tyle imprez wielkich zaliczył, że nagle nieobecność w meczu otwarcia tego sezonu uświadomiła mu jakim szczęściarzem był do tej pory. Co może powiedzieć przy nim biedny Alberto Gilardino? Dopiero stawia pierwsze kroki w koszulce Milanu, a już podniosły się głosy krytyki, że nie zdobył gola przeciw Ascoli (sic!).

Gdzieś między nimi pojawił się także Rui Costa. Portugalczyk przyznał kilkakrotnie, że w tym sezonie będzie niezwykle spokojnie czekał na swoją szansę i cieszyć się będzie każdym występem. Widać biedak docenił jak wiele daje gra u rossonerich. Nie wspomnę o Filippo Inzaghim, który wcześniej wypowiadał się w podobnym tonie. Czyżbyśmy więc mieli atak bankrutów? Bo przecież Christian Vieri też ma zamiar radować się z samej szansy, jaką stwarza mu nowy klub. A że jest to już jego jedenasta przystań, trzeba mu wierzyć…

I tak pomyślałem, że ciekawa jest filozofia biedaków: wszystko co mam jest niezwykle cenne i winny jestem cieszyć się z tego. Tylko nie chciałbym, żeby nagle przyszła za nią inna logika: nie trzeba płakać po przegranych, w końcu nie jest źle. Najwyżej następnym razem się spróbuje jeszcze raz.

Nie! Ilekroć Andrij przegrywał kolejne eliminacje wzrastała w nim złość. Aż wreszcie udało mu się i teraz pała żądzą sukcesu oraz dumą z osiągniętego wyniku. Właśnie ta złość musi cechować nasz rozpoczęty sezon. Przed nami Paryż, ale dotrzemy tam tylko przez podróż do Stambułu. A raz będąc w tym tureckim mieście, musimy naładować się energią rewanżu, złości i sportowej żądzy zwycięstw.

Nie ma to jak do bogactwa dążyć zaznawszy wcześniej biedy. Mi już wystarczy tej, którą w minionym sezonie zasmakowaliśmy…

Marcin Lepa



© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone