Ja, Ibra - zamów przed premierą!
 


 

21.09.2005
Ale to już było…

I jak widać wróciło. Milan po trzech kolejka Serie A zanotował dokładnie taki sam bilans jak na tym samym etapie tych rozgrywek w zeszłym sezonie. W Lidze Mistrzów również zaczął od zwycięstwa. A mówią, że nic dwa razy się nie zdarza. Od razu więc startuje kampania krytykancka – obrona za stara, trener za mało odważny, pomocnicy bez polotu…

Za dużo krytyki daje kiepskie wyniki – prawda to stara jak świat. No i jest w niej dużo racji. Powiem jednak może w ten sposób – teraz i tak jest już za późno. Trzeba walczyć jak Bóg i Silvio Berlusconi nam pozwalają (czytaj – składem jaki mamy, z trenerem starym). Czy się to komuś podoba, czy nie!

Nie chce mi się nawet udowadniać, czemu potknięcia w pierwszych kolejkach były nie do uniknięcia. Szkoda tylko że daliśmy się złapać w propagandę „szybkiego startu” – tak tylko zapomnimy o Stambule. Teraz kiedy Formuła1 może się z nas śmiać, ponownie patrzymy na plecy Juventusu. Ale co z tego?

Jest jeszcze pytanie o styl. Tutaj rzeczywiście można znaleźć całkiem rozsądne zarzuty. Zwłaszcza te dotyczące gry obronnej. Ma jednak rację Andrij – każda akcja zaczyna się od bramkarza, więc przy utracie gola winni są także napastnicy Milanu, którzy pozwolili zbyt łatwo rozegrać piłkę przeciwnikowi. Inna stara prawda – gra cały zespół i winić trzeba całą grę obronną drużyny, a nie defensorów tylko. Za skuteczność w czasie naporu rywali należałoby więc wystawić szkolną „trójkę”. A wtedy nie pomoże nawet „5–” za atak.

Przed nami 35 kolejek walki o „scudetto” i przynajmniej 5 spotkań Champions League. A jeśli mamy być poważni, to jeszcze co najmniej kolejne dwa. – Skoro w zeszłym roku potrafiliśmy odrobić w ciągu kilku spotkań nawet osiem punktów, teraz potrzeba nam tylko dwóch rzeczy: spokoju i jeszcze raz spokoju – podkreśla Adriano Galliani. Ale to już przecież było…

No i na koniec aspekt, który mnie osobiście najbardziej martwi – porusza się motyw psychicznego nastawienia naszych ulubieńców: podobno są przemęczeni, wewnętrznie rozbici. Paolo Maldini myślał o zakończeniu kariery, Gennaro Gattuso o odejściu. Teraz to samo wkłada się w głowę Jaapa Stama. Tak jakby ta drużyna przestała nagle istnieć. Tylko ktoś chyba zapomniał o najprostszej, ale być może najważniejszej rzeczy – kiedy wychodzi się na boisko, to po to żeby wygrywać. Skoro zostali i wciąż walczą, to tylko dla naszych zwycięstw. Ale to już też było…

Marcin Lepa



© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone