30.01.2016
Jedyne takie derby

Nie ma na świecie drugiego takiego meczu jak pojedynek Milanu z Interem. Mogą się z tym oczywiście nie zgadzać kibice innych klubów, ale prawda jest po naszej i po ich stronie. W niedzielny wieczór do stołu zostanie podane danie wyjątkowej specjalności i choć może być nieco ciężkim daniem, to nigdy nie było i nie będzie odgrzewanym i oklepywanym z każdej strony kotletem.

Są wielkie rywalizacje. Realu z Barceloną, Manchesteru z Liverpoolem czy Schalke z Dortmundem. Są rywalizacje bardziej krwawe, jak te w Stambule czy Belgradzie, są dłuższe, jak ta w Edynburgu. Są wreszcie bardziej emocjonujące, porywcze, jak te w Buenos Aires czy Birmingham. Są wojny święte, świeckie, medialne, milionowe, gwiezdne. Jednak jeśli zsumujemy to wszystko w całość, to z tych mniej i bardziej pośrednich czynników złożą się te jedyne derby, o których od wieków wie świat i które niezależnie od stawki meczu mają taką samą wagę. Czy w Chinach, czy w półfinale Pucharu Europy czy podczas towarzyskiej potyczki w Bari. Nieważne gdzie i jakim składem. Derby to derby, koniec.

Tak będzie i w niedzielę. Jedni odwieszą protest, będą śpiewać, wymachiwać flagami i „rzucać” w przyjezdnych. Zapomną o Gallianim, o katastrofalnej momentami postawie w lidze, braku trofeów i mamieniu przez rządzących klubem. Nie będą gwizdać, nie będą milczeć. Wreszcie przez 90 minut San Siro będzie dudnić, a echo tych śpiewów nie da zasnąć całej zazdrosnej Italii. Z drugiej strony będzie to mecz bez przebaczenia. Nie będzie zrozumienia dla „zeszło mi”, „zmęczony byłem”, „trudno się gra takie mecze”, „wracam po kontuzji”. Wóz albo przewóz. Mogą piłkarze Milanu spaść do Serie B, odpaść z Alessandrią z Pucharu Włoch, ale nie mogę dać ciała w niedzielę. Mają walczyć, mają się wreszcie, ten raz w sezonie, zaangażować na więcej niż 100%. Muszą się przez 90 minut postarać, aby na koniec dostać brawa. Tego się wymaga w „katedrze” futbolu.

Derby mają swoją historię, dla każdego pewnie wygląda ona inaczej. Dla jednych ma twarz Gianniego Rivery, dla innych Paolo Maldiniego, a jeszcze inaczej kojarzą je fani Didy. Dla mnie mają twarz Pippo Inzaghiego, który kilka lat temu strzelił przepięknego gola, uderzając lewą nogą zza pola karnego w okienko bramki strzeżonej przez bodajże Francesco Toldo. Gola oczywiście nieuznanego, bo Pippo był na spalonym.

To też wspomnienie niedoszłej gwiazdy futbolu, niejakiego Gianniego Comandiniego. Piłkarz byłby anonimowy dla świata, ale zabłysnął w swojej karierze raz, w momencie w którym należało zabłyszczeć. 6:0 ucieszyło czerwono-czarną część Mediolanu i pozwoliło zapomnieć o słabym sezonie. Tamten mecz nie pomógł Comandiniemu, który szybko pożegnał się z klubem. Był natomiast trampoliną sławy i pewności siebie dla Serginho. Skrzydłowy Milanu zaliczył w tym spotkaniu trzy asysty, a ukoronowaniem jego gry był przepiękny gol, gdy Brazylijczyk uciekł wszystkim, wbijając piłkę obok bezradnego Freya. Rossoneri mogli się ucieszyć, mogli – jak wspomniałem – zapomnieć o trudnym sezonie i porażkach w lidze, Pucharze Włoch i Lidze Mistrzów. Później przyszedł Carlo Ancelotti i nastała „era wielkich mistrzów”.

W mizerii, którą AC Milan serwuje nam od trzech sezonów, może właśnie potrzebujemy takiego pojedynku. Małego „6:0” odbudowującego wiarę w siebie, w umiejętności. Przeskoku jakościowego utalentowanych, ale niespełnionych jeszcze Balotellego i De Sciglio. Potwierdzenia formy piłkarza roku Bonaventury i nowego „Szewczenki”. Testu dla młodych Donnarummy i Romagnolego, którzy będą nowymi filarami wielkiego Milanu w kolejnych latach.

My kibice tego potrzebujemy, wy piłkarze tego potrzebujecie. Świat piłkarski tego potrzebuje, bo ten świat bez Milanu na salonach jest jak odgrzewany kotlet. Kucharze futbolu serwują nam co chwila danie z Realu, Barcelony i Bayernu. A od tego mamy tylko czkawkę, wzdęcia i odruch wymiotny. Niech data 31 stycznia 2016 roku będzie tak przełomowa jak pamiętny 11 maja 2001 roku. Bo tylko te derby, w tym wykonaniu mają moc, aby coś odmienić. Nie ma drugiego takiego meczu na świecie.

Forza MILAN!

(mk)





© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone