![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
|||
![]() |
||||
|
29.12.2011 ŁoPATOm do głowy Śledząc życie Milanu, już od jakiegoś czasu zastanawiam się co się dzieje z zawodnikiem, który wyrastać miał na działo ofensywne rossonerich. Mowa tu oczywiście o Alexandre Pato, którego brak formy aż raził po oczach w ostatnich meczach. W dodatku Brazylijczyk postanowił chyba pójść w ślady swojego kolegi z zespołu – Taye Taiwo, który niedawno publicznie wylewał swoje żale pod adresem Massimiliano Allegriego, upatrując przyczyn swoich słabych występów w zbyt wartkim potoku instrukcji, wylewającym się z ust trenera rossonerich. Pato z kolei za swą słabą formę obwinia małomówność szkoleniowca Milanu, wychodzi więc na to, że Max rzadko cokolwiek mówi, a jeśli już coś powie to tak szybko, że niektórzy nie są go w stanie zrozumieć. Starając się jednak nie odejść zbytnio od meritum sprawy, chciałbym się skupić na samym wywiadzie z Alexandre Pato, który przedwczoraj pojawił się na łamach między innymi Corriere della Sera. Przyznam szczerze, że z niesmakiem czytałem niektóre jego fragmenty, a zwłaszcza te, w których Brazylijczyk pozwolił sobie określać się mianem mistrza Milanu. Nie wiem w zasadzie czy można się z tego śmiać się, czy płakać, a może jedno i drugie, ale według mnie chłopakowi wyraźnie zaczyna brakować skromności, choć ciśnie mi się na usta w tym wypadku określenie: pyszałkowaty. Nie wiem w czym tkwi ten jego mistrzowski kunszt, ale jak na razie Pato może pochwalić się jedynie trafianiem do siatki co drugi mecz, choć przy jego obecnej formie, statystyka ta zaczyna powoli topnieć. Nie sposób też nie zauważyć żalu, który młody reprezentant Brazylii okazał, w związku z pominięciem go przy przyznawaniu opaski kapitańskiej, którą otrzymał jego rodak Thiago Silva. Porównywanie klas obydwu Brazylijczyków w tym wypadku wydaje mi się totalnie zbędne. Przechodząc wreszcie do tych nieszczęsnych pomówień o brak dialogu z trenerem, rozbawił mnie fragment, w którym Kaczor stwierdził iż Carlo Ancelotti zawsze mówił mu co robi źle, czy też co musi poprawić w swojej grze. Rzeczywiście po jednym z ostatnich spotkań Carletto dobitnie zarzucił Pato, że ten gra na pół gwizdka – czy to wymaga jakichś dogłębnych wyjaśnień? Czy Allegri musi zawodnikowi mówić, że ten truchta po boisku, że nie jest magnesem na piłkę, że nie wystarczy stać i czekać na podanie do nogi? Skoro chłopiec uważa się za mistrza, to czy naprawdę trzeba mu nakłaść łopatą do głowy, że musi się angażować w grę, zamiast wiecznie bazować na swoim wspaniałej bramkostrzelności, którą obecnie ciągle się broni? Czy nie jest już na tyle dojrzałym zawodnikiem, by samemu stwierdzić co robi źle? Czy prawdziwy mistrz, który nie może odnaleźć formy po przebytej kontuzji, zamiast pracować w pocie czoła by znowu brylować na boisku, skarży się do mediów, obwiniając trenera za swe niepowodzenia? Czy tak zachowuje się dojrzały zawodnik? Czy może rozkapryszony smarkacz, który umawia się z córeczką swojego szefa? Przykład Robinho pokazuje, że brak skuteczności pod bramką można nadrabiać w pewnej mierze zaangażowaniem i pracą na boisku, a u Pato goli ostatnio jak na lekarstwo, zaś o jego ciężkiej pracy słyszymy tylko od jego samego, gdy opowiada jak to rzekomo haruje w Milanello. Kiedyś widziałem w nim materiał na jeśli nie najlepszego na świecie, to chociaż solidnego napastnika, teraz jednak czar prysł, szacunek ustąpił miejsca politowaniu. Oto zawodnik, który swoją niemoc na boisku postanowił zamienić w burzę medialną, wokół swojej osoby. Brawo! Alexandre Pato na pierwszych stronach gazet! Szkoda tylko, że nie przeczytamy tam już o wybitnych osiągnięciach i sukcesach naszego młodego "mistrza", ale kolejne spekulacje transferowe, plotki o rzekomej ciąży jego ukochanej Lady B, konflikcie z trenerem czy braku zrozumienia na boisku z Ibrahimovicem. Camill |
||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |