![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
|||
![]() |
||||
|
31.08.2009 Zasłona milczenia Felieton pisany pięć minut po ostatnim derbowym gwizdku na San Siro powinien w zasadzie zamknąć się w dwóch słowach: Mamma Mia! (polski ekwiwalent zaczynałby się na "k"). Myślę że większość kibiców Milanu przeżyła w sobotni wieczór traumę. Okrutną, bo podsyconą krótkotrwałą nadzieją na uśmiech szczęścia. Na 24 godziny przed meczem każdy na świecie wiedział, że faworytem meczu będzie zespół Mourinho. Przemawiały za nim zdobyte w ostatnich latach Mistrzostwa Włoch, wyniki letnich sparingów, a nawet dokonone transfery. Jeśli założymy, że Galliani sprowadził dobrych zawodników, to trzeba przyznać że Moratti dokupił... też niezłych. Taki Eto'o okazuje się być regularniejszym napastnikiem od Ibrahimovica. Niespodziewanie pierwsze dwadzieścia minut meczu napawało optymizmem. Zapewne przysłużyli się temu czerwono - czarni kibice, którzy występowali w roli gospodarzy imprezy, ale sami piłkarze wykonywali naprawdę dobrą robotę! Rajd Flaminiego, nieszablonowe zwody Pato, płynna gra drugiej linii: wszystko działało. Co więcej, Marco Storari odbił potężny strzał Sneijdera, sygnalizując dobrą formę. Akcja po której Motta strzelił pierwszą bramkę wzięła się trochę znikąd. Żadnej zmasowanej ofensywy Interu wcześniej nie uświadczyliśmy, ani też nic nie zapowiadało zaśnięcia naszej obrony. Tak jakby z marszu jeden eks-barcelończyk podał do kogoś, ten ktoś wyłożył prostopadłą piłkę następnemu eks-barcelończykowi i było jeden do tyłu. (Sprawiedliwie powiedzmy, że rozegranie tej piłki należało do pierwszej kategorii perfekcji). Strata jednej bramki nic jeszcze nie znaczyła, wiadomo że na tym polega futbol, żeby czasem odrobić stratę. Wystarczyło wrócić do wcześniejszego stylu gry, mocniej się skoncentrować. Tyle tylko, że właśnie wtedy gruchnęło pytanie kluczowe dla 271. derby miasta Mediolan. Brzmiało ono nie inaczej, tylko: o czym myślał Gattuso? Nasz kapitan rozpoczął swój koncert "robiąc" karnego na użytek Milito. Widać było, że nie chce faulować, a w związku z tym, że rywal biega znacznie szybciej, zupełnie nie wiedział, co robić. Zadziałał odruch - jakie odruchy miewa Rino Gattuso, wszyscy wiemy. Ale czym on się kierował, podcinając w środku pola przeciwnika, mając żółtą kartkę na koncie? W sytuacji, gdy zgłosił trenerowi kontuzję, a Seedorf szykował się już do zmiany przy naszej ławce?! "Zaangażowaniem" to to nie jest, a już z pewnością nie kierowaniem kolegami o mniejszym doświadczeniu. Od zejścia kapitana rozpoczęła się nasza katastrofa i wiadomo już było, że spotkanie jest stracone. Milan przegrał derby zgodnie z oczekiwaniami. Nie warto robić tragedii ani z meczu, ani z wyniku. Paradoksalnie w sobotni wieczór otrzymaliśmy sygnał że nie wszystko jest jeszcze świetne, ale za to idziemy w dobrym kierunku. Bądźmy szczerzy: dla naszego klubu jest to początek nowej epoki, okres budowy zespołu. Dla Leonardo czas zbierania doświadczeń. Lokalny rywal znajduje się w zupełnie innym punkcie, widzieliśmy to aż nazbyt wyraźnie. W gruncie rzeczy dobrze, że taki mecz przyszedł w drugiej kolejce ligi, a nie w ćwierćfinale LM. Po wyrzuceniu z siebie złości zaznaczam, bo już mnie na to stać, że Gattuso także ma prawo do błędu. Dlaczego by mu jednego nie wybaczyć, skoro bilans jego działalności w koszulce Rossonerich jest zdecydowanie pozytywny? Pozostaje liczyć, że kapitan wyciągnie osobiste wnioski, i że o wnioski ogólne postara się sztab szkoleniowy. Nad wszystkim innym dotyczącym wieczoru 29 sierpnia spuśćmy zasłonę milczenia. Jan Podniesiński |
||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |