![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
|||
![]() |
||||
|
06.07.2009 Nie ma teraz w piłce ważniejszych rzeczy W kultowym filmie polskim z lat dziewięćdziesiątych pojawia się scena, w której niejaki Jarosław Psikuta krzyczy na tle żółtego kabrioleta: "Gdzie jest moje trzysta baniek, słyszysz? Gdzie jest kur… moje trzysta baniek!?" Kobieta studzi gniew Jarka, mówiąc, że są w życiu ważniejsze rzeczy niż jego trzysta baniek. On przytakuje: "Tak, na przykład sześćset baniek". Można przypuszczać, że Fiorentino Perez podziela opinię długonogiej blondyny z obrazu Lubaszenki. Prezes Królewskich miał na transfery około trzysta baniek, i uznał że są rzeczy od nich ważniejsze, toteż rozrzuca eurówki na prawo i lewo. Głównemu Diabłu odpalił 90 z małym kawałkiem, Lyonowi trzy razy mniej, ale we Francji i tak skakali z radości. Milan plasuje się pośrodku, bo otrzymał 60 milionów - wygląda na to, że będzie miał z tego więcej problemów niż pożytku. Dziurę na boisku powstałą po Kace będzie jeszcze łatwo wypełnić. Najlepiej poprzez złożenie do kupy pana Assisa de Moreiry, który ma olbrzymi potencjał - w to nikt nie wątpi. Jedyną kwestią szybkość, z jaką fizjologom z Milanello uda się go obudzić z letargu. Niestety, przydałby się jeszcze napastnik. Pato będzie miał inne zadania niż do tej pory z Kaką pod nosem. Pippo jest już coraz starszy. I tu zaczynają się schody. Prezesi wszystkich klubów na świecie wiedzą, że Rossoneri dostali od Realu dużo pieniędzy. Co więcej, w ich świadomości brzęczą kwoty, jakie w Madrycie wydali na Ronaldo, Kakę, Benzemę, Albiola. Trochę im się od tego w głowach poprzewracało. Uznali, że norma równa do najwyższych sum i mimo wszystko Jarek miał rację: nie ma ważniejszych od tego rzeczy. Jeśli jeden zażyczył sobie szastać astronomicznymi sumami, wszyscy muszą mu przyklasnąć. Tyle tylko, że jest to nierealne. AC Milan w ogóle nigdy nie lubił wydawać kwot powyżej 20 milionów euro, a jeśli to robił, to po wielomiesięcznych analizach opłacalności inwestycji (przykładami Pato i Gilardino). Teraz potencjalni kontrahenci zaskakują naszych szefów coraz bardziej romantycznymi wizjami transakcji. Niedawne tygodnie przyniosły przynajmniej dwa wyjątkowo jaskrawe przykłady. Projekt Edina Dżeko powstał tuż po finalizacji sprzedaży lidera naszej drugiej linii. Indywidualny kontrakt został szybko wynegocjowany i szczerze mówiąc niczego innego nie należało się spodziewać, bo Serie A stoi kilka szczebli wyżej niż Bundesliga. W dalszej kolejności należało osiągnąć porozumienie z włodarzami klubu Volkswagena. Mediolańska delegacja usłyszała: z przyjemnością oddamy wam gwiazdę swojego zespołu - za jakieś symboliczne 30 milionów w walucie Zjednoczonej Europy. Taka suma przekreśliła rzecz jasna wszystko. I bardzo dobrze, bo warto zapytać: za co taka kasa? Bośniak dopiero od dwóch sezonów gra na jakimś sensownym europejskim poziomie, a klasę snajperską pokazał tylko w tym ostatnim. Ma minimalne doświadczenie międzynarodowe, nie rozegrał zbyt wielu spotkań przeciwko naprawdę wielkim zespołom. Ten piłkarz - owszem - jest młody, perspektywiczny i już niezły, ale czy stanowi połowę klasy Kaki? Nie. Dlaczego więc w Wolfsburgu podano taką kwotę? "A bo Perez płaci więcej…" W chwili powstawania niniejszego tekstu toczą się jeszcze rozmowy na linii Mediolan - Sevilla w sprawie Luisa Fabiano. Cena dyktowana przez Del Nido jest identyczna: 30 milionów. Tymczasem król strzelców Pucharu Konfederacji jest dokładną antytezą Bośniaka: ma za sobą doświadczenie w La Liga, jest podstawowym piłkarzem reprezentacji Brazylii, od dłuższego czasu nie schodzi poniżej poziomu przyzwoitości. Szkopuł w tym, że ma 29 lat. Jego kariera jest już w schyłkowym etapie, nawet jeśli zaczął się on niedawno. Nikt nie zagwarantuje Milanowi, że Fabiano będzie jak Inzaghi, który mając 33 lata strzelił obydwie bramki w zwycięskim finale LM z Liverpoolem. Cena jest znowu przesadzona. Oczywiście kiedy Zidane był sprzedawany za równowartość nowiutkiego Boeinga, był w tym samym wieku co snajper z zespołu z Andaluzji. Ale przy całym szacunku: Fabiano nigdy nie był Zizou. I nigdy już nie będzie. Przy okolicznościach zaszłych tego lata naprawdę trudno przyjdzie nam dokonać wartościowych i racjonalnych ekonomicznie transferów. Pozostaje wierzyć w doświadczenie czy zimną głowę Adriano Gallianiego. Wydaje się, że jeszcze przez co najmniej rok będzie on słyszał w słuchawce "Gdzie jest kur… wasze sześćdziesiąt baniek!?" Jan Podniesiński |
||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |