04.10.2009
Błędy opiniotwórców

Zdjęcie zamieszczone obok pojawiło się w czwartek 1 października 2009 jako ilustracja najważniejszej wiadomości piłkarskiej w portalu interia.pl. Tuż obok foty wypisano nagłówek: "Milanu już nie ma, katastrofa na San Siro". Redaktorzy żółtawego serwisu popełnili tu dwa błędy merytoryczne i jeden zdroworozsądkowy. Wytknijmy je z pełną złośliwością.

Po pierwsze, katastrofa klubu zaczęła się znacznie wcześniej. Można rozważać, czy był to moment przegrania walki o kwalifikacje do Ligi Mistrzów dwa lata temu, czy może środek poprzedniego sezonu, gdzie Rossonerim nie wychodziło nic. Tak czy inaczej, Milan ma kryzys. Sportowy, ekonomiczny (sprzedaż Kaki dla ratowania budżetu), mentalny (po wpadce ze Szwajcarami). Jaki tylko kłopot chcesz znaleźć, szukaj go w AC Milan. 1:0 z Zurichem ani niczego nie zmienia, ani tak naprawdę niczego nie rujnuje. To tylko kwestia nazwania błędów z pojedynczego meczu, potem szukania rozwiązań ogólnych.

Druga sprawa, że wykorzystanie Superpippo jako ilustracji klubowego dna ma coś wspólnego z ignorancją. Akurat Inzaghi to człowiek, który najmniej jest winien obecnej sytuacji, a z drugiej strony właśnie jemu kibice mogą ufać najbardziej, że pomoże drużynie wstać z kolan.

Przed meczem z Marsylią snajper udzielił wywiadu, w którym stwierdził, że nie jest pewien wyniku, ale da z siebie wszystko", a w ogóle to "jest zły, że przegrywa walkę o miejsce w składzie". Na drugi dzień Milan wywiózł z Francji trzy punkty, Inzaghi wywiózł dwie bramki. Przypomnijmy, że Gabriel Haize też wtedy raz trafił. Bez Pippo mecz byłby przegrany. Przypał z Zurichem w takim kontekście bolałby o wiele bardziej.

Na marginesie coś, co wszyscy wiedzą, a o czym dziennikarze zapomnieli - stąd pomyłka "zdroworozsądkowa". Mówimy o zawodniku 37-letnim, który niedawno wyleczył przykrą kontuzję. Mimo to gra i się przydaje. Ten facet generalnie zajmuje się strzelaniem bramek w najdziwniejszych sytuacjach, a nawet bez żadnych sytuacji. Dlatego traktujmy go jako symbol najbliższej nadziei, a nie obecnej klapy.

Na koniec najpoważniejszy z możliwych merytorycznych błędów. Otóż AC Milan się bynajmniej nie kończy i nigdy nie zamierza. Ten klub jest zbyt stary, zbyt utytułowany i za bardzo popularny, żeby wywróciły go drobne trudności. Jeśli ktoś potrzebuje dowodów albo pokrzepienia, niech przypomni sobie, gdzie była Fiorentina siedem lat temu. A teraz ogrywa Beniteza w LM. Najlepsze, co może teraz zrobić czerwono-czarna część Mediolanu, to cierpliwie znieść redukcję wydatków Premiera i spokojnie poczekać: na doświadczenie Leonardo.

Jan Podniesiński



© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone