![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
||||
![]() |
||||
|
23.12.2006 Syn Gepetta, brat Pinokia "Pewnego razu stary stolarz Gepetto, który był bardzo samotny, wystrugał z drewna śliczną kukiełkę i dał jej na imię Pinokio. A gdy nadeszła noc, pojawiła się Błękitna Wróżka i ożywiła drewnianego chłopca..." - tak zaczyna się jedna z najpiękniejszych baśni świata napisana przez włoskiego pisarza Carlo Collodiego. Gdyby ów twórca żył w czasach nam współczesnych, zapewne czułby nieodparta chęć do poprawy swojej pięknej baśni. Nie wiem na kim wzorował się Collodi tworząc postać Pinokia, ale nie mam jednak wątpliwości, że w dzisiejszych czasach archetypem tej postaci mogłaby być tylko jedna osoba! Historię o drewnianej kukiełce czytałem (choć i tego pewny nie jestem) wiele, wiele lat temu i daj Bóg nie pamiętam z jakiego drewna wystrugany został ten długonosy koleżka, ale mimo tego niedostatku wiedzy jestem niemal pewny, że do wystrugania Pinokia XXI wieku Gepetto użyłby drewna wierzbowego. Dodam, że drewna z wierzby płaczącej. To nie tak, że się bardzo wzruszam oglądając wyczyny tego zawodnika. Raczej jak wyobrażę sobie kształt takiej wierzby, to od razu rzucają mi się w oczy gałązki, które dziwnie nie starają się, jak w przypadku gałązek innych drzew, piąć ku górze, a raczej za wszelką cenę chcą znaleźć się jak najbliżej ziemi. Nasz drewniany bohater też ma dziwne ciągoty do zbyt bliskiej i zbyt częstej chęci empirycznego badania porośniętej trawą gleby. Tak już ma od czasu gdy pamiętam, że częściej na boisku widzę go tarzającego się po ziemi, niż biegnącego (chodzi mi o słownikowe znaczenia tego słowa - nie o czołganie się w rozumieniu naszego bohatera). Taki już jego drewniany urok. Czasem przypomina mi on kilkumiesięcznego bobaska, który wstaje, robi parę kroków i bum, wita się z podłożem. Ponownie wstaje, tup, tup, tup i podłoże. Taki już jest nasz super bohater! Wielka szkoda, że jego teraźniejsze popisy mogą wzbudzać tylko politowanie i gniew. Kiedyś to jego przewracanie się, nieporadne przyjmowanie piłki, wymuszanie fauli, czy ciągle łapanie na spalonym przeplatane było golami zdobytymi przez niego nieraz w nietuzinkowy sposób. Teraz bramki zostały zastąpione przez nieporadność. Możecie mi zarzucić, że jestem niesprawiedliwy, że jego koledzy z formacji grają gorzej, że to on wygrał nam dwumecz z Belgradem... Wygrał i właśnie dlatego, że wygrał to wymagam od niego więcej niż od innych! To on powinien być tym, który poprowadzi czerwono-czarnych w tak trudnym momencie. To on powinien być gwiazdą. To on powinien wziąć za mordę Gilardino i opierniczyć go za zmarnowane okazje, to on powinien udowodnić, że schedę po Shevchence przejmie on, a nie następca numeru "7" Oliveira. Jednak to kim powinien być, rożni się o 180 stopni od tego, kim jest. A kim jest? Czwartym napastnikiem. Czwartym! Ostatnio przegrywa rywalizację o miejsce w składzie z takim przeciętniakiem, jakim jest Borriello... Totalna degradacja i wstyd! Świetny zawodnik, lis pola karnego. Co z tego zostało? Marnuje hurtowo sytuacje, snuje się po boisku jak cień, nawet jak wchodzi na ostatnie 30 minut. Teraz już nikt nie ma wątpliwości, że kilka tych słów jest o Superpippo... tzn. o Pippo. Trzeba zadać sobie pytanie, po co nam w drużynie Wielki Inzaghi, jeśli z jego wielkości nie pozostało prawie nic? Od takich graczy jak on wymaga się więcej, niż od innych. Chcesz być gwiazdą, to daj choć podstawy, by tak cię traktowano. Po meczach z Crveną Zvezdą Belgrad śpiewaliśmy "Oi oi oi, oi oi oi oi... Pippo Inzaghi segna per noi!", a po sezonie mam nadzieję, że pojawi się bogaty szejk i Pippo wsiądzie z nim do łodzi i będzie mógł zaśpiewać tylko tę pieśń! (klik!) "Time to say goodbye. I'll go with you to countries I never saw and shared with you, now, yes, I shall experience them. I'll go with you on ships across seas which, I know, no, no, exist no longer..." Mości |
||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |