![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
Piłka Nożna nr 18/2004 autor: Tomasz Lipiński |
|||
![]() |
||||
|
Dawno włoska drużyna nie była tak komplementowana w Europie, jak Milan w tym sezonie. Do piłkarzy z Mediolanu przylgnęło określenie cudowni chłopcy. Trochę na wyrost, bo stanowczo zbyt często stawali się oni chłopcami do bicia.
W maju 2003 roku byli panami Europy. Sięgnęli przecież po oczekiwany od dziewięciu lat Puchar Mistrzów. Po tym jak nikt znaczący nie odszedł (z pewnością takim piłkarzem nie był Brazylijczyk Rivaldo), a przyszli Giuseppe Pancaro z Lazio oraz dwaj Canarinhos: doświadczony Cafu z Romy i piekielnie utalentowany Kaka z Sao Paulo wydawało się, że Milan będzie skazany na seryjne zwycięstwa w meczach o najwyższą stawkę. Jednak już pierwszy egzamin został oblany, bo też Juventusowi udało się w sierpniowym Superpucharze Italii wziąć rewanż za finał Ligi Mistrzów. Kolejny kubeł wody na głowy pewnych siebie mediolańczyków wylali Argentyńczycy z Buenos Aires. W grudniu 2003 piłkarze Boca Juniors okazali się lepsi w Pucharze Interkontynentalnym, którego zdobycie było celem numer 1 rosso-nerich. - Trudno - pocieszali się tofosi. - Pozostała przecież jeszcze rywalizacja na trzech frontach: Pucharze Włoch, Lidze Mistrzów i Seria A. W półfinale zakończył Milan udział w krajowym pucharze i odbyło się to w wyjątkowo wstydliwych okolicznościach. Lazio po zwycięstwie na San Siro 2:1, w rewanżu już do przerwy strzeliło rywalowi cztery gole i wynik 4:0 utrzymał się do końca meczu. Wszyscy byli wówczas przekonani, że tego rodzaju wpadka tylko raz mogła się przytrafić wielkiemu Milanowi, który w Serie A kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa i systematycznie powiększał przewagę nad najgroźniejszymi konkurentami do scudetto. A jednak historia, a raczej kompromitacja, powtórzyła się w kwietniowy wieczór w La Corunii. Mocne, ale przecież złożone w większości co najwyżej z solidnych piłkarzy, Deportivo w brutalny sposób pozbawiło mediolańczyków złudzeń na obronę najważniejszego z europejskich trofeów. Pocieszenia należało więc szukać w rozgrywkach ligowych i akurat w nich mediolańczycy dokonują nadzwyczajnych rzeczy. Już nikt i nic nie odbierze im siedemnastego w historii tytułu mistrzowskiego, na który czekają od pięciu lat. Są również na najlepszej drodze do tego, aby zakończyć sezon jako zespół niepokonany na wyjeździe. A gdyby w przedostatniej kolejce zdołali w Kalabrii pokonać Regginę, to z dwunastoma wygranymi zostaliby rekordzistami w lidze włoskiej. Mogą również zbliżyć się bądź wyrównać osiągnięcie Intern sprzed piętnastu lat, który okazał się najlepszy z 84 punktami (licząc według obowiązującego dziś regulaminu, czyli za zwycięstwo trzy punkty). Rekordowa nie powinna być tylko premia za mistrzostwo, która wyniesie dla każdego z zawodników 300 tysięcy euro, co w ostatnich latach jest we Włoszech normą. Clarence Seedorf Choć Milan to dla niego trzeci włoski klub w karierze, a obecny sezon jest szóstym w Serie A, to dopiero teraz przekonał do siebie nawet największych krytyków. Stał się godnym następcą Ruuda Gullita - innego Holendra, podobnie jak on urodzonego w Paramaribo w Surinamie i symbolu wielkiego Milanu z przełomu lat 80 i 90-tych. Jego gole dały bezcenne zwycięstwa nad Interem (3:2) i Juventusem (3:1). Prezentował najrówniejszą formę z grona wspaniałych pomocników, jakich miał do dyspozycji trener Carlo Ancelotti. Paolo Maldini Lata lecą, ale dla formy Maldiniego upływ czasu nic nie znaczy. Był i pozostał świetny. Bezwzględnie najlepszy obrońca ligi włoskiej kończącego się sezonu. Tylko on, Alessandro Costacurta i rezerwowy bramkarz Christian Abbiati pozostali z drużyny, która wywalczyła mistrzostwo z 1999 roku. Na pewno w Milanie, z którym jest związany od zawsze i ma kontrakt do 2006 roku, zakończy karierę. Po zawieszeniu butów na kołku będzie kibicował dwóm synom. Siedmioletni Christian już od roku uczy się podstaw futbolu w szkółce Milanu i marzy, aby pójść drogą wyznaczoną przez jego ojca i dziadka Cesare Maldiniego. Filippo Inzaghi W poprzednim sezonie był najskuteczniejszym zawodnikiem Milanu. Strzelił 17 goli i usunął w cień Andrija Szewczenkę. Teraz role się odwróciły. Całą śmietankę zbierał Ukrainiec, a Superpippo w zaciszu lekarskich gabinetów leczył kolejne kontuzje, które prześladowały go równie często, jak on kiedyś pokonywał bramkarzy. |
||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |