Ja, Ibra - zamów przed premierą!
 


"Piłka Nożna", nr. 14, 1994


Bardzo trudno znaleźć piłkarza, który mając 25 latosiągnąłby tyle co on. Tymczasem PAOLO MALDINI jest już niemal weteranem włoskiej Serii A, utytułowaną gwiazdą światowego formatu, dla której już dziś rezerwuje się poczesne miejsce w historii futbolu. Wysoka klasa obrońcy Milanu, połączona z elegancją i skromnością, wzbudza szacunek i podziw sportowych koneserów nie tylko z Italii.Sympatyczny, grzeczny, sławny i bogaty. Cudowne dziecko calcio! Słowem - jak się mówi na Półwyspie Apenińskim: "chłopak, którego wszystkie mamy chciałyby mieć za syna".

Nieprzeciętny talent do piłki nożnej jest u Paolo rodzinną sukcesją. Ojciec, Cesare Maldini, to wieloletni as Milanu. Barw tej drużyny jako stoper bronił w latach 1954-1966, zdobywając w tym czasie cztery ligowe laury, a w roku 1963 wywalczył nawet europejski Puchar Mistrzów. Będąc kapitanem czerwono-czarnych dumnie wznosił go na londyńskim Wembley po finałowym zwycięstwie nad Benficą. W reprezentacji Włoch rozegrał 14 meczów, a później przygodę z futbolem kontynuował jako ceniony szkoleniowiec. W 1980 roku został asystentem selekcjonera Enzo Bearzota, towarzysząc mu podczas finałów mistrzostw świata 1982 (złoty medal dla "azzurich") i 1986. Następnie Cesare stał się szefem kadry młodzieżowej (pełni tę funkcję do dziś), prowadząc ją wiosną 1992 do tytułu mistrza Europy w kategorii teamów Under-21.

Kariera nie przeszkodziła mu w wychowaniu wraz z żoną Marisą aż szóstki dzieci (trzech córek i trzech synów). Wszystkie pociechy od najmłodszych lat towarzyszyły tacie w piłkarskim życiu. Nic więc dziwnego, że najbardziej uzdolniony, wyraźnie przewyższający rówieśników, czwarty z rodzeństwa - Paolo - już w wieku dziewięciu lat zapisany został do szkółki AC Milan.

Starannie kierowany przez ojca, mając zaledwie 16 lat zapukał do drzwi pierwszego zespołu. Ówczesny trener tytanów z San Siro, słynny Szwed Nils Liedholm zabrał Maldiniego - juniora w lipcu 1984 na wakacyjny obóz. "Ledwie Paolo zdążył wykonać pierwsze ćwiczenia, już zaskoczyła mnie łatwość, z jaką przyswajał nowe elementy. Pojmował moje zalecenia szybciej od starszych kolegów, demonstrując dużą inteligencję i dojrzałość. Wydawał się być jeszcze dzieciakiem, ale na boisku prezentował już charakter i temperament ojca..."

Minęło pół roku i 20 stycznia 1985, podczas przerwy wyjazdowego meczu z Udinese, Liedholm zdecydował się wystawić Paolo Maldiniego w miejsce kontuzjowanego Sergio Battistiniego. Pierwszoligowy debiut na prawej obronie musiał być udany, skoro przegrywający po 45 minutach Milan ostatecznie zremisował.

Do końca sezonu 1984-85 Paolo nie pokazał się już w ekstraklasie, ale na początku następnej edycji Liedholm powierzył mu pozycję lewego obrońcy i tak już zostało. Po Liedholmie ławkę Milanu zajął na krótko Fabio Capello, by latem 1987 przekazać pałeczkę sprowadzonemu przez prezydenta Silvio Berlusconiego z Parmy Arrigo Sacchiemu, który "znalazł" 19-letniego Maldiniego jako zawodnika dojrzałego, w pełni ukształtowanego. "Kiedy trafiłem do Milanu" - wspomina Sacchi - "Paolo należał już do pewnych punktów pierwszej jedenastki. Zostałem mile zaskoczony jego uczciwością, powagą i entuzjazmem. Dodając do tego imponujące przygotowanie fizyczne pomyślałem, że chłopiec ten szybko osiągnie najwyższą klasę światową. Wytrzymał presję sławnego nazwiska, co świadczy o jego nieprzeciętnej inteligencji."

Podobnie jak Sacchi, tak i ówczesny opiekun reprezentacji A, Azeglio Vicini, nie miał wątpliwości co do klasy Maldiniego II, powierzając mu w zespole narodowym spuściznę po odchodzącym w cień z racji zaawansowanego wieku wspaniałym Antonio Cabrinim.

Debiut nastąpił 31 marca 1988 w Splicie przeciw Jugosławii. Wkrótce nadeszły wielkie sukcesy. W maju tegoż roku udało się Maldiniemu z Maldinim w składzie pomyślnie uwieńczyć pościg za Napoli i Paolo świętował pierwsze "scudetto",czyli mistrzostwo Włoch. W czerwcu na stadionach RFN wywalczył z reprezentacją brązowy medal Euro'88, przechodząc do historii jako najmłodszy uczestnik tej imprezy.

Kolekcjonowanie międzynarodowych trofeów w barwach Milanu - u boku Tassottiego, Baresiego, Gullita, Rijkaarda, Van Bastena, Evaniego, Costacurty i Ancelottiego - rozpoczął od Pucharu Mistrzów, pewnie zdobytego w maju 1989 na barcelońskim Camp Nou po rozgromieniu Steauy Bukareszt 4:0. Grudzień tego samego roku to w odstępie kilku dni - triumf w Superpucharze Europy (po pokonaniu Barcelony) i w Pucharze Interkontynentalnym (po zwycięstwie nad Nacionalem Medellin).

Ten sam serial Maldini z Milanem powtórzył w roku 1990. W finale Pucharu Mistrzów czerwono-czarni wygrali z Benficą Lizbona, w kontynentalnym Superpucharze nie dali szans Sampdorii Genua, zaś w światowym Pucharze Interkontynentalnym rozprawili się z Olimpią Asuncion.

Czerwiec i lipiec 1990 to mistrzostwa świata na włoskiej ziemi i triumfalny marsz gospodarzy aż do nieszczęsnego półfinału w Neapolu, przegranego z Argentyną po rzutach karnych. Tamten mecz do dziś jest w sercu Maldiniego bolesną zadrą, której nie usunęło zwycięstwo nad Anglią w batalii o trzecie miejsce.

Rok 1991 nie przyniósł naszemu bohaterowi specjalnych sukcesów, zaznaczył się za to zmianą na trenerskiej ławce Milanu. Zamykającego swą chlubną działalność w mediolańskim klubie Arrigo Sacchiego (objął kadrę narodową) zastąpił Fabio Capello, który był już trenerem Maldiniego w juniorach oraz w pierwszej drużynie pod koniec sezonu 1986-87. Pod wodzą nowego szkoleniowca "milaniści" odzyskali świeżość i zaczęli znowu rządzić w Serii A. Bezapelacyjnie wygrali ją w latach 1992 i 1993, teraz kroczą po trzecie z kolei mistrzostwo Włoch. Wszystko to oczywiście z Paolo w jednej z głównych ról, niepodzielnie panującym na swojej stronie boiska tak w klubie jak i w reprezentacji, której szczęśliwie udało się awansować do finałów World Cup USA'94.

Jak widać, przebieg kariery wręcz modelowy, godny pozazdroszczenia. Jest on w znacznej mierze zasługą odpowiedniej opieki ze strony ojca, nie żałującego synowi pochwał. Cesare Maldini: "Paolo imponuje mi również poza boiskiem. Dojrzały, posiada wrodzoną mądrość - widać, że przejął ją po matce. Taki syn stanowi powód do dumy, nie wstydzę się tego powiedzieć. Jako piłkarz może grać na każdej pozycji w obronie. Jest pięknie zbudowany, dobry technicznie. Muszę przyznać, że pod względem sportowym przewyższył mnie zdecydowanie..." W tej grze na komplementy Paolo nie pozostaje dłużny: "To szczęście mieć takiego ojca! Wiedział, jak poruszać się w piłkarskim światku, to on wprowadził mnie do Milanu. Udzielał cennych wskazówek, które poza boiskiem miały zasadnicze znaczenie. Tata jest wspaniały, nie zadręcza mnie radami, te nieliczne, jakie mi daje dobrze pamiętam."

Rady te musiały być rzeczywiście mądre, skoro zaprowadziły Paolo Maldiniego na piłkarski Olimp. Jest obecnie w Milanie i reprezentacji Włoch niezastąpiony, uważany za najlepszego lewego obrońcę świata. Oprócz wspomnianych tytułów mistrza Włoch, triumfów z Milanem na międzynarodowej arenie i medali z reprezentacją posiada jeszcze w dorobku trzy Superpuchary Włoch, młodzieżowe wicemistrzostwo Europy (z roku 1986) oraz indywidualną nagrodę "Bravo'89", fundowaną przez stowarzyszenie czasopism sportowych najlepszemu w danym sezonie uczestnikowi Pucharów Europy.

Jeśli zauważyć, że ta arcybogata kolekcja sukcesów dotyczy piłkarza dopiero 25-letniego, można pojąć skalę fenomenu, jakim jest Paolo Maldini. A przecież najbliższe tygodnie i miesiące mogą galerię jego trofeów poważnie powiększyć. Sam piłkarz zdaje sobie sprawę ze splotu przychylnych okoliczności, jakie przyczyniły się do powodzenia w karierze: "Kiedy patrzę wstecz, sądzę, że nie mógłbym sobie wymarzyć lepiej. Będąc bardzo młody dołączyłem do odnowionej drużyny, którą dopiero co zakupił Silvio Berlusconi. To właśnie jego pojawienie się w Milanie oznaczało dla mnie wygranie losu na piłkarskiej loterii. Berlusconi przede wszystkim postawił na nogi klub, a potem potrafił zaszczepić każdemu z nas wielką chęć do pracy i zwyciężania. Jeśli pomyślę, że Franco Baresi i Mauro Tassotti, zanim doszli do Pucharu Mistrzów musieli przeżyć dwz sezony w drugiej lidze twierdzę, że los był dla mnie podwójnie hojny!"

W przezwyciężaniu kolejnych przeszkód bardzo pomaga Maldiniemu towarzystwo narzeczonej Adriany. To włosko-wenezuelska modelka. Paolo stara się asystować jej podczas wszystkich pokazów, ku rozpaczy niezliczonej rzeszy włoskich nastolatek, dla których jest obiektem pożądania. Sondaże potwierdzają olbrzymie powodzenie lewego obrońcy Milanu u płci pięknej. Obok Roberto Baggio, uważany jest za symbol partnera idealnego. Fakt ten zasługuje na szczególne podkreślenie, zważywszy wrodzoną nieśmiałość Maldiniego i brak umiejętności efektownego prezentowania się przed kamerami. Wtedy zdarza mu się nawet dostać rumieńców.

Plany na przyszłość? "Moim marzeniem" - mówi Paolo - "jest zakończyć karierę w Milanie na pozycji libero, kiedy Franco Baresi rozstanie się z futbolem. Chcę zostać też kapitanem drużyny po Baresim, u boku którego terminowałem na boisku przez długie lata, i który stał się dla mnie wielkim autorytetem. Pragnę dojść do tego, do czego on doszedł w Milanie - stać się punktem odniesienia, liderem, przykładem profesjonalnego traktowania obowiązków."

Maldini II znajduje się na najlepszej drodze do realizacji tych planów. Ma przed sobą jeszcze wiele lat gry, więc do zdobycia - jeszcze więcej nagród niż zdążył zebrać do tej pory...
 


© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone