![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
Forza Milan!, 09/2006 |
|||
![]() |
||||
|
Nowy nabytek przyszedł z Betisu Sewilla, klubu, w barwach którego wywalczył koronę króla strzelców ligi hiszpańskiej w sezonie 2004/05. Oto kulisy transferu, który wydawał się nie mieć końca, zakończonego zaproszeniem do udziału w obchodach stulecia klubu w roku 2007. Krótki komunikat ogłosił przybycie gwiazdy, o którą starano się przez kilka dni, które obfitowały w niespodzianki i ciągłe zwroty akcji. Ricardo Oliveira oficjalnie został piłkarzem Milanu rankiem 31 sierpnia, ostatniego dnia calciomercato, lecz warunki transferu uzgodnione zostały siedem dni wcześniej, w jednej z restauracji w centrum Madrytu. Po jednej stronie stołu zasiadł dyrektor generalny Ariedo Braida, po drugiej Roberto Assis, brat Ronaldinho, który z zawodu jest menedżerem. Oprócz asa Barcelony to właśnie Ricardo Oliveira jest jednym z jego "podopiecznych". Stosunki brazylijskiego napastnika z prezydentem Betisu Sewilla nie są już tak klarowne, po tym jak Manuel Ruiz de Lopera zdecydował się ukarać go grzywną w wysokości miliona euro (w praktyce rok jego pensji) za to, że stawił się na zgrupowanie z kilkudniowym opóźnieniem. O nakazie dowiaduje się poprzez komunikat ogłoszony w czysto biurokratycznym stylu ("W przypadku opóźnionego powrotu, zgodnie z zapisami kontraktu o jego wypożyczeniu do Sao Paulo, Brazylijczyk będzie musiał zapłacić karę umowną."), gdzie kara wydawała się być nieproporcjonalna w stosunku do popełnionego wykroczenia. I pomyśleć, że relacje z Betisem zaczęły się tak dobrze: zakupiony przez Valencię latem 2004 roku, kończy swój pierwszy sezon w Andaluzji z 22 golami w 37 meczach, co daje mu tytuł "Pichichi", króla strzelców ligi hiszpańskiej. Dzięki temu osiągnięciu dostaje powołanie do brazylijskiej kadry, pomimo szalonej konkurencji jaka panuje w jej formacji ofensywnej. Dobry okres nieoczekiwanie kończy się w listopadzie 2005 roku w trakcie meczu Ligi Mistrzów przeciwko drużynie Chelsea, kiedy to doznaje urazu wiązadeł prawego kolana. Fatalny cios dla 26-letniego napastnika, dla którego w praktyce sezon już się zakończył. Najpierw długa rehabilitacja, a potem wypożyczenie do Sao Paulo w kwietniu tego roku, były desperacką próbą zdobycia miejsca w samolocie lecącym do Niemiec. Niestety szkoleniowiec "canarinhos" Carlos Alberto Parreira dokonał już swojego wyboru na Mundial. Czas spędzony w ojczyźnie nie był jednakże okresem straconym. Ricardo stał się jednym z bohaterów Coppa Libertadores, południowo-amerykańskiej Ligi Mistrzów, w której doszło do brazylijskiego finału. Zaliczył krótki występ, a sam mecz zakończył się porażką jego drużyny z Internacional Porto Alegre, w którego składzie wystąpił środkowy napastnik Rafael Sobis, piłkarz zakupiony przez Ruiza de Lopera, aby zastąpić właśnie Oliveirę. Doprawdy dziwaczny facet z prezydenta Betisu: po słonej karze za spóźnienie, chciał dodatkowo postraszyć go kolejną, nieco mniejszą grzywną (750 000 euro) za to, iż udał się do Mediolanu bez jego zgody. Pierwszy kontakt z jego - jak się potem okaże - nowym klubem odbył się wieczorem 25 sierpnia: lądowanie na lotnisku Linate, wspólna kolacja z dyrekcją z Via Turati i następnego dnia wizyta w klinice "Le Betuelle" w Appiano Gentile (gdzie przez przypadek spotyka Materazziego, tylko po to, aby zacząć odczuwać zapach zbliżających się derby). Wreszcie pierwsza wizyta w Milanello, gdzie poddał się testom medycznym Milan Lab. Kilka pierwszych, symbolicznych słów wypowiedzianych przed mikrofonami ("Brazylijczycy z Milanu wytłumaczyli mi, co mnie czeka, nie mogę się doczekać kiedy zacznę.") powtarzanych od czasu jego powrotu do Sewilli w oczekiwaniu na przyśpieszenie ostatnich formalności. Brakowało jedynie podpisu (co tak naprawdę było już tylko detalem) i zgody między Milanem a Betisem, która zaczęła się oddalać. Ciągłe podwyższanie ceny przez de Lopera groziło wyczerpaniem cierpliwości nawet tak spokojnego człowieka, jak Ariedo Braida, a nawet zmuszeniem do wydania przez Milan komunikatu o przerwanych negocjacjach. Na szczęście problem ten rozwiązał się w sposób... przyjacielski. Impas przełamała zgoda rossonerich na wzięcie udziału w turnieju na cześć 100-lecia klubu, organizowanym w przyszłym roku przez Betis Sewilla. Po oficjalnym transferze, piłkarz mógł wreszcie wyrazić całą swoją radość: "Wreszcie jestem w Mediolanie. Chcę pokazać moją wartość, aby kibice Milanu zrozumieli, dlaczego Milan zdecydował się właśnie na mnie. Będę pracować z wielkim zaangażowaniem i chęcią." Klub powierzył mu koszulkę z numerem 7, tę przywdziewaną niegdyś przez Shevchenkę: "To wielka odpowiedzialność - dodaje - lecz wcale się tego nie boję. Jestem prawdziwym napastnikiem, zawsze strzelałem dużo goli i jestem pewny, iż mogę robić to tak samo dobrze tutaj. Wracam do grania w piłkę i znów jestem szczęśliwy." To jego pierwsze słowa jako milanisty, pięć dni po jego przybyciu do Milanello. Od dziś jego nowego domu. tłumaczenie: Milan |
||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |