![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
Calcio2000 nr 83 autor: Luca Serafini |
|||
![]() |
||||
|
Zbyt często, przy najmniejszej nadarzającej się okazji, krytykowany jest projekt, który niespodziewanie przebił ultranowoczesny system stosowany przez San Antonio Spurs. "Kiedy wygrywa Milan - wygrywa Milan, kiedy przegrywa Milan - przegrywa Milan Lab" - to prztyczek Daniele Tognacciniego skierowany do dziennikarzy w Milanello, 48 godzin po porażce Milanu. Było w tym trochę prawdy, choć i przesady. W rzeczywistości, od chwili gdy stworzono ten naukowy projekt, czy może raczej zastosowano go w największym centrum sportowym w Europie, Milan wygrał pięć cennych trofeów i zasadność inwestowania w tą inicjatywę nie powinna być podważana. Jednakże, co oczywiste, zawsze znajdzie się kilka osób, które przy byle okazji ironicznie wypowiedzą się o Milan Lab. Po każdej porażce pojawia się wątek makaronowy, zgodnie z którym mistrzowie Włoch po każdym spotkaniu spożywają pastę, by pozyskać cenne węglowodany. A wszystko zapoczątkowała niewinna wypowiedź Carlo Ancelottiego po zwycięskim meczu na Stadio Olimpico, w styczniu w trakcie minionego sezonu.
Rozgrzewkom prowadzonym przez Andreę Primitiviego (byłego mistrza świata w kick-boxingu, długowłosego blondyna z nieodłącznym uśmiechem na twarzy) w rytmie muzyki przed codziennymi treningami towarzyszą uśmieszki. Dzieła dokończają docinki po każdej kontuzji, jaka zdarzy się w zespole, każdej zniżce formy (a na tą składają się przecież także czynniki psychologiczne). Zapytania, jak daleko sięgają możliwości Milan Lab w zakresie zapobiegania kontuzjom, leczenia w niemal cudowny, magiczny sposób najmniejszej dolegliwości, od kichnięcia po złamanie. Tak jednak nie jest i każda osoba mająca dobre nastawienie jest w stanie natychmiast to zrozumieć. Wystarczyłoby przeprowadzić sondę wśród piłkarzy, by zrozumieć - na początku trzeciego roku działania projektu - jak duże zaufanie, po początkowym okresie zaciekawienia, pokładają w Milan Lab. Jego działanie najlepiej opisują osiągnięte wyniki: w trakcie 24 miesięcy stworzono indywidualne bazy dla poszczególnych podopiecznych Ancelottiego, dzięki którym w każdej chwili, na wiele sposobów można zweryfikować etapy zniżki formy piłkarza, w jakim znajduje się stanie fizycznym, na jaki wysiłek może sobie pozwolić, na jaką dawkę bólu jest odporny, jaką ma odporność. Na podstawie tych danych planowane są programy przygotowania fizycznego i atletycznego każdego piłkarza, biorąc pod uwagę także rolę i pozycję zajmowaną na boisku. Weźmy przykład z życia: Nesta i Stam, którzy na boisku poruszają się wzdłuż i wszerz, często zrywając się do biegu z miejsca, szybko reagując na wydarzenia na boisku (podobnie w przypadku Maldiniego, Costacurty, Colocciniego) pracują nad tymi elementami. Cafu, Pancaro i Kaladze, którzy w trakcie meczu przebiegają wiele kilometrów na linii defensywa-atak, dużo pracują nad szybkością. Napastnicy duży nacisk kładą na szybki zryw z miejsca, siłę itd. To są oczywiście jedynie przykłady, opisane najprostszym możliwie językiem. Jean Pierre Meersseman, który w Milan Lab jest głową i mózgiem wszystkich działań, w przyszłości zafunduje nam bardziej szczegółowy opis tego rewolucyjnego przedsięwzięcia. Tak, właśnie rewolucyjnego. Nie dalej jak we wrześniu Daniele Tognaccini w towarzystwie kilku współpracowników udał się do Stanów Zjednoczonych, a ściśle mówiąc odwiedził obóz koszykarskiego zespołu San Antonio Spurs. Wspólnie dokonali kilku interesujących odkryć, jak choćby pozytywnego zastosowania strumienia wody skierowanego na kolano, który pozwala na wcześniejsze i skuteczniejsze wyleczenie piłkarza, który doznał poważnych obrażeń. Jednak to przede wszystkim pracownicy San Antonio Spurs, po zapoznaniu się z metodami Milan Lab osłupieli. Wystarczy powiedzieć, że natychmiast poprosili o możliwość dokonania rewizyty, by w Milanello osobiście przekonać się, o czym była mowa. Milan Lab nie jest metodą terapii, czy odbudowy formy po kontuzji, jednak pomaga je skutecznie przeprowadzać w oparciu o tabele przygotowywane przez członków sztabu medycznego. Przykładowo nie tylko Milan Lab zawdzięczamy fakt, że Cafu, mimo iż latem 2003 roku pojawił się w Milanello z kolanem koniecznym do wyleczenia, później rozegrał sezon, który dobrze pamiętamy. Pewne jest jednak, że wkład Milan Lab w ten proces był niepodważalny. Podobnie jak nie można na projekt zarządzany przez Meersseman zwalać winy za przedłużającą się rehabilitację Inzaghiego (który zresztą przez długi okres przechodził ją w Bolonii), Kaladze, czy innych piłkarzy zmagających się z różnymi dolegliwościami. Tak więc Milan wygrywa dzięki wszystkiemu temu, co demonstruje na boisku, dzięki wsparciu klubu, organizacji Milanello, itd. Z drugiej strony Milan przegrywa z tych wszystkich powodów, które uniemożliwiły mu realizację zamierzeń, ale jeśli sprowadzi się to jedynie do pojedynczego spotkania, wieczoru, wszyscy o tym zapomną. Ważne, by na koniec sezonu, podobnie jak w 2003 i 2004 roku osiągnięty został cel. Dzięki temu kibice Milanu, ponownie - od kiedy powstał Milan Lab - będą mieli okazję do świętowania. tłumaczenie: dezali |
||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |