Ja, Ibra - zamów przed premierą!
 


GQ (styczeń 2012)
autor: Luca Perolo
 
Wada serca została skorygowana na drodze zabiegu. Milan wierzy w pełne wyzdrowienie zawodnika, ale niektórzy wątpią, czy zdoła on wznowić aktywność sportową.

Z entuzjazmem oczekujemy jego powrotu na boisko. Jak wszyscy życzymy sobie, aby jego nagła niedyspozycja sprzed dwóch miesięcy nie przyniosła innych konsekwencji. Ale czy naprawdę tak będzie? Czy właściwie jesteśmy pewni, że Antonio Cassano wróci do gry w czerwcu, jak zapewniają lekarze Milanu? Jest wiele znaków zapytania, które ciążą nad przyszłością następcy Baggio w roli największego włoskiego talentu. Według niektórych jego kariera może już być nawet zakończona, bo "będzie bardzo ciężko uzyskać od jakiegokolwiek lekarza zaświadczenie o sprawności". Tak uważa profesor Massimo Uguccioni, kierownik oddziału kardiologi przy szpitalu CTO w Rzymie: "Uważam to za niezbyt prawdopodobne, przynajmniej na poziomie asekuracyjnym. We Włoszech to nie działa tak jak w Stanach Zjednoczonych, gdzie sportowiec bierze na siebie odpowiedzialność, podpisując odpowiednie oświadczenie. U nas potrzeba pozytywnej opinii komisji lekarskiej".

Gdyby tak było, spotkanie Roma - Milan z 29 października 2011 byłoby ostatnim meczem "Fantantonio" z Bari. Piętnaście minut na boisku w miejsce Robinho, bajeczny drybling między dwoma obrońcami giallorossich, a potem - no właśnie - ciemność. Jego mózg wyłączył się tego samego wieczora podczas lądowania samolotu, którym cała drużyna wracała do domu. Zatacza się, ma problemy ze wzrokiem i wypowiada nieskładne zdania. Ze szpitala w Busto Arsizio (najbliżej lotniska Malpensa) trafia do Poliklinki w Mediolanie. Diagnoza pada trzy dni później: zaburzenia pracy mózgu o naturze niedokrwiennej.

Koniec aktywności sportowej? Nawet w snach, zapewnia pełnomocnik zarządu Milanu, Adriano Galliani. Antonio poczuł się źle, bo ma dziurkę w sercu. Dokładny termin to "ubytek w przegrodzie międzyprzedsionkowej", bramie łączącej prawą stronę serca z lewą. Aby skorygować tę anomalię, która występuje o 25-30% populacji i jest wykrywalna tylko na drodze badań trzeciego stopnia, przez żyłę udową wprowadza się rodzaj małego parasola, który po dotarciu na miejsce zamyka otwór. Zabieg udaje się i od razu zaczynają się dyskusje na temat tego, kiedy Cassano wróci na boisko. "Jeśli wszystko pójdzie dobrze, sześć miesięcy będzie wystarczające dla profilaktyki", stwierdza Bruno Carú, światowej sławy kardiolog, który w przeszłości leczył także Nwankwo Kanu, innego piłkarza (najpierw Interu, a teraz Portsmouth) z wadą serca.

Ale Uguccioni wciąż ma wątpliwości: Nie znam szczegółowo sytuacji Cassano, ale między ubytkiem w przegrodzie a atakiem niedokrwiennym nie ma pewnego w stu procentach związku przyczynowo-skutkowego. Tak samo jak nie ma żadnej dyrektywy, która narzuca zabieg z parasolem". Te okoliczności potwierdza również profesor Mario Carminati, który bezpośrednio operował piłkarza: "Ta wada jest obecna u wysokiego odsetka populacji, ale nie znaczy to, że zawsze należy ją korygować. Procedura parasola jest zalecana u pacjentów, którzy są młodzi, nie wykazują żadnego widocznego czynnika ryzyka i padają ofiarą niedokrwienia mózgu o niesprecyzowanej naturze".

Wicedyrektor Instytutu Medycyjny Sportowej FMSI w Turynie, Gian Pasquale Ganzit, wysuwa nawet inną hipotezę: "Nie mam elementów wystarczających do oceny, ale na podstawie tego, co mówiono i pisano w ostatnich tygodniach, rozważałbym bardziej problemy z układem nerwowym". Rekonstrukcja zdarzeń z udziałem numeru 99 Milanu zakłada, że zator przeniósł się z płuc i serca poprzez rzeczony otwór, by następnie zablokować arterię mózgu. "To warunki które rzadko kiedy występują jednocześnie, również dlatego, że ubytek - który jest we wszystkich płodach, ale znika w 75% przypadków, kiedy dziecko zaczyna samodzielnie oddychać - otwiera się tylko wówczas, gdy ciśnienie w prawej komerze serca jest wyższe od tego w lewej. A to też jest niezbyt prawdopodobna okoliczność", dodaje Ganzit.

W mięczyczasie Fantantonio zaczął rehabilitację: szybkie spacery i kilka ćwiczeń na sali gimnastycznej. W najbliższych miesiącach podda się serii badań, by zrozumieć, jak zareagował organizm i wykluczyć zagrożenie wystąpienia odrzutu. Jeśli nie będzie brzydkich niespodzianek i znajdzie się lekarz, który weźmie na siebie odpowiedzialność za wystawienie mu zaświadczenia sprawności, będzie mógł wrócić do gry. "Ten malutki parasol nie jest problemem. Badałem pięciu innych piłkarzy, którzy go mają i grają normalnie", stwierdził profesor Carú dla La Gazzetta dello Sport. Ale jest jeszcze głowa i to właśnie największa przeszkoda, bo trudno stawić czoła obawie, że znów można poczuć sie źle i przejść następne niezapowiedziane zasłabnięcie. Dotyczy to zwykłych osób, ale także mistrzów sportu.




tłumaczenie: TomekW

 


© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone