Ja, Ibra - zamów przed premierą!
 


Historia Milanu - część VII
Forza Milan! 06/2005
autor: Enrico Tosi
 

Dwa lata po przybyciu nowego prezydenta zostaje zdobyte scudetto po entuzjastycznej pogoni za Napoli. To pierwsze z długiej listy trofeów z Sacchim na ławce, dzięki którym drużyna dominuje w Europie i na świecie przez dwa lata z rzędu. Z Capello zespół staje się nieubłagany, zwłaszcza w lidze: 4 tytuły w ciągu pięciu lat przyczyniają się do powstania mitu Niepokonanych.

Po przywróceniu porządku w klubie, sprowadzeniu solidnych działaczy w osobach Adriano Gallianiego i Ariedo Braidy oraz potwierdzeniu sprawdzonych już Gianniego Nardiego i Silvano Ramaccioniego, prezydent Silvio Berlusconi z wielkim zaangażowaniem zabiera się latem 1986 za przebudowę zespołu. Na czele sztabu szkoleniowego wciąż stoi Nils Liedholm, a w drużynie potwierdzeni zostają gracze tak solidni i doświadczeni jak Di Bartolomei, Virdis, Hateley i Wilkins, a wraz z nimi obiecująca młodzież w osobach Baresiego, Maldiniego, Tassottiego, Evaniego i Filippo Galliego, którzy już zdążyli się pokazać w pierwszym zespole. Do tego zakupieni zostają także zawodnicy z kręgu reprezentacji Włoch: Donadoni, Bonetti, Galderisi, Massaro i Giovanni Galli.

Siła Milanu z miejsca wzrasta. W pierwszej części sezonu 1986/87 drużyna zajmuje miejsce, jakie jej wróżono przed rozpoczęciem rozgrywek - tuż za czołówką. Dzięki gradowi goli wyróżnia się Pietro Paolo Virdis (na zakończenie rozgrywek król strzelców z 17 trafieniami). Na wiosnę spadek formy stawia pod dużym znakiem zapytania awans do Pucharu UEFA - cel wyznaczony drużynie na tenże sezon. Na kilka kolejek przed końcem dochodzi do zmiany trenera - starego Liddasa zastępuje Fabio Capello, który realizuje przedsezonowe plany dzięki żmudnej wygranej (1-0) w turyńskim barażu z Sampdorią Genua (gol Daniele Massaro w dogrywce).

Na koniec sezonu Berlusconi organizuje 3. edycję Mundialito. Rossoneri zwyciężają, wzbudzając entuzjazm publiczności dzięki popisom Argentyńczyka Borghiego i Holendra Rijkaarda, zaproszonych do zespołu specjalnie na tę okazję.

REWOLUCJA SACCHIEGO

Jako trener Parmy, w sezonie 1986/87 Arrigo Sacchi trzykrotnie starł się z Milanem w Pucharze Włoch, proponując za sprawą swej drużyny grę wybitnie taktyczną. Z Emiliańczykami powalił Milan na kolana i zyskał szacunek Berlusconiego. W ten sposób niezbyt znany szkoleniowiec z Fusignano staje się nowym trenerem Milanu na sezon 1987/88. Odchodzą Anglicy Hateley i Wilkins, przychodzą Holendrzy Gullit i Van Basten, a z nimi Ancelotti i Colombo, podczas gdy ze szkółki dołącza do pierwszej drużyny Alessandro Costacurta.

Nowy sezon rozpoczyna w niesamowitej atmosferze wszechobecnego entuzjazmu. Pasję kibiców rozpala zwłaszcza Ruud Gullit. Holender kończy czas oczekiwania Milanu na prawdziwą gwiazdę światowego formatu. Jeszcze zanim uczyni to swą grą opartą na technice, szybkości i sile, zdobywa publiczność (nie tylko tę czerwono-czarną) swym swobodnym, beztroskim i niekonwencjonalnym sposobem bycia. Również jego wygląd czyni z niego osobowość: charakteryzuje go pełna warkoczyków czupryna i stadion szybko wypełnia się kibicami w perukach w stylu "rasta", zrobionymi na jego podobieństwo. W Mediolanie wybucha Gullitmania, a zawodnik staje się "czarnym tulipanem" i "zatrutym warkoczem". Ale początek nie jest najlepszy dla drużyny. Skomplikowane i nowatorskie schematy trenera nie są łatwe do przyswojenia i niektórzy prorokują Sacchiemu Święta Bożego Narodzenia na bezrobociu. Również przedwczesne odpadnięcie z Pucharu UEFA z rąk Espanyolu Barcelona wydaje się komplikować klubowe plany.

Po hucznym świętowaniu Nowego Roku Milan stawia się 3. stycznia 1988 na San Siro, by rozegrać mecz na szczycie z Napoli Maradony, Mistrzem Włoch i liderem Serie A. To punkt zwrotny: w meczu-majstersztyku nasi gromią Neapolitańczyków 4-1, prowadzeni przez niepowstrzymanego Ruuda Gullita, nagrodzonego w tych dniach Złotą Piłką. Swą grą, opartą na pressingu, ścisłym kryciu, maniakalnym wręcz stosowaniu pułapek ofsajdowych, szybkich wymianach piłki i niespotykanej wcześniej determinacji, rossoneri niszczą kolejnych rywali i nacierają na najwyższe pozycje w tabeli. Zwycięstwo 1-0 w Turynie z Juve i przede wszystkim dwa wygrane derby z Interem (1-0 i 2-0) sprawiają, że dogonienie Napoli przestaje wydawać się niemożliwe. Pościg zostaje zakończony 1. maja 1988 właśnie na San Paolo po zwycięstwie 3-2.

To huczne scudetto, być może najbardziej entuzjastyczne w historii Milanu. Potwierdza to 15 dni świętowania. 15. maja 1988 po remisie 1-1 z Como, który zapewnia matematycznie zdobycie tytułu, 40-kilometrowa kolumna samochodów zapełnia autostradę wiodącą do Mediolanu. Na Piazza Duomo ściągają tysiące świętujących kibiców, a wieczorem publiczność w liczbie spotykanej jedynie przy wielkich okazjach (i to bez imprezy sportowej) stawia się na San Siro, by powitać nowokoronowanych Mistrzów Włoch, prowadzonych na spotkanie z kibicami przez kapitana Franco Baresiego.

SZCZĘŚLIWA MGŁA

Wraz z przybyciem Sacchiego prezydent Berlusconi sprecyzował misję Milanu: być pierwszymi na świecie. Po scudetto trzeba było więc zabrać się za podbój boisk międzynarodowych. W sezonie 1988/89 do drużyny dołącza Holender Rijkaard (który wywarł znakomite wrażenie już podczas Mundialito '87), kompletując tym samym z rodakami Gullitem i Van Bastenem trio rozbudzające jeszcze większy entuzjazm niż legendarne szwedzkie Gre-No-Li. Celem numer jeden staje się Puchar Mistrzów, zwłaszcza że silny Inter Matthausa, prowadzony przez ex-milanistę Trapattoniego, szybko ucieka w lidze. Po bezproblemowym wyeliminowaniu Bułgarów z Vitochy (2-0 w Sofii, 5-2 na San Siro z czterema golami Van Bastena) rossoneri trafiają w 1/8 finału na Jugosłowian z Crvenej Zvezdy. Mecz jest emocjonujący, a nawet dramatyczny. Pierwsze spotkanie na San Siro kończy się wynikiem 1-1, który komplikuje plany naszych. Rewanż rozgrywany jest w mgliste popołudnie w Belgradzie. Na początku drugiej połowy, przy prowadzeniu Jugosłowian 1-0 (gol Savicevica) i po czerwonej kartce dla Virdisa, zawody zostają przerwane z powodu gęstej mgły, nigdy wcześniej tak błogosławionej przez Mediolańczyków, przynajmniej tych czerwono-czarnych. Mecz ma zostać powtórzony nazajutrz. W nocy w korytarzach hotelu zamieszkiwanego przez rossonerich lekarze i trenerzy testują kontuzjowane kolano Gullita, by ocenić szansę jego występu w powtórce meczu. Na drugi dzień oba zespoły wychodzą na boisko, a Ruud siada na ławce, by wejść w razie potrzeby, ale sama jego obecność ożywia kolegów. Milan trafia za sprawą Mannariego, ale sędzia Pauly nie zauważa, że piłka wyraźnie przekracza linię bramkową. Van Basten wyprowadza naszych na prowadzenie, Stojkovic wyrównuje. Groźny wypadek Donadoniego (który w rezultacie stanowi przez chwilę nawet zagrożenie dla życia piłkarza) jeszcze bardziej podwyższa napięcie. Wchodzi Gullit, ale 1-1 utrzymuje się też w dogrywce: trzeba strzelać karne. Po dwóch kolejkach jedenastek nadal remis; Giovanni Galli broni strzały Savicevica i Mrkeli, podczas gdy Evani i Rijkaard trafiają. Kiedy Holender biegnie na środek boiska, by objąć kolegów po decydującym karnym, wielu jest przekonanych, że nic już nie będzie w stanie powstrzymać Milanu.

WIELKI EXODUS

Również w ćwierćfinale z Werderem Brema trzeba się napocić: po remisie 0-0 nad brzegiem Wezery, potrzeba karnego Van Bastena, by wyeliminować niewygodnego rywala.

Półfinał z Realem Madryt jest dla wielu przedwczesnym finałem. Po remisie 1-1 na Bernabeu, gdzie Hiszpanie zostają uratowani kilkoma decyzjami sędziowskimi, na San Siro dochodzi do najbardziej spektakularnego zwycięstwa Milanu Sacchiego. Legenda Realu zostaje zburzona wynikiem 5-0, noszącym ślady goli Ancelottiego, Rijkaarda, Gullita, Van Bastena i Donadoniego. Finał w Barcelonie 24. maja 1989 roku przynosi największą w historii klubowej piłki nożnej migrację kibiców jednej drużyny: niemal sto tysięcy milanistów wyrusza do Katalonii i stawia się na Camp Nou. Nigdy mecz Milanu (nawet na San Siro) nie zgromadził takiej publiczności. Z nieznaną Steauą Bukareszt pada wynik 4-0, stanowiący szczyt dla drużyny i zapewniający trzeci Puchar Mistrzów dla klubu. Kilka tygodni później, jako deser po katalońskim tryumfie, Milan wygrywa pierwszą edycję Superpucharu Włoch (3-1 z Sampdorią).

NA PODBÓJ TOKIO

Na sezon 1989/90 drużyna wzmacnia się przybyciem Simone, Fusera i Stroppy, ale szkielet zespołu pozostaje bez zmian. Milan jest faworytem wszystkich rozgrywek, w jakich występuje. Zaczyna, wygrywając Superpuchar Europy z Barceloną (1-1 i 1-0), a w grudniu w Tokio po pełnym taktyki meczu zdobywa swój drugi Puchar Interkontynentalny, pokonując Kolumbijczyków z Atletico Nacional Medellin 1-0 po bramce Chico Evaniego z rzutu wolnego w ostatniej minucie dogrywki.

Pod koniec roku wyniki plebiscytu Złotej Piłki potwierdzają panowanie Milanu: pierwsze trzy miejsca, podobnie jak rok wcześniej, zajmują sami rossoneri - Van Basten, Baresi i Rijkaard. Tylko Milan może się pochwalić podium zajmowanym w całości przez swoich piłkarzy (i to przez dwa lata z rzędu!).

Rozczarowania są natomiast na arenie krajowej. Napoli, po pełnym polemik epilogu i walkowerze 2-0 z Atalantą, zdobywa tytuł, wyprzedzając naszych. Pechowe rozgrywki dla Milanu, który w kluczowej fazie sezonu notuje też widoczną zadyszkę. Nie jest lepiej w Pucharze Włoch. W finale przeciwko Juventusowi rossoneri ocierają się o trofeum ponosząc szyderczą porażkę 0-1 na San Siro po obiecującym 0-0 w Turynie.

HISTORIA LUBI SIĘ POWTARZAĆ

Miesiąc po nieudanym zakończeniu rozgrywek krajowych Baresi i spółka odzyskują uśmiech, zdobywając po raz drugi z rzędu Puchar Mistrzów. Po wyeliminowaniu HJK Helsinki, ponownie Realu Madryt, Mechelen i Bayernu Monachium (tych ostatnich po pełnym walki dwumeczu zakończonym dogrywką), Milan zdobywa prestiżowe trofeum (czwarte w swej historii), pokonując w finale na wiedeńskim Praterze Benficę 1-0 po pięknym golu Franka Rijkaarda.

Początek sezonu 1990/91 przynosi naszym zdobycie drugiego Superpucharu Europy (1-1 i 2-0 z Sampdorią) oraz trzeciego Pucharu Interkontynentalnego (3-0 z paragwajską Olimpią Asuncion). Po tym drugim wyjeździe Milan staje się popularny także w Kraju Wschodzącego Słońca. Oficjalne produkty rossonerich są rozchwytywane w Japonii, a skośnoocy turyści dołączają Mediolan do swoich tras wycieczkowych, również po to, by zobaczyć stadion San Siro.

Reszta sezonu rezerwuje już tylko rozczarowania. W lidze przemęczony zespół rozluźnia się i zostawia wolną drogę Sampdorii, a w Pucharze Mistrzów ciężki wieczór w Marsylii kończy się wykluczeniem na rok z międzynarodowych rozgrywek za odmowę kontynuowania gry po częściowej awarii oświetlenia na stadionie Velodrome.

ERA NIEPOKONANYCH

Sacchi zostaje selekcjonerem reprezentacji narodowej i przed rozgrywkami 1991/92 drużyna zostaje powierzona Fabio Capello, który po krótkiej przygodzie z trenerską ławką rossonerich w końcówce sezonu 1986/87, zajmował się klubem Polisportiva Milan (hokej, siatkówka i rugby). Trener daje radę naładować zespół nową energią i od tej chwili drużyna nie zatrzyma się przez najbliższe 3 lata. Wykluczony z rozgrywek międzynarodowych, Milan z wielką determinacją przystępuje do walki o krajowe mistrzostwo. Te rozgrywki to tryumfalny marsz rossonerich: kończą sezon bez porażki, strzelając 74 gole. Marco Van Basten zostaje królem strzelców z 25 golami i na koniec roku zostanie wyróżniony po raz trzeci Złotą Piłką. Cudownemu holenderskiemu tercetowi towarzyszy niepokonana obrona z Sebastiano Rossim w bramce, Franco Baresim i Alessandro Costacurtą w środku oraz Mauro Tassottim i Paolo Maldinim po bokach. Nie można zapomnieć też o mistrzach takich, jak Albertini, Ancelotti, Evani, Donadoni i Massaro, którzy biorą udział w tworzeniu mitu Niepokonanych. Do oprawienia w ramki nadają się mecze z Napoli (5-0), wspaniała wygrana nad broniącą tytułu Sampdorią (5-1) i niesamowite 8-2 z Foggią w ostatniej kolejce. W całym sezonie Milan przegrywa tylko jeden mecz: w Pucharze Włoch z Juventusem - jedyna porażka w 42 oficjalnych spotkaniach!

W sezonie 1992/93 przybywają Papin, Savicevic, Boban, Eranio i przede wszystkim Gianluigi Lentini - król letniego mercato. Carlo Ancelotti kończy karierę piłkarską. Sezon zaczyna się wygraniem Superpucharu Włoch (2-1 z Parmą). Od pierwszych kolejek Milan wysuwa się na czoło tabeli i - pomimo ciężkiej kontuzji kostki Van Bastena, która zatrzyma niezrównanego Holendra na długi czas - zdobywa drugi z rzędu tytuł. W czasie sezonu Milan ustanawia historyczny rekord 58 meczów ligowych bez porażki. To Asprilla z Parmy zatrzymuje rossonerich 21. marca 1992 swoim golem w 58' meczu Milan - Parma (0-1). Pierwsza część sezonu to koncert Marco Van Bastena w wielkiej formie (5-4 z Pescarą, 7-3 z Fiorentiną i 5-1 z Napoli na wyjeździe, 5-3 z Lazio i 4-0 z Sampdorią u siebie), a w druga, po stracie Holendra, to przede wszystkim popis obrony, która prowadzi drużynę do sukcesu.

FERALNA MARSYLIA

W Pucharze Mistrzów, po wygraniu 10 kolejnych meczów, drużyna Capello dociera do monachijskiego finału przygaszona i osłabiona. Olympique Marsylia, która za pomocą oszustwa sportowego zdobywa Mistrzostwo Francji, wygrywa niespodziewanie (1-0) z faworyzowanymi rossonerimi, znajdującymi się akurat w tym momencie w dołku formy.

Na sezon 1993/94, który otwiera się trzecim tryumfem w Superpucharze Włoch, rozgrywanym wyjątkowo w Waszyngtonie (1-0 z Torino po bramce Marco Simone), szeregi rossonerich zostają zrewolucjonizowane. Po zakończeniu kariery przez Van Bastena z Milanu odchodzą też Rijkaard i Gullit, podobnie Evani, podczas gdy Lentini ulega poważnemu wypadkowi drogowemu, który zahamuje na dobre jego karierę. Zakupieni zostają Laudrup, Raducioiu, Panucci i przede wszystkim - już w trakcie sezonu - potężny Francuz o ghanijskim pochodzeniu Marcel Desailly, który stanie się filarem nowej linii pomocy rossonerich.

HISTORYCZNY DUBLET

Capello udowadnia, że potrafi się odnaleźć w sytuacji niezależnie od taktyki i innych warunków. Po wygraniu dwóch tytułów bazując na sile ataku, trzeci zdobywa opierając się na szczelnej obronie. Wygrywa tytuł mistrzowski z rekordem czystego konta Sebastiano Rossiego (929' bez straty gola) i arcyważnymi bramkami Daniele Massaro. Milan strzela tylko 36 goli, ale traci ich jedynie 15, wygrywając 14 razy (na 19 zwycięstw) różnicą zaledwie jednej bramki, w tym aż 9 razy 1-0. Staje się pierwszą i jedyną od czasów Wielkiego Torino drużyną we Włoszech, która zdołała wygrać ligę trzy razy z rzędu. Po nieudanym zastąpieniu wykluczonej Olympique Marsylia w Superpucharze Europy (porażka z Parmą) i Pucharze Interkontynentalnym w Tokio (porażka z San Paolo), drużyna Capello daje z siebie wszystko w Pucharze Mistrzów. Po wyeliminowaniu kolejno Aarau, Kopenhagi, Anderlechtu, Porto, Werderu i Monaco, rossoneri stawiają się w Atenach na finał ze stawianą w roli faworyta Barceloną. Nawet pozbawieni zawieszonych Baresiego i Costacurty, nasi zdobywają po raz piąty to prestiżowe trofeum. Katalończycy, prowadzeni z ławki trenerskiej przez Cruijffa, zostają zmiecieni z powierzchni ziemi przez prawdopodobnie najpiękniejszy Milan w historii, który wygrywa 4-0 po golach Massaro (2), Savicevica i Desailly'ego. Dublet scudetto - Puchar Mistrzów staje się faktem.

LWI RYK WEAH

W sezonie 1994/95 Milan schodzi szybko z krajowej sceny (na koniec będzie czwarty), ale przywozi do domu czwarty Superpuchar Włoch (pokonując Sampdorię) i trzeci Superpuchar Europy (przeciwko Arsenalowi). W Tokio przegrywa znów Puchar Interkontynentalny z niezbyt wymagającymi Argentyńczykami z Velezu Sarsfield, ale w tym słabszym sezonie daje radę dotrzeć do trzeciego z rzędu finału Pucharu Mistrzów. W Wiedniu czeka Ajax prowadzony na boisku przez Rijkaarda i młodych gniewnych Kluiverta i Seedorfa: kończy się 1-0 dla Holendrów po bramce straconej na 6 minut przed końcem.

Latem roku 1995 drużyna zostaje wzmocniona napastnikami: przybywają Liberyjczyk George Weah (Złota Piłka na koniec roku) i Roberto Baggio. W Europie przygoda z Pucharem UEFA trwa do ćwierćfinałów, z których drużyna odpada z ręki Bordeaux.

Znacznie lepiej idzie w lidze. Już w szóstej kolejce, po wygranej 2-1 na San Siro z Juventusem, drużyna usadawia się na fotelu lidera. Rossoneri regularnie gromadzą punkty i nie pozostawiają złudzeń rywalom. Milan nie zostaje doścignięty i w kwietniu może świętować swoje 15. scudetto, uczczone godnym zapamiętania 7-1 z Cremonese w ostatniej kolejce przed własną publicznością, która w ciągu pięciu lat raduje się z czterech tytułów. Wkład Weah i Savicevica przekracza oczekiwania. Albertini udowadnia u boku Desailly'ego, że jest pomocnikiem najwyższej klasy, a Panucci aspiruje do roli następcy Tassottiego w obronie Niepokonanych. Ponad wszystkich wybija się jednak Fabio Capello, zdolny do uzyskania ze swymi ludźmi ciągłości formy poprzez uważne wprowadzanie schematów taktycznych i koncentrację na najwyższym sportowym poziomie, której nie sposób porównać z żadną inną w historii piłki nożnej.

Część ósma: "Nowe tryumfy po Stuleciu" już wkrótce.

tłumaczenie: TomekW




Część szósta: "Gwiazda na pustkowiu".

 


© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone