![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
"Piłka Nożna Plus", nr. 4, 2000 |
|||
![]() |
||||
| "On
jest lepszy od Ronaldo" - tak Walerij Łobanowski komplementował
Andrija Szewczenkę, gdy ten przenosił się z Dynama Kijów do AC Milan. Jeszcze
na początku września ubiegłego roku niewielu tę opinię traktowało poważnie.
Tymczasem w ciągu miesięcy Szewczenko przyćmił wszystkich. Od dnia debiutu
w Serie A niemal nie schodzi z pierwszych stron gazet. Już teraz można stwierdzić,
że najdroższy piłkarz Europy wschodniej stał się najlepszym debiutantem w
historii włoskiej ekstraklasy. 21 grudnia 1998 roku Szewczenko po raz pierwszy pojawił się w Mediolanie. Zamieszkał w luksusowym hotelu Four Season, gdzie doba kosztuje od 500 do 3 i pół tysiąca dolarów. Nie trzeba dodawać, że dla Andrija zarezerwowano najdroższy apartament (numer 102). Plan jego dwudniowej wizyty był bardzo napięty. Między innymi musiał poddać się drobiazgowym badaniom lekarskim, następnie uzgodnić szczegóły indywidualnego kontraktu i złożyć na nim podpis. Oczywiście przyjazdowi piłkarza towarzyszyło olbrzymie zainteresowanie. Dziennikarze nie odstępowali Ukraińca na krok, opisywali niemal każdą minutę jego pobytu. O której wstał, a następnie wyszedł z hotelu, gdzie pojechał, z kim rozmawiał, kiedy wrócił. Istne szaleństwo. Pomyślnie przeszedł wszelkie testy medyczne. Znalazł również czas, aby w ekskluzywnym centrum handlowym Mediolanu zrobić zakupy. Ile wydał i co kupił, gazety o dziwo nie podały. Odwiedził też ośrodek treningowy swojej przyszłej drużyny - słynne Milanello. Wieczorem 22 grudnia podpisał pięcioletni kontrakt (obowiązujący do 30 czerwca 2004 roku). Zgodnie z nim miał zarabiać 2,5 miliona dolarów rocznie, 25 razy więcej niż jako zawodnik Dynama. Działacze Milanu z zadowoleniem poinformowali, że sobie oraz kibicom tego klubu sprawili miły prezent gwiazdkowy. Kostowny, bo wart 25 milionów dolarów. Następnego dnia rano - razem ze swoim menadżerem, Rozo Czokolidze oraz prezydentem Dynama, Grigorijem Surkisem - Szewczenko odleciał do Kijowa. Do końca sezonu 1998/99 reprezentował barwy Dynama i zdążył jeszcze pogrążyć Real Madryt w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, dorzucić do bogatej kolekcji piąte mistrzostwo Ukrainy oraz pierwszy tytuł króla strzelców rodzimej ekstraklasy. 29 sierpnia 1999 roku Milan inaugurował sezon wizytą u beniaminka w Lecce. Alberto Zaccheroni wybrał wariant wybitnie ofensywny i wystawił trzech napastników: Bierhoffa na środku ataku wspomagali ze skrzydeł Weah oraz Szewczenko. Nie był to dobry występ obrońcy mistrzowskiego tytułu, jednak debiut ukraińskiego napastnika oceniono jako bardzo obiecujący. W 77 minucie strzelił on swojego pierwszego gola w Serie A. Tydzień później meczem z Perugią debiutował na San Siro. I ten występ uświetnił golem. Milan wygrał 3:1, a "Tuttosport" pisał: "Prawdziwą siłą drużyny Zaccheroniego jest atak Szewczenko-Bierhoff-Weah. Już niedługo stanie się on bronią atomową, niszczycielską". Wreszcie nadeszłą piąta kolejka. Szewczenko miał już za sobą kilka słabszych meczów, zarówno w Serie A, jak i Lidze Mistrzów, padały pod jego adresem krytyczne głosy. Ale przeciwko Lazio zagrał jak natchniony, zdobył pierwszy hat-trick w Serie A, stał się jednodniowym królem Rzymu. "La Gazzetta dello Sport" oceniła go na 8 (w skali od 0 do 10), punkt więcej otrzymał od "Tuttosport". 23 października po raz pierwszy uczestniczył w derby Mediolanu. Debiutant okazał się bohaterem, był najlepszym uczestnikiem zwycięskiego dla Milanu spotkania, ponownie trafił do siatki. Adriano Galliani - wiceprezydent Milanu powiedział: "Ten chłopak w sześciu meczach strzelił siedem goli. Rzekłbym, że pędzi jak ekspresowy pociąg. Jednak wcale mnie to nie zaskakuje." Kolejny wielki dzień Szewczenki nadszedł w drugiej kolejce rundy rewanżowej. Milan na wyjeździe pokonał Perugię 3:0, a wszystkie gole były dziełem przybysza z Ukrainy. Na skompletowanie hat-tricka potrzebował zaledwie siedem minut. Wcześniej nie dokonał tego żaden z piłkarzy Serie A. "Corriere dello Sport" donosił: "Szewczenko przypominał Tysona: w siedem minut Perugia wylądowała na deskach". Do 6 marca Szewczenko w 24 ligowych meczach strzelił 17 goli. Od komplementów i zachwytów dziennikarzy mogło mu się przewrócić w głowie. Jednak zdarzyły mu się także i słabsze momenty, chwile rozczarowań. Największe wiązało się z wyeliminowaniem Milanu już w pierwszej fazie Ligi Mistrzów. Złośliwi mogli również wypomnieć "Shevie", jak się go nazywa w Italii, dwa niewykorzystane rzuty karne. Pierwszego zmarnował w spotkaniu z Venezią, a jego strzał sparował obrońca Bilica, który zastąpił wyrzuconego z boiska Casazzę. W 14 kolejce Milan do 90 minuty remisował 2:2 z Regginą. Wtedy sędzia podyktował "jedenastkę" dla rossonerich, a Szewczenko stanął przed szansą na trzeciego gola w tym spotkaniu. Przegrał jednak pojedynek z bramkarzem. Galliani oceniał: "Szewczenko jest wspaniały, ale rzuty karne nie dla niego. Wykonuje je w ten sam sposób i nawet ja, w wieku 55 lat i z bolącym kręgosłupem, zdołałbym obronić jego strzały." Już na kilka kolejek przed zakończeniem sezonu Szewczenko pobił rekord Brazylijczyka Zico. Został najskuteczniejszym debiutantem wśród cudzoziemców w historii Serie A. Na jego dorobek (do 10 marca), złożyło się 17 goli w lidze, cztery w Pucharze Włoch i jeden w Lidze Mistrzów. Łącznie 22 bramki. Natomiast Brazylijczyk w całym sezonie 1983-84 zdobył o dwa gole mniej. Eksperci zastanawiają się czy Szewczenko odegra w Milanie taką rolę, jak kiedyś Marco Van Basten. Holender prezentował wielką klasę, niedawno kibice wybrali go najlepszym napastnikiem w stuletniej historii Milanu. Niezwykle trudno porównać tych dwóch napastników. Ukrainiec to przede wszystkim szybkość i dynamika, Holendra cechowała elegancja i perfekcyjna technika. Łączy ich za to niesłychana łatwość strzelania goli. Silvio Berlusconi (Szewczenko urodził się tego samego dnia - 29 września, co prezydent Milanu nie kryje entuzjazmu: "Szewczenko to nowy Van Basten". Inni wskazują na wyższość Van Bastena. Pietro Vierchowod, bodaj jako jedyny miał okazję grać przeciwko obydwu piłkarzom, ocenia: "Szewczenko jest bardzo szybki, ma dobry strzał z obu nóg. Ale żeby dorównać Van Bastenowi, potrzebuje jeszcze czasu. Serie A to dla niego piłkarski uniwersytet. Także Van Basten numerem 1 stał się dopiero we Włoszech." Demetrio Albertini: "Marco posiadł umiejętność rozstrzygania w pojedynkę o losach najtrudniejszych meczów. napastnikiem ostatnich dwudziestu lat". Nie ma godnych następców. Czy Szewczenko stanie się nowym Van Bastenem? Czas pokaże. Holender wygrał z Milanem trzy mistrzostwa Włoch, po dwa razy zdobywał Puchar Mistrzów, Puchar Interkontynentalny i Superpuchar Europy. W 147 meczach Serie A strzelił 90 goli. Niesłychanie wysoko więc zawiesił poprzeczkę. Andrija zawsze otaczają tłumy kibiców, tygodniowo otrzymuje z całego świata dwieście listów. Najbardziej zdeterminowane miłośniczki wystają pod domem Ukraińca i marzą o zdobyciu jego serca. A on sam przyznaje w wywiadach, że jeszcze nie spotkał tej jednej, jedynej. "Nie planuję na razie małżeństwa - mówi Szewczenko. "Zresztą jaka żona byłaby zadowolona z męża, którego nigdy nie ma w domu." Szewczenko nie żyje jednak w Mediolanie samotnie. Sprowadził z Kijowa najbliższą rodzinę: matkę Lubow, ojca Nikołaja oraz starszą o trzy lata siostrę Lenę z mężem. Jest domatorem, w wolnych chwilach lubi z ojcem pograć w karty lub rozegrać partię szachów. Częstym gościem pod jego dachem jest również zaprzyjaźniony pop. W drużynie Milanu zaaklimatyzował się błyskawicznie. Zazwyczaj uśmiechnięty, otwarty, towarzyski, a zarazem skromny zjednał sobie sympatię kolegów. Najbardziej zżył się z Demetrio Albertinim oraz Alessandro Costacurtę, z którymi często udaje się do restauracji na obiad czy kolację. Zdążył się również zaprzyjaźnić z Georgem Weahem. To o tyle ciekawe, że przecież Ukrainiec i Liberyjczyk rywalizowali o miejsce w podstawowym składzie. 29 września koledzy z drużyny urządzili Szewczence huczne urodziny. W imprezie zorganizowanej w klubie Ibiza uczestniczyli piłkarze Milanu. Były prezenty oraz wspaniały tort z świeczkami i napisem w jego ojczystym języku: "Pozdrowienia z okazji urodzin". George Weah odśpiewał piosenkę "We are the world". "W Mediolanie czuję się znakomicie. Znalazłem przyjaciół, gram w najlepszej lidze świata. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko mistrzostwa dla Milanu. Lecz jestem po to, aby osiągnąć ten cel" - deklaruje Andrij Szewczenko. |
||||
![]()
|
||||
| © Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |