Milan7, 22.08.2014
autor: Capitan Uncino
 
Dodatkowy budżet jest niemożliwy: wyjaśnienia techniczne

Kilka tygodni temu zajęliśmy się na łamach Milan7 analizą techniczną budżetu Milanu, wykazując, że kłopoty finansowe klubu mają korzenie sięgające co najmniej do roku 2006. Jednak jeden aspekt potraktowaliśmy dość pobieżnie. Mowa o powodach, dla których Milan nie decyduje się odwrócić karty poprzez inwestycje, lecz drogą zwolnień. Ostatnim z odprawionych jest Mario Balotelli, który odchodzi do Liverpoolu za kwotę ledwie przekraczającą 20 mln euro. Pytanie – naiwne lub nie – statystycznego kibica jest następujące: z jakiego powodu wciąż sprzedajemy i rozumujemy kategoriami „jeden przychodzi, jeden odchodzi”, podczas gdy bardziej sensowne byłoby zainwestowanie określonej kwoty, aby na nowo wypromować zespół i zapewnić sobie miejsce w Lidze Mistrzów w dwóch następnych sezonach?

Gdyby Milan faktycznie otrzymał od właścicieli dodatkowy budżet w wysokości 25-30 mln euro, mógłby sprowadzić dwóch piłkarzy, którzy podnieśliby wartość techniczną drużyny, gwarantując wpływy z Champions League w dwóch kolejnych latach, czyli kwotę dwukrotnie wyższą od tej zainwestowanej. Takie rozumowanie samo w sobie nie jest błędne. Wręcz przeciwnie. Ma solidne podstawy. Jednak każdy dobry zamiar jest w tej neutralizowany przez bezlitosne liczby nie tyle Milanu, co całej grupy Fininvest.

Niestety w naszych rozważaniach znaczenie mają proporcje. Ile wynoszą średnie roczne zyski Milanu? Założymy, że 250-260 mln euro? Dobrze, więc teraz pomnóżcie to razy dwa, a otrzymacie kwotę, która jednak nie zdoła pokryć strat netto grupy Fininvest. Ostatnie straty grupy - w roku 2013 – wyniosły 428,4 mln euro, a przedostatnie – w 2012 – 284,5 mln euro. Jeśli dodacie te dwie liczny, otrzymacie dwuletnie straty przekraczające 700 mln euro. A to wszystko dotyczy grupy, która zawsze lub prawie zawsze zamykała rok na plusie. Powody takich strat są ściśle związane z rynkiem europejskim. W okresie recesji z walutą miażdżoną przez biurokratów z Brukseli, rynek pozostaje zablokowany, co w każdej firmie jest najbardziej odczuwalne w dziale reklamy. To nie przypadek, że właśnie dział Pubblitalia popadł w głęboki kryzys, rzutując znacznie na zyski Fininvestu.

Milan jest klubem kontrolowanym przez Fininvest i stanowi część holdingu. Dopóki jednostka dominująca nie odwróci trendu w temacie przychodów do budżetu, nie będzie można domagać się od niej jakiejkolwiek dyspozycyjności finansowej. Byłoby to nie tylko bezsensowne, lecz również niewykonalne. Berlusconi nie wkłada pieniędzy w Milan. Ogranicza się do pokrywania strat. Jeśli zezwoli na pokrycie dodatkowych strat, będzie musiał wyjaśnić to swoim dzieciom, które zarządzają tymi naprawdę dochodowymi firmami z holdingu i które nie mogą w tej chwili zgodzić się na to, by zasoby były przeznaczane na piłkę nożną. Mówimy o tej samej spółce, która przez ostatnie 28 lat wydała na Milan ponad 500 mln euro. Może to się nie podobać, ale aktualna sytuacja nie pozostawia innych dróg. I nie ma od tego odwołania.

Poczekajcie jednak chwilę, bo wciąż nie udzieliliśmy odpowiedzi na ostatnie pytanie frapujące kibica. Ale dlaczego Berlusconi nie sprzeda Milanu? I, przede wszystkim, dlaczego żąda tak wysokiej kwoty? Momencik. Usiądźcie sobie wygodnie i zastanowimy się nad tym, wyłączając jednak na chwilę tak modny w ostatnich latach „antyberlusconizm”. Aby sprzedać, potrzebny jest kupiec. Jest ktoś taki? Publicznie nikt się nie zadeklarował. Czyli mówimy o niczym. Nawet jeśli coś takiego miałoby miejsce, Berlusconi musi domagać się kwoty wyższej od aktualnej wartości Milanu. Nie tylko z uwagi na swoje korzyści osobiste, lecz również przez wzgląd na dobro klubu. Kto kupuje Ferrari, musi przedstawić gwarancje, że będzie je w stanie utrzymać. Jeśli ma problem z zapłatą realnej wartości rynkowej, to jest wysoce prawdopodobne, że będzie miał wielkie trudności z utrzymaniem go.

Sytuacja jest trudna i wymaga tego, by podejść do niej z dumą. Kto nie czuje się na siłach, niech sobie zrobi przerwę od Milanu, ale darujmy sobie oklepane dyskusje – owoce retoryki i złych przyzwyczajeń. To będzie skomplikowany i ciężki sezon, w którym potrzebne będzie przywiązanie do barw, a nie grymasy. Zbierzmy siły i kibicujmy z nadzieją, że Fininvest odwróci trend finansowy, a odkażanie Milanu pójdzie właściwą drogą. Alternatywą jest wiara w mrzonki. Każdy ma do tego prawo. Ale my wolimy rzeczy prawdziwe. Może nie najpiękniejsze, lecz jednak realne. Forza Milan!






tłumaczenie: TomekW

 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone