![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
Gazeta Wyborcza - 26.09.2002r. Autor: MLN |
|||
|
||||
|
"Niezwyciężony Milan wrócił", "Milan bawi Europę", "Milan i Inzaghi - esencja gola" - to tytuły włoskiej prasy po wyjazdowym zwycięstwie piłkarzy z Mediolanu z Deportivo La Carona 4:0. Dziennikarze rozpływają się też nad poszczególnymi graczami. Tuttosport gigantyczną czcionką obwołał "królem" Inzaghiego, który strzelił trzy gole, a mógł kilka więcej (z pięciu metrów trafił w poprzeczkę), Corriere dello Sport uznało, że gdyby w piłce przyznawano indywidualne trofea, reprezentacyjny napastnik zostałby we wtorek mistrzem Europy. Roi się też od entuzjastycznych wywiadów z trenerem Carlo Anccelottim przekonującym, że jego drużyna jest "perfekcyjna". W euforię popadli i piłkarze. "Teraz się już nie zatrzymamy" ogłosił Alessandro Nesta. Clarence Seedorf wyznał, że na boisku "czuje jakby fruwał, bo jeszcze nigdy nie był tak pewny potęgi swojego zespołu", a Inzaghi oświadczył, że nigdy nie grał w lepszej drużynie. Kto wierzył, że wielki pieniądze nie wystarczą, by zbudować wielką drużynę, tego we wtorkowy wieczór mogły ogarnąć poważne wątpliwości. Milan, na przełomie lat 80. i 90. Hegemon w Europie, od kilku lat próbuje odzyskać utraconą świetność, wydając fortunę na transfery. W ubiegłym roku tylko za duet Filippo Inzaghi - Rui Costa zapłacił ponad 60 milionów dolarów (w rzeczywistości prawie 80 - przyp.dez). Nie pomogło. Tego lata mimo wstrząsającego Serie A finansowego kryzysu Milan sprowadził Rivaldo, Alessandro Nestę i Clarence'a Seedorfa. I na razie wygrał wszystkie cztery mecze w Serie A i Lidze Mistrzów strzelając 12 goli i tracąc tylko jednego. Dotychczas zwykle powtarzał się ten sam smutny scenariusz - gwiazdy głównie się leczyły, a na boisku nie za bardzo wiedziały co mają robić. Królował chaos. We wtorek wybitni gracze wreszcie wypadli na miarę swojego talentu. Rui Costa zagrał jak inspirujący cały zespół lider, asystował przy wszystkich golach. Hołd złożył mu Inzaghi, który nazywa Portugalczyka "swoim szczęściem" i zapewnia, że nie zauważył, by jego partner choć raz podał niecelnie. Nesta imponował wślizgami i w defensywie był niemal bezbłędny. Seedorf wreszcie przypomniał, że niewielu graczy w Europie potrafi tak wspaniale uderzyć z dystansu jak on. Inzaghi z 40 golami stał się najskuteczniejszym Włochem w europejskich pucharach (wyprzedził Alessandro Alobelliego),a w tym sezonie jak dotąd trafia do bramki w każdym meczu. Na przygaszonego wciąż wygląda jedynie Rivaldo, który unikał indywidualnych popisów, choć nie zrezygnował z nich całkowicie. Raz nimi zachwyca, raz irytuje (gdy mu nie wychodzą). I on jednak odniósł prywatny sukces, bo jeszcze nigdy zespół w którym grał nie pokonał jego byłej drużyny Deportivo. Brazylijczyk przeciętną formę zrzuca na karb niezrozumienia z partnerami, wspiera go w tych tłumaczeniach trener Ancelotti. Jeśli jednak bez niego mediolańczycy grają z meczu na mecz lepiej, co będzie, kiedy Rivaldo zacznie grać jak na mundialu? Milanem z wtorku wieczór zachwyceni są wszyscy: dziennikarze, kibice, fachowcy, sami piłkarze. Tydzień temu identyczne nastroje były jednak w La Coruni - choć wygrały wszystkie kluby Primera Division, bohaterami byli piłkarze Deprotivo, którzy jako pierwsi w historii Hiszpanie pokonali w Monachium Bayern. O tym jak szybko zmieniają się nastroje w tegorocznej LM, najlepiej świadczą cytaty z madryckiej Marki - "Inzaghi i spółka robili, co chcieli, a gracze Deportivo nawet nie udawali, że chcą im przeszkadzać" - i Asa - "Deportivo cierpiało na chorobę Valerona i zostało wychłostane zabójczymi ciosami Inzaghiego". | ||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |