![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
Piłka Nożna Plus nr 4/2004 autor: Tomasz Lipiński |
|||
![]() |
||||
|
Takiego piłkarza jak on jeszcze nie było w historii futbolu. Clarence Seedorf jest pierwszym, który zdobył Puchar Mistrzów z trzema różnymi klubami: Ajaksem Amsterdam, Realem Madryt oraz Milanem. Jednak życie Holendra nie zaczyna się i nie kończy na boisku. Zainteresowań i pozapiłkarskich umiejętności każdy mógłby mu pozazdrościć.
Paramaribo jest stolicą Surinamu, który do XVIII wieku był kolonią brytyjską. Następnie został przekazany w ręce Holendrów i funkcjonował pod nazwą Gujany Holenderskiej. Niepodległość i obowiązującą nazwę uzyskał dopiero w 1975 roku i dziś żyje tam ponad pół miliona mieszkańców. Pozostałością po dawnych kolonizatorach jest niderlandzki język urzędowy oraz bardzo ścisłe związki z Holandią, do której w poszukiwaniu pracy i lepszego życia przybywa każdego roku mnóstwo Surinamczyków. Jednym z takich emigrantów był Clarence Seedorf. Urodził się w 1 kwietnia (w prima aprilis urodziny świętują także znani włoscy trenerzy Arrigo Sacchi oraz Alberto Zaccheroni) 1976 roku w Paramaribo. Jego ponad dziewięćdziesięcioletni dziadek przyszedł na świat jeszcze jako niewolnik i nosił imię Fredericks, natomiast nazwisko Seedorf zostało nadane z urzędu po niemieckim panu, u którego pełnił służbę. - Jestem wnukiem niewolnika i noszę nazwisko człowieka, który gnębił moich przodków - przyznał Clarence. - Seedorf w tłumaczeniu z niemieckiego oznacza morską wioskę. Mieszkał w biednej dzielnicy miasta i godzinami kopał piłkę na ulicach z innymi dziećmi. Na pytanie, kiedy zdecydował się zostać piłkarzem, niezmiennie odpowiada: - Nigdy nie zdecydowałem, po prostu bardziej niż cokolwiek innego lubiłem tę grę. Pamiętam, że będąc dzieckiem marzyłem, aby w przyszłości zostać lekarzem. Potem dorastałem i wiedziałem, że tym, co w życiu mi pisane, była kariera piłkarza. Z racji nieprzeciętnego talentu bez najmniejszych problemów pomyślnie przeszedł testy i został przyjęty do słynnej szkółki Ajaksu. Tym samym wkroczył na szlak, którym nieco wcześniej lub niemal równocześnie podążyli jego pobratymcy. Bo też, gdyby z piłkarzy urodzonych w Surinamie lub mających tamtejsze korzenie stworzyć drużynę, mogłaby ona w nieodległej przeszłości sporo namieszać w światowej czołówce. W bramce Stanley Menzo, w obronie Michael Reiziger, Frank Rijkaard i Winston Bogarde, w pomocy Seedorf miałby za partnerów Aarona Wintera, Edgara Davidsa i Ruuda Gullita, w ataku występowaliby Bryan Roy i Patrick Kluivert. W takim gronie jedenastym mógłby być byle amator. Wkrótce po szesnastych urodzinach zaliczył debiut w pierwszym zespole Ajaksu, zdążył także strzelić gola w lidze holenderskiej i do dziś jest jednym z najmłodszych piłkarzy, któremu powiodła się ta sztuka. Jeszcze przed osiągnięciem pełnoletności stał się podstawowym zawodnikiem Ajaksu, który w 1995 roku awansował do finału Ligi Mistrzów i zmierzył się z utytułowanym Milanem. Dzięki bramce Patricka Kluiverta wygrali mistrzowie Holandii, którzy na pniu zostali rozkupieni między innymi przez klub Silvio Berlusconiego, który na San Siro ściągnął Kluiverta, Bogarde, Davidsa i Reizigera. Żadnemu z nich nie posłużyła zmiana amsterdamskiego klimatu na mediolański. Seedorf musiał jeszcze trochę poczekać na propozycję gry w Milanie, ale wyszedł na tym zdecydowanie najlepiej. Przygodę z Serie A zaczął od Sampdorii Genua, która w 1995 roku zapłaciła 4 miliony dolarów. Po tym, jak w mieście będącym największym portem we Włoszech spędził tylko jeden, zresztą dość przeciętny sezon, zrobił ogromny krok naprzód w karierze. 20-latek musiał być bardzo pewny swych umiejętności, skoro zdecydował się przyjąć ofertę Realu Madryt. Natychmiast wywalczył miejsce w pomocy Królewskich i byt czołową postacią w triumfalnym dla tego klubu sezonie 1997-98. Wówczas pod wodzą Fabio Capello udało się zdobyć podwójną koronę, czyli mistrzostwo Hiszpanii i Puchar Mistrzów. Wspólnie z wielkim przyjacielem, Brazylijczykiem Roberto Carlosem uczcili ten fakt w niecodzienny i niedostępny zwykłym śmiertelnikom sposób: kupili po najnowszym i zarazem najdroższym modelu Ferrari. Seedorf zarobione pieniądze wydaje nie tylko na własne przyjemności. Należy do nielicznego grona piłkarzy, których pochłonęła działalność dobroczynna i nie szczędzi na nią środków. Przede wszystkim pomaga dzieciom i starszym ludziom żyjącym w Surinamie. Jest założycielem i głównym sponsorem szkółki piłkarskiej działającej w Paramaribo na wzór tej z Ajaksu. Od lat uczestniczy w akcjach przeciwko rasizmowi, w tym celu regularnie odwiedza szkoły i prowadzi pogadanki z uczniami. Tę działalność traktuje jak misję. -Zazwyczaj na stadionach tylko niewielka grupa wykonuje w kierunku piłkarzy o innym niż biały kolor skóry idiotyczne gesty lub wykrzykuje obraźliwe slogany - tłumaczy piłkarz. - Niestety, do nich przyłączają się ci, którzy nie są na tyle inteligentni lub odważni, aby myśleć po swojemu i mieć własne zdanie. Ja muszę do nich dotrzeć i postarać się nauczyć co jest dobre, a co złe. Seedorf jest wrażliwy na cudzą biedę i ludzkie cierpienie. Ma naturę romantyka i dał temu wyraz jako... autor tekstów piosenek o miłości. Napisał je po hiszpańsku i cieszyły się sporym zainteresowaniem. Płyta, na której się znalazły, rozeszła się w liczbie ponad 30 tysięcy egzemplarzy. Kiedy z Madrytu odszedł Fabio Capello, zaczęły się kłopoty Seedorfa. Nie potrafił znaleźć wspólnego języka z kolejnymi trenerami Realu. John Toshack i Vicente Del Bosque coraz częściej sadzali Holendra na ławce rezerwowych. Ten nie godził się z przydzieleniem mu drugoplanowej roli i na łamach hiszpańskiej prasy wyrażał niezadowolenie. Stan wojny Seedorf kontra trenerzy trwał półtora roku, aż w końcu wybawieniem okazała się propozycja z Interu Mediolan. Włosi w styczniu 2000 roku zapłacili aż 23 miliony dolarów. Lepszego debiutu w niebiesko-czarnych barwach holenderski pomocnik nie mógł sobie wyobrazić. Inter rozgromił Perugię 5:0, on strzelił fantastycznego gola, a zanim trafił do siatki w niezwykły sposób przedryblował trzech obrońców. Tak udane mecze zdarzały mu się później rzadko. Kibice Interu na pewno nie zapomną mu także występu przeciw Juventusowi w sezonie 2001 -02. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2 i to właśnie on dwa razy uderzeniami z dystansu pokonał Gianluigiego Buffona. W sumie nie okazał się lekiem na problemy Interu - tak jak wcześniej bez niego, tak z nim w składzie drużyna regularnie zawodziła. Latem 2002 roku dwa mediolańskie kluby nawiązały współpracę. Ponieważ Inter na gwałt potrzebował dobrej klasy lewego obrońcy, to wyraził chęć pozyskania Francesco Coco i w ramach bezgotówkowej wymiany zaoferował holenderskiego pomocnika. Milan na to przystał. Jeszcze dwa lata temu wydawało się, że to niebiesko-czarni ubili lepszy interes, teraz wiadomo, że zyskał tylko Milan, gdzie Seedorf dojrzał i stał się zawodnikiem, którego wiele klubów mu zazdrości, natomiast Coco częściej się leczy niż gra. We Włoszech krążyła plotka, że ta zmiana barw Seedorfa była podyktowana względami zupełnie niezwiązanymi z futbolem. Ponoć wdał się w romans z Milene Domingues - żoną Ronaldo, który wówczas był jego klubowym kolegą. Ile w tym prawdy, nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że Holender ma obecnie drugą żonę, z którą wychowuje córkę. Z pierwszego małżeństwa na jego utrzymaniu są dwie córki. W Milanie odżył, znów okazało się, że wyjątkowo silna konkurencja w zespole działa na Holendra mobilizująco. Trener Carlo Ancelotti prawie zawsze znajduje dla niego miejsce w pomocy, co dzieje się kosztem tej klasy zawodników, co Portugalczyk Manuel Rui Costa i Brazylijczyk Serginho. A jednym z większych piłkarskich wydarzeń poprzedniego roku stał się triumf Seedorfa w Lidze Mistrzów. Ten rok może być jeszcze lepszy. W pierwszych miesiącach był zdecydowanie najlepszym piłkarzem Milanu, strzelał zwycięskie gole w meczach z Interem i Juventusem, dla którego jest prawdziwym katem. Wielka popularność i kolejne sukcesy nie powinny przewrócić w głowie Seedorfowi. Niewielu w tym środowisku jest tak inteligentnych i mających szerokie zainteresowania piłkarzy. Liczne podróże po świecie, a przede wszystkim jego olbrzymia ciekawość, sprawiły, że porozumiewa się w sześciu językach: po niderlandzku, angielsku, hiszpańsku, niemiecku, portugalsku i włosku. Od lat jest wielkim miłośnikiem motorów. On i Roberto Carlos są właścicielami motocyklowego teamu o nazwie Seedorf Racing w klasie 125. A to jeszcze nie wszystko. W lutym wykupił prawa do wydawania włoskiego tygodnika AutoMoto-Sport i natychmiast przeznaczył 600 tysięcy euro na kampanię reklamową. Czarny Tulipan - kiedyś taki przydomek dziennikarze nadali najwybitniejszemu piłkarzowi o surinamskich korzeniach, czyli Ruudowi Gullitowi. Wydaje się, że wreszcie na miano godnego spadkobiercy zasłużył Seedorf. Obaj grali w Sampdorii i Milanie, choć w odwrotnej kolejności. Gullit ciągle znacznie więcej zrobił dla reprezentacji Holandii, z kolei Seedorf choć ma w kolekcji brązowy medal mistrzostw Europy, to większej roli w niej nie odegrał. Wkrótce i to jednak powinno się zmienić. tłumaczenie: dezali |
||||
![]()
|
||||
|
© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL :: Wszelkie prawa zastrzeżone |