Ja, Ibra - zamów przed premierą!
 


"Piłka Nożna Plus", nr. 2, 1999

George Weah jakiego nie znacie

Wielkim idolem Afryki lat 80-tych i pierwszej połowy 90-tych był Roger Milla. Kameruński napastnik trzykrotnie (1982, 1990 i 1994) uczestniczył w mistrzostwach świata. Na turnieju we Włoszech jego gole dały Kamerunowi - jako pierwszej w historii drużynie z Afryki - awans do ćwierćfinału mistrzostw świata. W 1994 roku Milla zakończył wspaniałą karierę. Umarł król, niech żyje król - mogli powiedzieć kibice z Czarnego Lądu. Ich nowym idolem stał się George Weah. Wprawdzie nie osiągnął on żadnych sukcesów z reprezentacją Liberii, ale ma za (i nadal przed) sobą dosyć bogatą w sukcesy karierę w klubach z Europy. Lecz nie tylko ze względu na wielkie umiejętności piłkarskie 32-letni napastnik Milanu cieszy się uwielbieniem mieszkańców Afryki. Zawsze głęboko na sercu leżały mu bolesne problemy tego kontynentu. Od dawna więc jest inicjatorem, patronem i sponsorem różnych form pomocy dla najuboższych mieszkańców i dzieci z Afryki. Weah dzięki futbolowi stał się sławny i bogaty, ale nigdy nie zapomniał skąd pochodzi...

George Weah urodził się 32 lata temu w Monrovii, w bardzo licznej i biednej rodzinie. Rodzice By i William z ogromnym trudem dawali sobie radę z utrzymaniem trzynaściorga dzieci. Mały George szybko zatem poznał co to głód, a w wieku 7 lat przeżył swój pierwszy dramat. Był nim rozwód rodziców. Od tamtej pory musiał zamieszkać z babcią Emmą Brown w najbiedniejszej, kryminogennej portowej dzielnicy Monrovii. Pięści, handel prochem i marihuaną oraz gra w piłkę pomagały mu przetrwać. "Byłem młodocianym przestępcą, ale nigdy nie posunąłem się do kradzieży" - przyznał po latach Weah. "Prawdopodobnie znalazł bym się na dnie, ale religia i wiara skierowały mnie na właściwą, uczciwą drogę. Modlitwy odmieniły jego życie. Miał wtedy 16 lat. Wtedy też postanowił poświęcić się grze w piłkę. Dzięki niej dojść do czegoś w życiu, a nie tak jak wielu jego kolegów spędzić życie na ulicy i skończyć w więzieniu lub zginąć w wojnie gangów."

Pierwszy swój kontrakt podpisał w wieku 15 lat z trzecioligową drużyną Young Survivors Claretown, ale początkowo występował... na bramce. Kiedy w 1983 roku trenerzy nakazali Weah grę na środku ataku, ten zakończył sezon z tytułem króla strzelców, a Young Survivors awansował do drugiej ligi. W 1985 roku Weah grał już w pierwszej lidze, ale w barwach Bongrange Company Bonguine. Nie trzeba było jednak długo czasu, by znalazł miejsce w najlepszej drużynie Liberii - Invicible Eleven. Ciekawe, że obecnie ta drużyna utrzymuje krajowy prestiż niemal wyłącznie dzięki pomocy byłego zawodnika. Weah inwestując prywatne pieniądze, uratował ten klub przed bankructwem, ponadto namówił swojego indywidualnego sponsora - firmę Diadora - do zaopatrywania Invicible Eleven w sprzęt. Jeszcze w Liberii Weah poznał swoją pierwszą żonę Marinę, z którą ma dwie córki: 15-letnią dziś Jessicę oraz 12-letnią Martę. Od 1993 roku jego żoną jest Jamajka Claire - matka trzeciego dziecka Weah, 11-letniego George'a jr. Pierwsze naprawdę duże pieniądze Weah otrzymał po transferze w 1987 roku do Tonnerre Yaounde z Kamerunu. Tam zresztą grał u boku Rogera Milli. Występy w czołowej drużynie Kamerunu okazały się dla Weah prawdziwym oknem na świat.

W 1988 roku na mecz Tonnerre przyjechał dyrektor generalny AS Monaco - Henri Biancheri. Celem jego wizyty była obserwacja młodego, niesłychanie zdolnego napastnika. "Potrzebowałem zaledwie 20 minut, by mieć całkowitą pewność, że Weah to piłkarski brylant, który zasługuje na grę w naszej drużynie" - wspominał Biancheri. Przez cztery lata Liberyjczyk na tyle dobrze spisywał się w Monaco, że w 1992 roku działacze Paris SG zdecydowali się wyłożyć na jego transfer aż 8 milionów dolarów. Występy w PSG Weah zakończył w 1995 roku, a do Mediolanu przeprowadził się jako mistrz Francji. W Milanie od początku stał się czołową postacią. Tam spotkał człowieka, który jest jego jedynym białym przyjacielem. Marco Simone w pierwszych miesiącach pobytu Liberyjczyka w Mediolanie bardzo mu pomógł, roztoczył nad nim opiekę i udzielił gościny w swoim domu.

Właśnie w Mediolanie George Weah rozwinął swoją działalność charytatywną. W 1995 roku założył fundację, której celem jest niesienie pomocy ludziom potrzebującym Afryki. "Moi sponsorzy oraz kilka innych firm tworzą budżet fundacji. Jednak tylko ja decyduję o tym, na co je przeznaczyć" - mówi piłkarz.

Często zdarza się również, że Weah udziela pomocy z prywatnych pieniędzy. Między innymi opłaca studia dzieci swoich przyjaciół z Liberii. George Weah jest bardzo aktywny w swojej dobroczynnej działalności, ciągle zaskakuje nowymi pomysłami. W Boże Narodzenie 1997 roku razem z Nigeryjczykiem Taribo Westem zorganizował zbiórkę prezentów dla dzieci z Afryki. Akcja odbiła się we Włoszech szerokim echem. W grudniu ubiegłego rozpoczął nagrywanie specjalnej płyty, ze sprzedaży której dochód będzie przeznaczony na konto jego fundacji. W Monrovii założył szkółkę piłkarską "Junior Professionals".

Nic więc dziwnego, że w swojej ojczyźnie Weah jest uwielbiany. "Ludzie kochają mnie i starają się mi to udowodnić. Przesadne manifestowanie nawet przyjaznych uczuć staje się niekiedy niebezpieczne. Nie tyle dla mnie, co dla moich przyjaciół. Kiedy odwiedzam w Monrovii sklep mojego znajomego, to już po paru minutach panuje tam niesamowity tłok. Niemożliwe jest prowadzenie w normalny sposób interesu. Doszło do tego, że przyjaciele proszą mnie, abym ich ich nie odwiedzał." Choć popularność bywa uciążliwa, Weah często odwiedza Liberię. "Jeśli mam nawet tylko dwa dni wolnego w treningach to wykorzystuję ten czas na podróż i krótki pobyt w Liberii." Niewielu ludzi doczekało się za życia pomników. Do tych nielicznych zalicza się Weah. Mieszkańcy Monrovii wystawili w centrum miasta pomnik swojemu idolowi. Zasługi piłkarza dostrzegł także UNICEF, który mianował go swoim przedstawicielem. "Podczas wakacji podróżuję po świecie, a moim zadaniem jest promowanie różnych inicjatyw UNICEF-u."

Po zakończeniu kariery George Weah chciałby nauczać podstaw gry w piłkę dzieci. Marzy mu się wykonywanie zawodu trenera FIFA. Światowa federacja piłkarska zatrudnia kilku trenerów, których posyła z misją krzewienia futbolu w najodleglejsze zakątki globu. "Jednak wielkim dla mnie honorem byłaby propozycja objęcia funkcji selekcjonera reprezentacji." George Weah nie uważa się za kogoś wyjątkowego. "Wiodę bardzo proste i uporządkowane życie. Nie czuję się ważną osobą. Jestem tylko piłkarzem." Jednak bliższa prawdy od skromnej samooceny Weah jest opinia jego kuzyna, napastnika Arsenalu Londyn - Christophera Wreha: "George to prawdziwy ambasador futbolu afrykańskiego i całej Afryki".

George Weah w liczbach

1.10.1966 roku - urodził się w Monrovii, stolicy Liberii
185 - centymetrów wzrostu
82 - kilogramy wady
199 - meczów rozegrał łącznie w barwach Monaco i Paris SG we francuskiej Division 1
79 - goli strzelił w lidze francuskiej
93 - razy wystąpił w Milanie w meczach Serie A
38 - razy pokonywał w lidze włoskiej bramkarzy rywali
14 - sekund potrzebował na przebiegnięcie z piłką 85 metrów. W pierwszej kolejce sezonu 1996-97 w meczu Milan - Verona (4:1) po rajdzie przez niemal całe boisko zdobył jedną z piękniejszych bramek w całej historii Serie A
1995 - cztery lata temu otrzymał "Złotą Piłkę" dla najlepszego piłkarza grającego w Europie. Był pierwszym piłkarzem spoza Europy, który został w ten sposób wyróżniony
2001 - do końca tego roku ma podpisany kontrakt z Milanem

© Copyright 2002-2012 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone