Miłą tradycją stają się doroczne spotkania Milan Club Polonia w drugiej połowie sierpnia. Nie mogło więc zabraknąć nas w królewskim mieście także w tym roku, a że okazji do spotkania nie brakowało z tym większym zaangażowaniem zabraliśmy się do przygotowań. Na miejscu mrówczą pracę wykonywali giorgio i carlo, którzy zadbali o to, byśmy mieli dach nad głową oraz możliwość wspólnego obejrzenia spotkania o Superpuchar Włoch.
Właśnie mecz Milanu z Lazio, a także sobotnie spotkanie założycielskie Milan Club Polonia miały być głównymi punktami zjazdu, który rozpoczął się w piątkowe popołudnie. Jak zwykle najszybciej pojawili się ci, którzy... mieli najdalej. Nasze plany pierwszego dnia obejmowały zakwaterowanie w hostelu Trzy Kafki, który był naszą bazą wypadową w Krakowie, a następnie wizytę w jednym z lokali krakowskiego rynku. Swoje przybycie w piątek zaawizowało ponad 20 osób i jak tylko doczekaliśmy się kompletu ruszyliśmy grupą w kierunku rynku. Dobra lokalizacja hostelu oznaczała stosunkowo krótki spacer. Większym problemem było zmieszczenie tak licznej grupy w jednym lokalu. Znaleźliśmy odpowiednie miejsce w jednym z ogródków na rynku, jednak zdając sobie sprawę, że w sobotni wieczór ciężko jest w jakimkolwiek lokalu w centrum Krakowa zmieścić igłę, o 30-40 osobowej grupie ludzi nie wspominając, zawczasu dokonaliśmy rezerwacji sali w klubie 9. Wszak w naszych planach po zwycięstwie nad Lazio było świętowanie na mieście. Wróćmy jednak do wydarzeń pierwszego dnia...
Czarne chmury zawisły nad Krakowem stwarzając zagrożenie dla naszych planów. Większym kłopotem okazała się jednak cena złocistego napoju w lokalu: 7,5 złotego za kufel dało nam sporo do myślenia i po dwóch kolejkach postanowiliśmy zaryzykować – patrz wspomniane problemy z aurą – i udać się w plener. Po wizycie w stosownym sklepie, w którym bynajmniej nie zaopatrzyliśmy się w prasę, czy pieczywo, udaliśmy się pod pomnik M. Kopernika nieopodal budynku Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dla tych z nas, którzy gościli w Krakowie przed rokiem, miejsce to nie do końca było obce. Nasza wizyta u stóp wybitnego polskiego astronoma potrwała kolejne kilka godzin. Pan Mikołaj co prawda nie skorzystał z zaproszenia do wspólnej biesiady, jednocześnie jednak nie niepokoił nas nasyłaniem wiadomych służb. Pierwszy dzień zjazdu zakończyliśmy ok. 2 w nocy, wszak najważniejsze było dopiero przed nami.
Sobotni dzień zaplanowany był niemal co do minuty. Już na dzień dobry, o 10.30 odbyć się miało ponowne spotkanie założycielskie Milan Club Polonia. Dzięki temu, iż większość ustaleń dokonaliśmy już w styczniu, przebiegło ono sprawnie, nie zabierając nam więcej niż planowane 90 minut. W trakcie spotkania, w którym udział wzięły 24 osoby potwierdzono większość ze styczniowych wyborów. Zmianie nie uległ skład zarządu:
- prezes: Michał Wrona – dezali
- skarbnik w randze vice prezesa- Ewa Rakowska – EwaACM
- sekretarz w randze vice prezesa – Marcin Kapinos – kapi
- członek Zarządu – Tomasz Wojtkiewicz – TomekW
- członek Zarządu – Tomasz Niedźwiedź – tom_n,
natomiast w składzie Komisji Rewizyjnej zaszła jedna zmiana, nieobecnego w Krakowie naliM-a zastąpił Carlo. W jej skład weszli więc:
- przewodniczący – Grzegorz Musiał – giorgio
- sekretarz – Krzysztof Lewandowski – ijo
- członek komisji – Karol Suder – Carlo.
W trakcie spotkania podjęliśmy szereg uchwał, do najważniejszych należały uchwała o powołaniu do życia Stowarzyszenia Milan Club Polonia, uchwała o wyborze członków Komitetu Założycielskiego, a także uchwały o wyborze członków Zarządu Stowarzyszenia oraz Komisji Rewizyjnej. Co budujące w naszym gronie w niemal każdym przypadku panowała pełna zgodność i decyzje podejmowane były jednogłośnie.
Około 13 wspólnie udaliśmy się komunikacją miejską w kierunku ośrodka sportowego SALOS, gdzie podobnie jak przed rokiem udowadnialiśmy, iż wcale nie tak wiele dzieli nas od klasy Maldiniego, Gattuso i spółki. Hmm, a może jednak.. W każdym bądź razie waleczności nie można było nam odmówić. Ba, niektórym z nas wydawało się, że zjazd we własnej osobie odwiedził nowy nabytek Milanu Jaap Stam. Z racji wielkości boiska (warto podkreślić, iż byliśmy szalenie zadowoleni z jego wyboru) podzieliliśmy się na trzy zespoły, które rozgrywały między sobą 7-minutowe spotkania. Na wyróżnienie zasługuje drużyna w składzie carlo, dezali, gano, giorgio, tom_n, taktyk, która ani razu nie zaznała goryczy porażki. Jak zapewniali po meczu jej członkowie na boisku w tym składzie spotkali się po raz pierwszy. Patrząc na ich poczynania trudno było w to uwierzyć.
Po odświeżeniu się wybraliśmy się wzdłuż brzegu Wisły do centrum, gdzie spożyliśmy obiad. Niektórzy z nas musieli czekać na swoje dania blisko 40 minut, jak na mój gust nieco za długo. A przecież czas nieubłaganie parł do przodu, a kolejnym punktem programu było pierwszoligowe spotkanie Cracovii z Odrą Wodzisław. Początkowo z powodu przełożenia godziny rozpoczęcia tego meczu z godziny 18 na 19.30 zmuszeni byliśmy zrezygnować z tego punktu programu, jednak już na miejscu uznaliśmy, że warto wybrać się choć na jedną połowę, wszak był to pierwszy od 20 lat mecz Cracovii w I lidze, zarazem okazja do inauguracji oświetlenia na obiekcie przy ul. Józefa Kałuży. Ci, którzy nie skusili się na obejrzenia na żywo meczu polskiej ekstraklasy udali się do hostelu, zaś pozostali z nas obejrzeli na żywo dwie z pięciu bramek, jakie padły tego wieczora na stadionie Cracovii (do przerwy było 1:1, ostatecznie 2:3). W przerwie ewakuowaliśmy się w kierunku hostelu, gdzie już w godzinach porannych przygotowaliśmy dwie sale do głównej atrakcji wieczoru: meczu o Superpuchar Włoch Milan-Lazio.
W związku z dużym zainteresowaniem meczem (w jego trakcie doliczyliśmy się w podziemiach Trzech Kafek 42 osób) zmuszeni byliśmy zainstalować dwa telewizory, tak, by każdy uczestnik zjazdu miał możliwie najlepsze warunki do śledzenia meczu. O resztę zadbali już podopieczni Ancelottiego, z Shevą w roli głównej. Trzykrotnie eksplodowaliśmy radością po trafieniach ukraińskiego snajpera. Jeśli Shevchenko z taką samą częstotliwością będzie trafiać w kolejnych meczach o wyniki Milanu możemy być spokojni. Po obejrzeniu ceremonii dekoracji 5-krotnych zdobywców Superpucharu Włoch udaliśmy się do zarezerwowanego dzień wcześniej klubu 9. Aura tym razem nie sprzyjała nam, ulewny deszcz zmusił nas do przejechania pod lokal taksówkami, niemożliwy był więc zwycięski pochód ulicami Krakowa. Fakt ten bynajmniej nie mógł pozbawić nas szampańskiego nastroju, a kilka godzin spędzone w ‘dziewiątce’ tylko go umocniło. Wracająca bodaj jako ostatnia, ok. 4 nad ranem grupa spotkała na ulicach Krakowa gwiazdę krakowskiej Wisły Kalu Uche, który najwyraźniej korzystał z wolnego czasu jaki stworzyła mu kontuzja.
Ostatni dzień zjazdu nie obfitował już w takie atrakcje jak dwa poprzednie. Po dwudniowym maratonie część uczestników zjazdu była zmęczona jego trudami. Wszyscy byli jednak równie zadowoleni. Zjazd był także okazją do nabycia produktów MCP, które cieszyły się sporym wzięciem.
Za nami pierwsza odsłona nowego sezonu, który z sukcesami zakończyć ma zamiar również MCP. W ubiegłym wysoko zawiesiliśmy sobie poprzeczkę, nie mamy jednak zamiaru spuszczać z tonu. Atrakcji ze strony MCP zapewne nie zabraknie, już teraz zachęcamy na wspólne wyjazdy na mecze Milanu.

dezali

W V zjeździe Milan Club Polonia udział wzięli:

Neścik
Kraków
Ijo
Gliwice
TomekW
Koszalin
Ewa_ACM
Tabarez
Mikołów
Carlo
Wieliczka
kapi
Opole
Radzik
Mielec
pionka
Bochnia
Magdusia_
Tarnów
Dezali
Ozimek
tom_n
Świdnik
Michał
Mysłowice
Robert
Piotr
baker
Piotrków Kujawski
Skopi
Ruda Śląska
Adam
Lecho
Darek
Damian
gano
Kraków
herbatnik
Łaziska Górne
Milu78
Żory
giorgio
Kraków
Beloufa
Kielce
Ania
Sanok
Julita
Ewelina
taktyk
Kraków
Marysia
bolek
Opole
Chroboccio
Wrocław
Kiepura
Warszawa
Madziar
Marcu
Mielec
mały
Myszków
laska
Ania
Monika
Lukas
Dębica
ff
ff


zapraszamy również do galerii:  V Zjazd MCP



 

© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone