ACMilan.PL Strona Główna ACMilan.PL
Forum polskich kibiców Milanu

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
P90X, Insanity i inne treningi od BeachBody
Autor Wiadomość
nismovsky 
Milanista




Dołączył: 21 Maj 2011
Skąd: Powiśle
Wysłany: Czw Lip 19, 2012 23:29   P90X, Insanity i inne treningi od BeachBody

Witam.

Postanowiłem założyć nowy temat, w którym warto będzie zebrać całość informacji o programach treningowych firmy BeachBody, które wzbudziły tutaj spore zainteresowanie. Specjalnie tworzę nowy wątek, ponieważ poprzedni (Siłownia) nie do końca pasuje, gdyż ćwiczenia te zastępują na dobrą sprawę siłownię ;)

Moja przygoda z tymi ćwiczeniami zaczęła się przypadkiem i do tej pory zrobiłem 60 dni P90X (po których miałem 2 tygodnie szpitala - niezwiązane z treningiem, także nie bójcie się skończenia na łasce NFZ po tych ćwiczeniach :P ) i to zniweczyło mój trud. Przerzuciłem się więc na Insanity, które jest najcięższym z treningow od BeachBody. Czym się oba różnią? Wypiszę poniżej:
P90X:
- 90 dni
- wymaga sprzętu (hantle, drążek do podciągnięć, krzesło, mata do Jogi)
- redukuje tłuszcz i buduje mięśnie oraz poprawia giętkość ciała
- trening zróżnicowany: ćwiczenia siłowe, szybkościowe, sztuki walki, joga
Insanity:
- 60 dni
- nie wymaga sprzętu (poza wygodnymi butami)
- redukuje tłuszcz, rzeźbi ciało, podnosi ogólną sprawność i wydolność, jednakże buduje mniej masy
- trening stricte cardio: ćwiczenia w dużym tempie (tzw. odwrócony interwał*), dużo opcji pod biegaczy, sportowców, bardzo intensywny

Oczywiście same programy nie dadzą efektów takich, jak w filmikach, które zamieszczę na końcu postu. Ponad 50% wyniku zależy od diety. Do każdego z programów treningowych dołączany jest poradnik żywieniowy, który zawiera zarówno wskazówki, jak i dokładne przepisy na wiele różnych dań. Nie jest to dieta typu "zagłodzimy organizm", a raczej zrównoważony plan żywieniowy, polegający na wyrzuceniu wszystkich produktów wielokrotnie przetwarzanych (parówki, pasztety, konserwy) oraz sztucznych napojów.
Jak konkretnie postępować?
Najważniejsze są proporcje. Przedstawiają się one następująco:
P90X:
50% białka
30% węglowodany
20% tłuszcze
Insanity:
40% białka
40% węglowodany
20% tłuszcze

Zawartość tych związków znajdziecie na etykietkach każdego produktu. Żeby uprościć Wam szukanie po poradnikach, wyodrębniłem ogólną listę niechcianych i preferowanych rzeczy w tej diecie.
Z podstawowych składników zabronionych wymieniłbym na początek:
- ziemniaki,
- wszystko, co smażone
- tłuste mięso (zastępujcie je drobiem i rybami - tylko gotowanymi lub grillowanymi),
- białe pieczywo,
- dania mączne (pierogi, kopytka itp.),
- żółte sery (jedzcie tylko białe i to tylko chude),
- śmietany (zamiast nich bierzcie jogurt naturalny),
- żywność przetworzona (konserwy, pasztety, parówki i inne takie cuda wianki)
- słodycze (cukier w kawie czy herbacie też pod to podpada, ale najgorsze są i tak lody)
- alkohol (piwo niweczy Ci 3 treningi, od biedy możecie próbować pić okazjonalnie wódkę ale tylko z sokami naturalnymi)
- "kolorowe" napoje gazowane (wybierajcie wodę mineralną lub soki naturalne - minimum 8x250ml płynów dziennie)

Z zalecanych dałbym:

- chudy nabiał (mleko 0% lub 0,5%, chude twarogi) ale bez przesady z ilością,
- warzywa w KAŻDEJ ilości (jeśli chcecie więcej mięśni, polecam fasolę, która ma dużo białka),
- sałatki,
- chude mięso (drób lub ryby) jednakże nie smażone. Jeśli już koniecznie musicie coś podsmażyć, zróbcie to na oliwie z oliwek, a i wtedy w jak najmniejszej jej ilości,
- żywność niekonserwowana - zasada jest prosta: ma krótką datę ważności=jest zdrowe,
- pieczywo pełnoziarniste, ciemne (nie więcej niż 4 kromki dziennie) - polecam samemu piec, :google: zna masę przepisów,
- jajka (problemem może być cholesterol, ale jajka są genialnym źródłem białka, więc jeśli martwicie się o cholesterol możecie jeść same białka)
- napoje niegazowane (soki naturalne bez cukrów i konserwantów, omijajcie wszelkie "nektary" i "napoje") oraz woda mineralna. Herbata niesłodzona też może być. Kawę (jeśli już musisz pić) polecam na 30-45 minut przed treningiem,
- przyprawy (poza solą, którą trzeba ograniczać) pozwolą Ci modyfikować smaki w tej dość nudnej diecie (ostra musztarda też się nadaje, majonezy tylko te "dietetyczne" a zamiast ketchupu z marketu polecam znaleźć przepis na domowy sos pomidorowy w Internecie - wyjdzie zdrowiej i smaczniej), a im ostrzejsze, tym lepiej.

To podstawy żywienia mamy za sobą. Teraz ćwiczenia:

- ćwiczcie MINIMUM godzinę po jedzeniu, gdyż zdarzają się wymioty i zawroty głowy przy robieniu tych programów - mój trener, Jeff Lennon, sam ma w garażu specjalny "puke bucket" :P
- róbcie wszystko na maxa ale nigdy nie poświęcajcie formy, tzn. jeśli widzicie, że szybkość powtórzeń drastycznie spada, wciśnijcie "pause" i odczekajcie ze 30 sekund, a potem wróćcie do ćwiczeń
- POD ŻADNYM POZOREM NIE SIADAJCIE w trakcie przerw!
- pijcie dużo wody (minimum 0,5 litra w przerwach treningu)
- Nie zostawiajcie raczej ćwiczeń na późny wieczór, gdyż organizm potrzebuje dobrych 3h by "oswoić się" z wysiłkiem, który przyjął. Swojego czasu chodziłem do pracy na 6:00, a i tak robiłem ćwiczenia przed pracą (ach to wstawanie o 3 w nocy ;) )
- zaraz po treningu wypijcie sobie jogurt naturalny (400g). Możecie dla smaku dodać trochę owoców (polecam banany) by złapać nieco białek dla organizmu i budować tkankę mięśniową. Możecie też zakupić niedrogie preparaty białkowe (jak np. Activlab Soya Pro) i pić je jako shake z mlekiem ;)
- "Do your best and forget the rest!" jak to mówią Amerykanie - jeśli będziecie dawali z siebie wszystko, wyniki przyjdą!

To tak z grubsza wszystko, co powinniście wiedzieć na początku. Z czasem, nauczycie się słuchać swojego ciała i modyfikować treningi oraz żywienie w zależności od potrzeb.
Nie sprzedaję Wam tutaj żadnej ściemy, nie zarabiam na tym, bo w Polsce nie można dostać legalnym kanałem tych programów - BeachBody sprzedaje swoje produkty wyłącznie w USA i Kanadzie. Jeśli kupicie od niezależnego trenera z certyfikatem BeachBody, on wyśle Wam płyty w dowolne miejsce na świecie, jednakże rejestracja na beachbody.com wymaga podania amerykańskiego lub kanadyjskiego adresu zamieszkania. :wall2:

Jeżeli zainteresował Was program ćwiczeń, które można robić w domu i mieć świetne wyniki, zapraszam do przeszukania Internetu w poszukiwaniu wersji "downloadable" tych treningów. Niestety, nie podam linków z uwagi na prawa autorskie itp. ;)

Oto wyniki moich trenerów, Lauren i Jeffa Lennonów:
LAUREN (INSANITY)
JEFF (P90X / INSANITY HYBRID)

Oraz inne materiały poglądowe na te treningi:
Reklama Insanity
Reklama P90X

Na koniec, jako ciekawostkę, umieszczam tu link do przemiany Eweliny: jedynej Polki (mieszka w UK), która została nagrodzona za swoją transformację przez BeachBody :D
P90X- transformation by Ewelina

Mam nadzieję, że zachęcę Was do zmiany stylu życia i poprawy swojej formy. Ja zrzuciłem już 14 kg i jestem na dobrej drodze ku najlepszej sylwetce w moim życiu. Życzę więc samozaparcia i sukcesów w treningu. Nie zapomnijcie zrobić sobie zdjęć "przed" jak ludzie z tysięcy filmików na YouTube - będziecie mieli dane poglądowe oraz powód do dumy, kiedy porównacie siebie ze zdjęcia z aktualnym, wysportowanym "ja"! :ok:

____________
* odwrócony interwał - normalnie ćwiczycie przez chwilę na maxa, a większość robicie na "pół gwizdka". W Insanity jest odwrotnie: robisz długo na pełnym ogniu, a potem masz 30 sekund przerwy.
_________________
"Człowiek ma jedne usta i dwoje oczu oraz uszu, po to, żeby dwa razy więcej słuchał i patrzył, niż mówił. Ma też dziesięć palców u rąk, stąd teraz taka sraka w Internecie..."
Ostatnio zmieniony przez nismovsky Sob Lip 21, 2012 14:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Szelo 
Milanista



Dołączył: 05 Lis 2010
Wysłany: Pią Lip 20, 2012 03:27   Re: P90X, Insanity i inne treningi od BeachBody

nismovsky napisał/a:

...
Mam nadzieję, że zachęcę Was do zmiany stylu życia i poprawy swojej formy. Ja zrzuciłem już 14 kg...

Tak z czystej ciekawości, 14kg w jakim okresie czasu?

Przydałoby się w końcu zadbać o to cielsko :lol2: . Jakby nie patrzeć za insanity zabieram się jakieś 5 miesięcy ale jakoś mi z tym programem nie po drodze. Silna wola mocno wskazana.

Słyszałeś może o przypadkach ćwiczących P90X z wyłączeniem ćwiczeń z drążkiem? Co prawda posiadam owy w domu ale nie sądzę by drążek/framuga drzwi wytrzymały :rotfl: .
 
 
 
nismovsky 
Milanista




Dołączył: 21 Maj 2011
Skąd: Powiśle
Wysłany: Pią Lip 20, 2012 08:43   

Szelo napisał/a:
Tak z czystej ciekawości, 14kg w jakim okresie czasu?

Od połowy kwietnia :) i zrobiłem to bez suplementów typu reduktory tłuszczu itp.
Szelo napisał/a:
Słyszałeś może o przypadkach ćwiczących P90X z wyłączeniem ćwiczeń z drążkiem? Co prawda posiadam owy w domu ale nie sądzę by drążek/framuga drzwi wytrzymały :rotfl:

Nie, nie słyszałem. Możesz oczywiście pominąć drążek, ale wtedy pominiesz też wydatnie budowanie pleców ;)
Szelo napisał/a:
Silna wola mocno wskazana.

No to masz mnie :) Jakbyś potrzebował pomocy, porady czy chciałbyś się podzielić uwagami, pisz. Mi ludzie ze Stanów dużo pomogli w tych ćwiczeniach, motywowali i doradzali. Ja tylko "podaję dalej" :ok:
_________________
"Człowiek ma jedne usta i dwoje oczu oraz uszu, po to, żeby dwa razy więcej słuchał i patrzył, niż mówił. Ma też dziesięć palców u rąk, stąd teraz taka sraka w Internecie..."
 
 
konrad_acm 
Milanista




Dołączył: 26 Cze 2005
Wysłany: Sob Lip 21, 2012 07:59   

Świetna robota nismovsky, :ok:
Zbierałem się z privem do Ciebie, ale widzę, że już wszystko ładnie opisałeś. Muszę to teraz mocno przemyśleć i zobaczyć czy będzie się chciało chcieć ;) Bo przy pracy, dwójce dzieci, planach urlopowych na sierpień, kanapie i pilotach (jak gość na filmiku Eweliny :D ) i żonie, która świetnie gotuje, smaży itd. będzie bardzo ciężko, a apetyt dopisuje ;)
Mi nie zależy jednak na zbijaniu kilogramów, ważę ok.76kg przy wzroście 185, bardziej bym, chciał poprawić kondycję, żeby lepiej naginać na orliku i poprawić sylwetkę bo przy '30' na karku robię się flakowaty ;)
Czyli Insanity?
_________________
強度米蘭
 
 
nismovsky 
Milanista




Dołączył: 21 Maj 2011
Skąd: Powiśle
Wysłany: Sob Lip 21, 2012 09:25   

Dzięki! :ok:
Jak dla Ciebie to zdecydowanie Insanity :) poza tym, skoro masz takie "problemy" jak świetnie gotująca żona, to zamiast wyrzucać składniki, o których pisałem, postaraj się je ograniczyć i unormuj żywienie: więcej posiłków ale w mniejszych porcjach, jedzone o regularnych porach. Wyniki będą gorsze niż na filmikach, ale z pewnością będą i zdziwisz się jak lekko będzie Ci się potem biegało za piłką :D
_________________
"Człowiek ma jedne usta i dwoje oczu oraz uszu, po to, żeby dwa razy więcej słuchał i patrzył, niż mówił. Ma też dziesięć palców u rąk, stąd teraz taka sraka w Internecie..."
 
 
konrad_acm 
Milanista




Dołączył: 26 Cze 2005
Wysłany: Sob Lip 21, 2012 10:31   

nismovsky napisał/a:
i zdziwisz się jak lekko będzie Ci się potem biegało za piłką :D

ha! wiem coś o tym! do tej pory myślałem, że największa lipa to granie po seksie, a od ostatniego wtroku wiem, że nie ma nic gorszego niż przejedzenie plackami ziemniaczanymi! ciężko było nazwać to graniem w piłkę :D

Muszę się zmobilizować di insanity i spróbować powalczyć.
pzdr
_________________
強度米蘭
 
 
Kargool 
Milanista



Dołączył: 14 Lis 2004
Skąd: Mysłowice
Wysłany: Pon Lip 23, 2012 07:16   

konrad_acm napisał/a:
od ostatniego wtroku wiem, że nie ma nic gorszego niż przejedzenie plackami ziemniaczanymi!

Ja kiedyś na 4 godziny przed meczem zjadłem 12 klusek do obiadu. Stałem na parkiecie, ale taki life.
konrad_acm napisał/a:
przy pracy, dwójce dzieci, planach urlopowych na sierpień, kanapie i pilotach (jak gość na filmiku Eweliny ) i żonie, która świetnie gotuje, smaży itd. będzie bardzo ciężko, a apetyt dopisuje

Ja mam gorzej. Moja żona dobrze piecze:
http://czarownie.blox.pl/html
A ja to muszę wszystko kosztować ;)
Ale na poważnie to Cię rozumiem. Niemniej sam się zebrałem i ten tydzień miał być pierwszym. Zmieniłem jednak plany po obejrzeniu treningów i muszę się do nich nieco przygotować: tydzień rozgrzewki, zmiana nawyków żywieniowych i potem jedziemy.
A że kolega zrobił fajną robotę i reklamę dla projektu :)
_________________
"Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas, niż wtedy, gdyśmy uwierzyli. Noc się posunęła, a przybliżył się dzień." (Rz 13, 12a)
 
 
 
nismovsky 
Milanista




Dołączył: 21 Maj 2011
Skąd: Powiśle
Wysłany: Pon Lip 23, 2012 09:15   

Kargool napisał/a:
Ja mam gorzej. Moja żona dobrze piecze:
http://czarownie.blox.pl/html

Korzystałem kiedyś z jej przepisów. Pozdrów szanowną małżonkę :) Poza tym, ciasto (poza mąką) nie godzi w Twój plan żywieniowy, jeżeli jest robione własnoręcznie (bez konserwantów itp. od cukierni). Także spokojnie raz na tydzień możesz sobie pozwolić na 2-3 kawałki ciasta. Będziesz i zdrowy, i nie podpadniesz drugiej połówce ;)

Co do treningów to nie ma pośpiechu. Grunt to świadomie wejść w ten nowy tryb. Ja na początku także przez tydzień tylko pozbywałem się złych nawyków żywieniowych, zbędnych rzeczy z lodówki i chodziłem na długie spacery, żeby moją uszkodzoną kostkę przyzwyczaić nieco do wysiłku. Powrót do formy to maraton, a nie sprint :)
Kargool napisał/a:
A że kolega zrobił fajną robotę i reklamę dla projektu :)

Dziękuję i cieszę się, że jest zainteresowanie :ok:
_________________
"Człowiek ma jedne usta i dwoje oczu oraz uszu, po to, żeby dwa razy więcej słuchał i patrzył, niż mówił. Ma też dziesięć palców u rąk, stąd teraz taka sraka w Internecie..."
 
 
Anathem 
Milanista



Dołączył: 09 Sty 2007
Wysłany: Pon Lip 23, 2012 11:47   

nismovsky napisał/a:
Także spokojnie raz na tydzień możesz sobie pozwolić na 2-3 kawałki ciasta.

No nieźle, z jakich jeszcze przyjemności w życiu trzeba zrezygnować??? :)
Moja małżonka może nie gotuje i nie piecze najlepiej na świecie, ale i tak nie mogę sobie odmówić 2-3 kawałków ciasta ... dziennie ;)

Powodzenia w samozaparciu ;)
 
 
nismovsky 
Milanista




Dołączył: 21 Maj 2011
Skąd: Powiśle
Wysłany: Pon Lip 23, 2012 12:21   

Anathem napisał/a:
z jakich jeszcze przyjemności w życiu trzeba zrezygnować?

Wszystko w miarę skrupulatnie wypisałem w pierwszym poście :)

2-kawałki DZIENNIE? Wow, podziwiam. Ja i przed rozpoczęciem ćwiczeń nie wcinałem ciast w tym tempie :P
Samozaparcie jest trudne przez 2 tygodnie, potem człowiek się przyzwyczaja. Poza tym, wszystko jest kwestią tego, jak bardzo Ci na tym zależy ;)
_________________
"Człowiek ma jedne usta i dwoje oczu oraz uszu, po to, żeby dwa razy więcej słuchał i patrzył, niż mówił. Ma też dziesięć palców u rąk, stąd teraz taka sraka w Internecie..."
 
 
Anathem 
Milanista



Dołączył: 09 Sty 2007
Wysłany: Pon Lip 23, 2012 12:30   

nismovsky napisał/a:
2-kawałki DZIENNIE? Wow, podziwiam.

Jak już żona coś upiecze, to moje samozaparcie jest nieugięte i wcinam ile mogę ;)
nismovsky napisał/a:
Poza tym, wszystko jest kwestią tego, jak bardzo Ci na tym zależy ;)

Wierz mi, to pyszne ciasta są ;)

No oki, nie nabijam się, życzę powodzenia każdemu nowoczesnemu "Szymonowi Słupnikowi" ;)
 
 
nismovsky 
Milanista




Dołączył: 21 Maj 2011
Skąd: Powiśle
Wysłany: Pon Lip 23, 2012 12:59   

Tylko, że to nie jest asceza, choć dla niektórych tak wygląda :P To przywracanie siebie do porządku. Twoje ciało jest świątynią Twojego ducha, więc tak jak dbasz o świątynię z kamienia, tak dbaj o świątynie z krwi i kości ;)
Mówią o tym zarówno Sutry (Sutra II.43) jak i Nowy Testament (I Kor. 6,19-20). Ale nie ma co religii mieszać w to - chcesz być lepszym ja? Robisz to. Odpowiada Ci to, kim jesteś? Nie robisz tego :)
Ale nie odbieram tego jako nabijanie się - spoko. :) Każdy robi to, co lubi, dopóki nie krzywdzi tym innych :ok:

P.S. "Imperare sibi maximum est imperium" jak to mawiał Seneka :piwo:
_________________
"Człowiek ma jedne usta i dwoje oczu oraz uszu, po to, żeby dwa razy więcej słuchał i patrzył, niż mówił. Ma też dziesięć palców u rąk, stąd teraz taka sraka w Internecie..."
 
 
Anathem 
Milanista



Dołączył: 09 Sty 2007
Wysłany: Pon Lip 23, 2012 13:21   

Oj to słabo to panowanie nad sobą wychodziło skoro ta męczarnia ma na celu:
nismovsky napisał/a:
przywracanie siebie do porządku

;)
Ech bo jeszcze wyjdzie że nie tylko się nabijam, a jeszcze krytykuję.
A naprawdę podziwiam tych którzy mają na tyle silną wolę by się za siebie wziąć i wytrwać w tym postanowieniu.
Raz jeszcze powodzenia.
 
 
nismovsky 
Milanista




Dołączył: 21 Maj 2011
Skąd: Powiśle
Wysłany: Pon Lip 23, 2012 13:24   

Dzięki za dobre słowo. Nie wyjdzie, że krytykujesz - spokojnie ;)
I masz absolutną rację (w moim przypadku), że słabo szło panowanie nad sobą, ale nie jest ważne, gdzie się zaczyna. Ważne, gdzie się kończy :ok:

Dobra, Ab Ripper X w planie (p90x) :D

EDIT:
Wiem, że sporo osób tutaj chce zacząć Insanity, więc podrzucę Wam moje wyniki z Fit Testu dla porównania i (może) dla motywacji ;)
______________________
Switch Kicks - 93
Power Jacks - 42
Power Knees - 88
Power Jumps - 25
Globe Jumps - 8
Suicide Jumps - 17
Push-Up Jacks - 25
Low Plank Oblique - 57
______________________
_________________
"Człowiek ma jedne usta i dwoje oczu oraz uszu, po to, żeby dwa razy więcej słuchał i patrzył, niż mówił. Ma też dziesięć palców u rąk, stąd teraz taka sraka w Internecie..."
 
 
Kargool 
Milanista



Dołączył: 14 Lis 2004
Skąd: Mysłowice
Wysłany: Pon Lip 23, 2012 21:11   

nismovsky napisał/a:
Korzystałem kiedyś z jej przepisów. Pozdrów szanowną małżonkę

Pozdrowiłem, żona dziękuje i się cieszy, że znajduje uznaniu u kolegów męża :) Mam nadzieję, że smakowały. No i dalej wchodź, piecz, komentuj. Powiem Ci, że zwłaszcza ostatnia tarta z lemon curd była wyśmienita...
Niemniej właśnie chyba przez ciasta i inny tryb życia po ślubie przytyłem 10 kg, czyli sporo mojej dotychczasowej wagi.
Anathem napisał/a:
A naprawdę podziwiam tych którzy mają na tyle silną wolę by się za siebie wziąć i wytrwać w tym postanowieniu.
Raz jeszcze powodzenia.

Ja też, tym bardziej, że jest mnóstwo przeciwności jeśli się takie coś zaczyna. Najprostsze dla mnie (jako amatora piwa) to rezygnacja z tego trunku. Tym bardziej, że dużo jeżdżę i gdzie rusz trafiam na kapitalny mały browar... Ale cóż, detoks się przyda.
nismovsky napisał/a:
Co do treningów to nie ma pośpiechu. Grunt to świadomie wejść w ten nowy tryb.

O to chodzi. I też o to, żeby robić coś może mniej, ale bardziej systematycznie. Pamiętam czasy biegania i żelaznego motto trenera: "Bieg to odpoczynek", które padały mniej więcej po 10 kilometrze truchtu. Przypominałem to sobie kilkadziesiąt minut później po półgodzinie zasuwania na bieżni.
_________________
"Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas, niż wtedy, gdyśmy uwierzyli. Noc się posunęła, a przybliżył się dzień." (Rz 13, 12a)
 
 
 
nismovsky 
Milanista




Dołączył: 21 Maj 2011
Skąd: Powiśle
Wysłany: Śro Lip 25, 2012 17:32   

Kargool napisał/a:
Mam nadzieję, że smakowały.

Smakowały, smakowały. Bez tego nie zapamiętałbym bloga ;) dawno na niego nie zaglądałem, ale coś czuję, że gdzieś w przyszłym tygodniu coś sobie upiekę w nagrodę za przeżyte już prawie 20 dni z Insanity :)

Co do kilogramów to jakoś zaskakująco przestałem tracić na wadze, mimo że brak mi jeszcze 5kg do mojego celu. Chyba zaczynam nabierać więcej mięśni i stąd wskazówka nie drży :ok: ale organizm już mam w miarę przyzwyczajony do intensywności Insanity. Teraz wszystko jest już tylko kwestią mojej żałosnej wydolności :rotfl:
_________________
"Człowiek ma jedne usta i dwoje oczu oraz uszu, po to, żeby dwa razy więcej słuchał i patrzył, niż mówił. Ma też dziesięć palców u rąk, stąd teraz taka sraka w Internecie..."
 
 
Marcu 
Milanista




Dołączył: 17 Sty 2004
Skąd: Mielec
Wysłany: Śro Lip 25, 2012 21:18   Re: P90X, Insanity i inne treningi od BeachBody

nismovsky napisał/a:

- alkohol (piwo niweczy Ci 3 treningi, od biedy możecie próbować pić okazjonalnie wódkę ale tylko z sokami naturalnymi)


To ciekawe. Kiedyś czytałem, że piwko ma tyle kalorii, co dwa jabłka.
Piwo samo w sobie nie tuczy i nie powoduje "mięśnia piwnego". Piwo pobudza apetyt i to właśnie sięganie po przekąski ( chipsy i inne syfy) podczas picia powoduje, że można wyhodować duży brzuszek. Piwo ma witaminy, przeciwutleniacze i wodę. Nie posiada tłuszczów. Oczywiście wypijanie zbyt dużych ilości powoduje, że organizm musi trawić w pierwszej kolejności alkohol, a nie pokarm (alkohol spowalnia metabolizm), co też może spowodować "wytrenowanie" masy nie tam, gdzie trzeba.

Jeśli chodzi o wódkę( każdy mocny trunek), to ścina ona białko i dla osób, które nad masą pracują nie jest ona wskazana.
 
 
nismovsky 
Milanista




Dołączył: 21 Maj 2011
Skąd: Powiśle
Wysłany: Śro Lip 25, 2012 21:36   

Ja nie mam na myśli, że piwo ogólnie jest BEEE, ale wszystkie sztuczne ulepszacze "schodzą" z organizmu po ok. 3 dniach (kwestia indywidualnego metabolizmu). Ważysz sam piwo? Super! Pij je sobie. Kupujesz? Niekoniecznie jest to dobre rozwiązanie. :ok:
0,5l piwa to jakieś 250 kcal.

Co do wódki to wiadomo, że ścina białko ale jak ktoś ma już taki problem, że bez alko ani rusz to może raz na jakiś czas wypić sobie z sokiem. Bo cola lub inne "mieszacze" do wódki znów wprowadzają do organizmu "chemię", której chcesz się przecież pozbyć.
Wszystko jest kwestią tego, jak bardzo "czystym" chcesz być do tych ćwiczeń. To samo z innymi używkami. Z czasem przejdzie chęć sięgania po nie, bo się zwyczajnie nie opłaca ;)
_________________
"Człowiek ma jedne usta i dwoje oczu oraz uszu, po to, żeby dwa razy więcej słuchał i patrzył, niż mówił. Ma też dziesięć palców u rąk, stąd teraz taka sraka w Internecie..."
 
 
Marcu 
Milanista




Dołączył: 17 Sty 2004
Skąd: Mielec
Wysłany: Śro Lip 25, 2012 22:22   

Ja wszystko rozumiem. No, prawie wszystko. A prawie robi róznicę :) . Niby dlaczego wódka (z naturalnym sokiem, czy bez) jest lepsza niż piwo? Jeden kieliszek wódki to 60kcal. Piwo po treningu jest super uzupełnieniem płynów ( oczywiście jedno).
 
 
nismovsky 
Milanista




Dołączył: 21 Maj 2011
Skąd: Powiśle
Wysłany: Śro Lip 25, 2012 22:31   

Marcu napisał/a:
Niby dlaczego wódka (z naturalnym sokiem, czy bez) jest lepsza niż piwo?

Tego nie powiedziałem. Stwierdziłem, że jak już koniecznie muszą wypić cokolwiek z alkoholem, to niech już będzie to wódka z sokiem zamiast piwa z puszki. W sensie chemii, która za tym się kryje. Tylko o to tu chodziło. Poza tym, jak mówiłem - przekazuję jedynie wskazówki, które dostałem od ludzi robiących te programy. Nigdzie nie piszę i nie pisałem, że jestem dietetykiem czy coś takiego. "Podaję dalej" zasady, którymi kierowali się ludzie, których widziałeś na filmikach (lub nie widziałeś).
Do tych ćwiczeń dołączane są poradniki żywieniowe oraz są linki do stron internetowych, gdzie na forach możesz sobie o wszystko zapytać. Ja pokazałem tylko podstawowe reguły tych, którzy mi pokazali te ćwiczenia.
U nich panowała ogólna zasada: ZERO ALKOHOLU. Wydaje się jasna, ale powiedz mi, ile osób w Polsce robiłoby wtedy coś takiego? :hmm:

Jeśli o mnie chodzi - pijcie piwo ale sami je róbcie. Jeśli nie umiecie go ważyć, nie pijcie alkoholu wcale. :prayer: Lepiej?
_________________
"Człowiek ma jedne usta i dwoje oczu oraz uszu, po to, żeby dwa razy więcej słuchał i patrzył, niż mówił. Ma też dziesięć palców u rąk, stąd teraz taka sraka w Internecie..."
 
 
carlos 
Milanista z Klasą




Dołączył: 08 Sie 2006
Skąd: Mazury
Ostrzeżeń:
 1/2/2
Wysłany: Czw Lip 26, 2012 11:32   

nismovsky napisał/a:
Jeśli o mnie chodzi - pijcie piwo ale sami je róbcie. Jeśli nie umiecie go ważyć, nie pijcie alkoholu wcale. Lepiej?
Lepiej? Nie, gorzej. ;) Cały sens w dietach ma być taki, żeby nie stały się środkiem doraźnym na falujący przy biegu brzuch. Mają wejść w krew, jako nawyk. A ja znam siebie i wiem, że tej przerażającej pustki w prawej dłoni podczas oglądania meczów nie wypełni nic, nawet kaloryfer w miejscu brzucha i najlepsza forma w życiu. Trzeba mierzyć siły na zamiary.
To o czym pisze nismovsky, to super rzecz i musi działać. Potrzeba jednak stalowej siły woli, a mi jej brak. Jednak muszę się wziąć za siebie, poczułem klimat Euro (+ 4kg), poczułem luzik związany ze zmianą pracy (1kg) oraz urlop nad morzem (1kg). Nie jest to dużo więc plan jest taki: do świąt pozbyć się tego, czym obrosłem przez wakacje oraz dodać trochę mięsa. Pomysł zaczerpnąłem z tematu "siłownia", z posta, którego autorem był Dondamajk, czyli: 100 push ups, jako podstawa, + np 6 weidera. Do tego halówka, rowerek i piwko w ręku, w sensownych ilościach z pewnością nie zaszkodzi.
Ale żeby nie było offtopu, to widzę, że jest kilku śmiałków, którzy chcą rozpocząć ten program. Stąd moja prośba: dajcie znać jak to idzie, jak efekty i skala trudności wdrożenia tego w życie. Ja muszę wejść w jako taką formę, żeby o tym zacząć w ogóle myśleć. Przewidywany najwcześniejszy możliwy termin? Kwiecień/maj.
Życzę powodzenia tym, którzy idą ścieżką wytyczoną przez nismovsky.
_________________
Life is a tragedy for those who feel
and a comedy for those who think
 
 
Anathem 
Milanista



Dołączył: 09 Sty 2007
Wysłany: Czw Lip 26, 2012 11:40   

carlos napisał/a:
plan jest taki: do świąt pozbyć się tego, czym obrosłem przez wakacje oraz dodać trochę mięsa.

Poczekaj na święta, będziesz miał fantastyczne postanowienie noworoczne ;)

Moim skromnym zdaniem diety są bez sensu ;) Po to człowiek żyje, żeby trochę przyjemności mieć. Nie lepiej jeść i pić to na co ma się ochotę ale w umiarze, a przy tym nie zaniedbywać ruchu na powietrzu??? Siłownia to kolejne zło ;) wolę wsiąść na rower niż na "rowerek", podnosić córeczkę niż hantle, pobiegać z psami niż na "bieżni" ;)

carlos napisał/a:
tej przerażającej pustki w prawej dłoni podczas oglądania meczów nie wypełni nic

ech a mnie się zdarzyło w tej prawej dłoni trzymać kubek z ... siemieniem lnianym ;) to dopiero było przeżycie. Do dziś w szoku jestem jak sobie przypomnę ;)
 
 
Dondamajk 
Milanista




Dołączył: 22 Lut 2007
Skąd: Warszawa/Szczecin
Wysłany: Czw Lip 26, 2012 12:07   

carlos napisał/a:
100 push ups, jako podstawa, + np 6 weidera

Proponuje jednak 8min abs, ja się już jakiś czas temu przerzuciłem... jest krótsze, "bardziej aerobowe" i lepiej wchodzi, a jak będzie za łatwo to robisz 2x z rzędu. Polecam.

Co do programu reklamowanego przez nismovsky, to prezentuje się super, ale z moim kolanem, na ten moment, to impreza nie dla mnie... za dużo podskoków. Na ten moment pozostaje mi 100PU, 8min ABS i rehabilitacja kolana, a od przyszłego lub kolejnego tygodnia będzie trzeba włączyć siłownie i izolacje na nogi, żeby przewalczyć wtórny zanik mięśni. :minigun:
_________________
"Forza Milan! Milan Campione! Forza Milan! Il Milan Ole! Vinci Per Noi!
 
 
 
Marcu 
Milanista




Dołączył: 17 Sty 2004
Skąd: Mielec
Wysłany: Czw Lip 26, 2012 20:52   

nismovsky napisał/a:
Marcu napisał/a:
Niby dlaczego wódka (z naturalnym sokiem, czy bez) jest lepsza niż piwo?

Tego nie powiedziałem. Stwierdziłem, że jak już koniecznie muszą wypić cokolwiek z alkoholem, to niech już będzie to wódka z sokiem zamiast piwa z puszki. W sensie chemii, która za tym się kryje. Tylko o to tu chodziło. Poza tym, jak mówiłem - przekazuję jedynie wskazówki, które dostałem od ludzi robiących te programy. Nigdzie nie piszę i nie pisałem, że jestem dietetykiem czy coś takiego. "Podaję dalej" zasady, którymi kierowali się ludzie, których widziałeś na filmikach (lub nie widziałeś).
Do tych ćwiczeń dołączane są poradniki żywieniowe oraz są linki do stron internetowych, gdzie na forach możesz sobie o wszystko zapytać. Ja pokazałem tylko podstawowe reguły tych, którzy mi pokazali te ćwiczenia.
U nich panowała ogólna zasada: ZERO ALKOHOLU. Wydaje się jasna, ale powiedz mi, ile osób w Polsce robiłoby wtedy coś takiego? :hmm:

Jeśli o mnie chodzi - pijcie piwo ale sami je róbcie. Jeśli nie umiecie go ważyć, nie pijcie alkoholu wcale. :prayer: Lepiej?


Zero alkoholu przy tym programie(czy jakimkolwiek innym) rozumiem w stu procentach.
Polecanie wódki zamiast piwa nie jestem w stanie zrozumieć. Nie wydaje mi się, że piwo( w puszce czy butelce) ma, aż tyle chemii, która niweczy trzy treningi. Ale to tylko moje zdanie.

P.S. Filmiki widziałem.
 
 
Kargool 
Milanista



Dołączył: 14 Lis 2004
Skąd: Mysłowice
Wysłany: Czw Lip 26, 2012 23:45   

carlos napisał/a:
A ja znam siebie i wiem, że tej przerażającej pustki w prawej dłoni podczas oglądania meczów nie wypełni nic

Do tej dłoni można włożyć i co innego. Jak już alkohol to nie wódka, nie kolorowe, a wino.
Natomiast w temacie abstynencji polecam wypróbować się na miesiąc sierpień. Taki mały detoks, meczów w tym czasie niewiele ;)
Co do programu. Z marszu się nie da, można zejść po pierwszym treningu. Spróbowałem chwilę i wiem że skończyłbym źle. Zmieniam zatem pierw nawyki żywieniowe, plan dnia (choć pisanie posta o tej porze źle o mnie świadczy) i mam nadzieję po weekendzie już zacząć na poważnie. Czy wytrzymam? Mam nadzieję, że tak, bo jak patrzę na moje opadające mięśnie w niektórych partiach ciała to mnie szlag trafia.
Anathem napisał/a:
Moim skromnym zdaniem diety są bez sensu

Bez sensu jest nieumiarkowanie. Każde jedzenie ma zakończyć się rezerwą w żołądku, wtedy jest idealnie.
Anathem napisał/a:
siemieniem lnianym

Sam nie piłem, ale mojej żonie parzyłem takowe. Jestem pełen podziwu dla Ciebie, ale zastanawia mnie jaki mecz oglądałeś?
_________________
"Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas, niż wtedy, gdyśmy uwierzyli. Noc się posunęła, a przybliżył się dzień." (Rz 13, 12a)
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group