ACMilan.PL Strona Główna ACMilan.PL
Forum polskich kibiców Milanu

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Powrót Shevy do Milanu
Autor Wiadomość
#7 
Milanista




Dołączył: 24 Sie 2008
Skąd: B-ce/Gdańsk
Wysłany: Pon Wrz 01, 2008 18:27   

W zupełności zgadzam się z tym co pisze Anathem i nie będę się powtarzał. Ale jeżeli już rozpatrujemy zachowanie Shevy w kategoriach zdrady (co dla mnie osobiście jest zupełnym idiotyzmem), to bądźmy precyzyjni i zacznijmy od tego, że Andrij zdradził przede wszystkim Dynamo ;) Założę się, że rozpoczynając karierę w tym klubie i podpisując pierwszy profesjonalny kontrakt na pewno padły z jego ust słowa o grze w najlepszym klubie, o spełnieniu marzeń, przywiązaniu do barw itp. Po jakimś czasie pojawił się Milan i złożył ofertę nie do odrzucenia, a Ukraińcowi nie pozostało nic innego jak "zdrada" macierzystego klubu ;)

Do czego zmierzam. Chodzi o to, że niektórzy zbyt poważnie traktują pewne rzeczy. Piłka nożna i sport w ogólności, to rozrywka dla mas, komercja, coś na kształt globalnego cyrku (mam nadzieję, że nikogo te słowa nie oburzą). Jednocześnie, to pasja łącząca ludzi o różnych poglądach, różnym kolorze skóry i statusie społecznym. Dlatego razi mnie używanie w tym kontekście słów "zdrajca" "Judasz" "wojna" (tutaj powtórzyłem się za Anathem'em ;) ). Proponują trochę dystansu niektórym, szczególnie, że minęło już sporo czasu od tego "incydentu", chłopak zrozumiał, że chyba dokonał złego wyboru, więc spróbujmy to docenić.

Poza tym porównywanie relacji piłkarz - klub do związku między kobietą i mężczyzną jest bez sensu. Przecież to jest najzwyklejsze w świecie nawiązanie stosunku pracy, oczywiście z pewnymi modyfikacjami. Załóżmy taką sytuację: dostajemy się do wymarzonej firmy. Na rozmowie kwalifikacyjnej mówimy jakim to zaszczytem byłaby praca dla korporacji X. Dostajemy tę pracę. W czasie spotkań integracyjnych zapewniamy o swoim przywiązaniu, o tym, że nie wyobrażamy sobie pracy dla kogoś innego. Po jakimś czasie zgłasza się po nas firma Y, oferując lepsze zarobki, perspektywy itp. Zastanawiamy się, bo praca w obecnej firmie nam odpowiada, ale z drugiej strony wyższe zarobki kuszą, poza tym codziennie słyszymy też namowy żony. W końcu decydujemy się na zmianę "barw". Rozwiązujemy umowę o pracę, mimo że czuliśmy się w firmie świetnie, i podpisujemy nową z innym pracodawcą. Czy to zdrada ? Nie.

Rozpisałem się, pewnie i tak nieprzekonanych nie przekonam, ale zawsze warto próbować ;)
 
 
STARY TIROWIEC 
Milanista



Dołączył: 14 Kwi 2007
Skąd: JASTRZĘBIE ZDRÓJ
Wysłany: Pon Wrz 01, 2008 19:35   

Cóż jedni przyjmuja zasadę "oko za oko...", a drudzy "dobrze czyń tym, którzy cię skrzywdzili". Najwięksi ludzie to osoby które nie odpłacali się w swoim życiu pięknym za nadobne. Taki Jan Paweł 2 nie odpłacił swojemu niedoszłemu zabójcy tym samym, nie odpłacił zemstą, nienawiścią, ale wybaczył o wiele więcej niż odejście gdzie indziej. Wybaczył to, iż ktoś chciał go pozbawić życia. Wybaczał również ludziom, którzy na niego donosili. A my tutaj nie potrafimy wybaczyć tego, iż zawodnik odszedł z naszego klubu. Wyzywamy go tutaj od najgorszych, zdrajców, sprzedawczyków itp. Dlatego JP2 był przez wielu uważanych za WIELKIEGO człowieka, my niestety nie możemy się za takich uważać.
Jeśli chodzi o te IQ. Nie wiem jakie IQ ma Anathem, ale czytając jego posty to sądze, że to raczej Wy nie zrozumieliście co On ma na myśli, głębszego znaczenia. Jeśli ktoś postępuje nie fair jak Szewa, a my chcemy być ok to nie możemy odpłacać pięknym za nadobne ponieważ wtedy po prostu zniżamy się do poziomu człowieka, którego sami krytykujemy (więc robimy to samo jesteśmy nie fair). Nieważne że się "tylko" rewanzuejmy tej osobie.
I jeszcze jedno:Co jakbyśmy to ty czy ja zdradził. Jakbyś chciał aby z tobą postąpiono. Również chciałbyś aby wszyscy postąpili z toba w taki sposób jak ty postąpiłeś?
#7 napisał/a:
Chodzi o to, że niektórzy zbyt poważnie traktują pewne rzeczy.

Pewnie wywiązała się tutaj dyskusja, której nie powstydziliby się filozofowie. A czy traktujemy to zbyt poważnie? Wydaje mi się, że nasze posty, nasz stosunek do takich sytuacji sportowych odwierciedla nas jacy jesteśmy i jak postąpilibyśmy w prawdziwym życiu.
Ale chyba coś za dużo pachnie tu już filozofią, teoretyzmem :hmm: .
 
 
Venomik 
Juventino




Dołączył: 16 Sie 2005
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon Wrz 01, 2008 19:53   

Ja jednego nie rozumiem. Z tego co widzę to większość ma za złe Szewie nie to że odszedł, ale styl w jakim to zrobił, czyli:
- Nie, nie odchodze, do końca kariery w Milanie bo go Kocham
- Jednak odchodzę
- Jednak pocałuję inny herb

Anathem - Twój przykład z pracą znów, wybacz, jest bzdurny. Jakoś nie przypominam sobie by ktoś (kluczowy pracownik) kiedykolwiek w pracy deklarował: chcę w tej firmie pracować do końca życia, kocham tę firmę, nigdy nie odejdę. A gdyby tak deklarował, by po dwóch tygodniach odejść do konkurencyjnej firmy i w tej firmie mówić coś o spełnieniu marzeń (nie wiem jak przenieść całowanie herbu na grunt normalnego zawodu) to myślę jednak, że większość pracowników poprzedniej firmy poczułaby się zdradzona.

Co do wszelkich porównać - on zrobił, kibic zrobił, to wszystko to samo.
Cóż, nie to samo :)
To tak jakby mi ktoś ukardł 100 zł, ja po tygodniu mu ukradłem 100 zł.
Z tego wynika, że jesteśmy tak samo winni bo obaj zrobiliśmy to samo ;)


Dobra, nie wnikając już w żartobliwe metafory. Mówiąc prosto: za co kibice kochali Szewę?
- za jego (wtedy wydawałoby się oczywistą) wielką miłość do klubu i wierność do końca kariery. Jak się okazało za coś, co wcale nie istniało. Więc naturalne, że ich uwielbienie do Szewy prysło.
- za to co dawał zawsze klubowi.

Mówicie o odwróceniu się kibiców od Szewy. Że Szewa zrobił to samo. Tylko że pod postacią odwrócenia: z jednej strony Szewy, z drugiej strony kibiców - są dwie absolutnie inne kwestie.
Jak poprosiłem o odpowiedź co dokładnie kibice zrobili złego - dostałem wymijający ogólnik. Nie zdziwiło mnie to. Bo co zrobili? Nie kochają go tak jak kiedyś? Skoro to za co kochali okazało się nieprawdziwe to oczywiste, że tak się musiało stać.
Nie chcieli go z powrotem w Milanie? Cóż, przy pojawiających się planach transferowych na temat młodszych i lepszych zawodników, do tego regularnie grających: Drogba, Eto, Adebayor czy nawet Villa - ja się nie dziwię, że to nie Szewę kibice chcieliby oglądać w tym sezonie w ataku.
_________________
Dirty mind
 
 
 
Sheva7PiB 
Milanista



Dołączył: 23 Sie 2008
Wysłany: Pon Wrz 01, 2008 20:02   

Moje stanowisko wszyscy już znają :) , ale jeszcze chciałbym coś dopisać: zwróćmy uwagę że wiele osób ( wszyscy ci którzy nazywają Sheve zdrajcą) nie pamięta co dobrego zrobił dla klubu, pamiętają za to jego odejście. Ja gdy Sheva odchodził nie byłem zły. Było mi po prostu bardzo przykro. Teraz gdy wrócił ciesze się z tego bo ma szansę "naprawić" (chociaż czy to konieczne i czy ma co naprawiać?), a może raczej poprawić przeszłość. Ja traktuje przywiązanie do barw Milanu bardzo poważnie, ale nie wiem czy słyszeliście/pamiętacie gdy kibice Milanu zabili kibica AS Romy. Kocham Milan ale nie złożył bym mu w ofierze czyjegoś życia!!!
_________________
...Ja nigdy cię nie opuszczę.
 
 
acmilan1899 
Milanista



Dołączył: 01 Lis 2004
Skąd: obecnie Tychy
Wysłany: Pon Wrz 01, 2008 20:46   

Z papieżem to już przesada. Na takim poziomie dyskusji to jasne, że stwierdzę, iż wybaczam panu Andrzejowi. Ale to jakby kibicowskie spojrzenie (wcześniejsze posty), tak samo jak utarczki słowne z Interistami i Juventini. Mogę im docinać z powodu Interu i Juve, ale jako ludzi mogę ich szanować a nawet podziwiać. Nie przeginajmy z dyskusją w tę stronę. A pisanie po raz n-ty, że nikt nie pamięta zasług Szewczenki już mnie nudzi. Więcej nie dodam. Nie mam siły tłuc do głowy yntelygentom, że nie o to biega.
_________________
od 12.12.1993 r.
 
 
Bubu 
Milanista




Dołączył: 27 Sie 2003
Skąd: Sosnowiec
Ostrzeżeń:
 1/2/2
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 07:48   

Sheva7PiB napisał/a:
ale jeszcze chciałbym coś dopisać: zwróćmy uwagę że wiele osób ( wszyscy ci którzy nazywają Sheve zdrajcą) nie pamięta co dobrego zrobił dla klubu, pamiętają za to jego odejście.


Kim Ty "cenzura" jestes ze wiesz co kto wie na temat "niedoszlej legendy Milanu" a czego nie wie. I ze utkwiło nam w pamieci to jak odszedl? Zastanow sie czasami co Ty za bzdury wypisujesz.
Jak Ty albo Anathem lubicie byc oklamywani, oszukiwani i nie widzicie w tym nic dziwnego to ok. Wiekszosci to przeszkadza. I napisze jeszcze raz to co Vemonik wyzej przytoczyl. Nie dlatego ze odszedl tylko jak odszedl (po jakich deklaracjach itd) a po przyjsciu do Londynu odrazy w 1 meczu liże Lwa czy co to tam jest...
NIKT nie zmusza graczy do deklaracji takich jakie padly z jego ust. Wiec pajaca sam z siebie zrobił.
Tyle.
_________________
1.12.1993, Milan - Porto 3-0 - wtedy się wszystko zaczęło.
 
 
 
Anathem 
Milanista



Dołączył: 09 Sty 2007
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 08:52   

Venomik napisał/a:
Anathem - Twój przykład z pracą


ejże, czy aby na pewno mój??? ;)

Venomik napisał/a:
Jak poprosiłem o odpowiedź co dokładnie kibice zrobili złego - dostałem wymijający ogólnik.


ubliżanie Shevie od zdrajcy to nie ogólnik :) Jak dla mnie to całkiem złe postępowanie ;) Ale dla niektórych może to być normalne cacy zachowanie ;)

Nie mam zamiaru nikogo umoralniać. Każdy niech kieruje się w życiu własnymi zasadami.

Venomik napisał/a:
To tak jakby mi ktoś ukardł 100 zł, ja po tygodniu mu ukradłem 100 zł.
Z tego wynika, że jesteśmy tak samo winni bo obaj zrobiliśmy to samo


No cóż jak dla mnie kradzież to kradzież. Aby odzyskać swoją 100 nie trzeba się zniżac do poziomu złodzieja ;) Ja bym nie ukradł, ale Tobie wolno, na zdrowie :)


Nazwijcie Shevę kłamcą skoro Was oszukał (mnie zawiódł, ale nie wydaje mi się żeby kłamał w momencie jak mówił o przywiązaniu do Milanu) ale nie zdrajcą, bo to przesada.

I kończąc mój wkład w tą dyskusję życzę Wam żebyście byli konsekwentni. Nazywacie go ZDRAJCĄ teraz, nazywajcie go tak już zawsze. Nie sądzę żeby cieszyły WAS sukcesy które ten "ZDRAJCA" (ewentualnie) będzie osiągał z i dla Milanu ;)
Czy nazywając go teraz zdrajcą, a w przyszłości wychwalając go i radując się z jego bramek, nie oszukacie samych siebie i innych forumowiczów? Czy będzie to się tylko nazywać zmianą zdania (w innych okolicznościach niż teraz)?

Mam wrażenie pewnego deja vu ;) Przypomina mi nieco się dyskusja po transferze Ronaldo do Milanu. Wtedy szybko ludzie zmienili o nim zdanie jak zaczął zdobywac dla nas bramki ;)
 
 
Pamato 
Milanista z Klasą




Dołączył: 29 Sty 2005
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 10:09   

Anathem napisał/a:
I kończąc mój wkład w tą dyskusję życzę Wam żebyście byli konsekwentni. Nazywacie go ZDRAJCĄ teraz, nazywajcie go tak już zawsze. Nie sądzę żeby cieszyły WAS sukcesy które ten "ZDRAJCA" (ewentualnie) będzie osiągał z i dla Milanu ;)
Czy nazywając go teraz zdrajcą, a w przyszłości wychwalając go i radując się z jego bramek, nie oszukacie samych siebie i innych forumowiczów? Czy będzie to się tylko nazywać zmianą zdania (w innych okolicznościach niż teraz)?

badz powazny, co to za bzdury pleciesz.....
pomijajac juz kwestie rozlozenia w czasie niektorych uczuc u niektorych ludzi to napisze na troche inny temat, albo inaczej, posluze sie absurdalnym przyklaem (na modle tych kretynizmow o papierzach i zdradzie kobiety powyzej):
czy znienawidzony przez ciebie dziadek, ktory zostawia ci niezly spadek, albo inaczej, dziedziczysz po nim cos z mocy ustawy, cos bardzo fajnego (kasa, ziemia, majatej inny etc) staje sie nagle po smierci twoim ukochanym dzieduniem? czy po prostu masz usmiech na twarzy z lekko innych powodow.....
 
 
 
Anathem 
Milanista



Dołączył: 09 Sty 2007
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 10:42   

Rozwiniesz bardziej przykład dziadka, z jakich to powodów był taki znienawidzony?
Wg mnie przyjmując spadek po kimś kogo się nienawidziło postępuje się conajmniej dwuznacznie. Moralnie się ponosi porażkę. Pieniądze (ogólnie odziedziczony majątek) nie są w życiu najważniejsze.
Dziadek był be, ale jego pieniązki są cacy :( Niestety wierzę że wiele osób tak myśli, ja nie :)

Możesz mi wierzyć lub nie (a pewnie będę w podobnej sytuacji), ale nie tknąłbym kasy takowego dziadka, więc z żadnego powodu by mnie taki spadek nie cieszył :)

Ja nie będę myślał kategoriami Sheva jest zły, jego gole są dobre :)
Myślę tak w przypadku Rogera ;) Shevę sobie odpuszczam, bo nie widzę problemu w tym że wrócił :)
 
 
Pamato 
Milanista z Klasą




Dołączył: 29 Sty 2005
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 11:18   

przyklad byl adekwatny do podawanych wyzej, czyli......bez sensu :] nie skumales? nie doczytales? trudno.... tak czy inaczej, nawet jesli przyklad byl idiotyczny, to jednak pewne cechy z poruszanym problemem ma wspolne, a mianowicie to, ze nie mozesz zarzucac ludziom hipokryzji tylko dlatego, ze beda sie cieszyli z bramek Shevy mimo, ze go nienawidza, bo nie maja zadnego wplywu kto dla Milanu gra, a na pierwszym miejscu jest dla nich klub i jego sukcesy, a dopiero pozniej sprawy inne....

chcesz inny przyklad? prosze bradzo, moze ten ci da cos do myslenia.... pracujesz w firmie gdzie wiele do powiedzenia ma jeden taki sanawabyczek, ktorego nie trawisz, bo obraza pracownikow, podwladnych, wtym nieraz obrazil ciebie, klamie i ogolnie ryje ci humor az milo, ale tak sie sklada, ze generuje w firmie dosyc niezle zyski, bo potrafi to i owo, a w sumie m.in. dzieki niemu zarabiasz calkiem godziwie, a i premie okazjonalne sa wieksze dzieki jego pomyslom.... rozumiem, ze jestes smutny, ze jakis % twojej wyplaty i jakas czesc usmiechu twojej nigdy niezdradzajacej zony (nowe buty, yaaaaaaay) generuje wlasnie ten sanawabyczek i tak naprawde to zmienilbys prace od razu, bo masakra z takim typem 'trzymac' i pod nim robic, nie? w sumie fajnie gdyby zastapil go inny zdolny i madry koles, ale co zrobi zwykly szeregowy pracownik, co?
skumaj, ze kibice Milanu ciesza sie w glownej mierze z sukcesow klubu, to, ze moze przyczyniac sie do nich wredna gnida to lekka rysa na honorze, ale niestety, nic nie moga oni zrobic i beda sie cieszyc z tych bramek tak, ze szkoda gadac ;)
 
 
 
Venomik 
Juventino




Dołączył: 16 Sie 2005
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 11:46   

Ja, przykładowo, wypowiadając się jako kibic reprezentacji Włoch - nigdy nie trawiłem materazziego. Jeden z zawodników, którego darzę największa niechęcią.
I wcale nie uważam, że radość gdy zdobył bramkę w finale MŚ oznacza hipokryzję.
To tylko indywidualna niechęć do Materazziego (u Was do Szewy) i nie przesłania mi kibicowania Italii (u Was Milanowi).
Ja nie widzę w tym nic dziwnego.
_________________
Dirty mind
 
 
 
Anathem 
Milanista



Dołączył: 09 Sty 2007
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 11:58   

No widzisz, mądrzejszy jestes, bo mi słówka hipokryzja jakoś zabrakło ;) Wczoraj wiecznie z ortografią problemy, dzis słówka uciekają ;) Muszę się wyspać ;)

Fajny przykład :) Powiem Ci że juz z jednej firmy przez takie osoby odszedłem ;) No może tylko podobne, bo nie pamietam żebym dzięki nim jakies wielkie premie dostawał czy wypłatę ;)

Pamato napisał/a:
skumaj, ze kibice Milanu ciesza sie w glownej mierze z sukcesow klubu, to, ze moze przyczyniac sie do nich wredna gnida to lekka rysa na honorze, ale niestety, nic nie moga oni zrobic i beda sie cieszyc z tych bramek tak, ze szkoda gadac


Musisz zrozumieć że to co piszesz dobrze wiem :) Chciałbym jednak żeby tak nie było i żeby ludzie byli konsekwentni :)
Ludzie nie mają wpływu na to kto gra w Milanie, więc napinanie się i wyzywanie od zdrajców tez nie ma sensu ;) Choć rozumiem że każdy może wyrażac swoje opinie. Tylko takie ublizanie innym jest niesmaczne, nawet jeśli ten ktoś nigdy się o tym nie dowie ;)

Podałem mój przykład i Rogera w kadrze. Kadrze kibicowac nie przestanę, ale zawsze, powtarzam zawsze mam nadzieje że Rogera w niej nie zobaczę i jeszcze się z jego goli nie cieszyłem i nie będę :) Kwestia zasad i wierności im ;)
Po co wyzywac faceta od zdrajców a potem i tak jakoś mu wybaczyć to co było i radowac się z jego dobrych występów? Przeciez można było mu wybaczyć od razu ;) Nauczkę przecież i tak już dostał ;)

Generalnie nie chcę nikogo nawracać, umoralniać. Chcę jednak żeby się ludzie zastanowili czasem zanim powiedzą jakieś "wielkie" słowa. Skrajności nie są dobre, a piłka nożna to nie najważniejsza w życiu rzecz. Piłkarze zwykle nie są wzorami do naśladowania, więc ich zachowania powinniśmy traktować nieco z przymróżeniem oka. Piłkarze tworzą historie klubów, ale to kibice sa naprawdę przywiązani do ich barw :) Era piłkarzy takich jak Paolo mija (bądź minęła) więc nie wymagajmy od nich wierności jednemu klubowi ;)

I jeszcze odnośnie niegdysiejszych słów Shevy że zakończy karierę w Milanie (po czym odszedł do Chelsea). Zgadzam się że przesadził, pewnie lepiej żyć w zgodzie z zasadą "nigdy nie mów nigdy", pewnie że słowa powinno się dotrzymywać. Jednak jak pokazuje życie, rozliczanie ludzi z tego co powiedzieli zależy od punktu siedzenia ;)
Jakoś nie przypominam sobie nikogo sklinającego na Łysego po tym jak jego słowa o zakończeniu mercatta (po sprowadzeniu Dinho) okazały się nieprawdziwe (przyszłi potem Urugwajczycy, Sheva, czy Senderos) ;) żartobliwie napiszę: Nazwijmy go zdrajcą za oszukiwanie kibiców ;) (wiem wiem, nie całował koszulki Chelsea ;) )
 
 
Pamato 
Milanista z Klasą




Dołączył: 29 Sty 2005
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 12:38   

pomine juz odpisywanie ne tan bełkot..... napisze tylko, ze nie zdziwie sie jak za pol roku ludzie, ktorzy Shevy teraz nie trawia zaczna go znowu lubiec i kibicowac rowniec JEMU (nie tylko Milanowi), bo taka jest ludzka natura, ludzkie uczucia bywaja zmienne, i nie tobie oceniac czy ktos kto tak zmieni zdanie jest hipokryta czy po prostu nie jest krowa ;)
 
 
 
Anathem 
Milanista



Dołączył: 09 Sty 2007
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 12:46   

Za to Sheva został zdrajca bo nie chciał byc krową? ;)
Wszystkim wolno, tylko nie Ukraińcowi ;)
 
 
Pamato 
Milanista z Klasą




Dołączył: 29 Sty 2005
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 13:05   

Sheva zostal tym kim zostal, bo NIE UMIAL odejsc z klasa, a i po odejsciu zachowal sie jak larwa calujac herb klubu, z ktorym oprocz kontraktu narazie nic go nie laczylo po tylu latach spedzonych w klubie w ktorym byl Bogiem, a ktory to byl dla niego prawdziwa rodzina.... jesli do ciebie to nie dociera i na rowni stawiasz ewentualna zmiennosc uczuc niektorych kibicow to ja ci gratuluje prostego spojrzenia na swiat....

ps: dobra, napisalem swoje kolejny 3gr w tej dziwnej dyskusji, ale chyba juz nie mam sily na wiecej....
 
 
 
Anathem 
Milanista



Dołączył: 09 Sty 2007
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 13:15   

No chwila, ale przeciez mógł zmienic uczucia co do Milanu i zapałac wielkim uczuciem do herbu na niebieskiej koszulce. Skoro każdy ma prawo zmienić decyzję czy uczucia (żeby nie zostać krową jak to ładnie ująłeś) to i jemu takie przysługuję. Ja rasistą nie jestem, każdy dla mnie ma takie same prawa :) To aurat jest dla mnie proste :)


PS Ja już ze 2 razy dawałem spokój z tym tematem a jednak wracałem. Ale na kolejne wywołanie do tablicy już nie odpowiem. Po co się z koniem kopać Zawsze można go rogiem potraktować ;)
 
 
Pamato 
Milanista z Klasą




Dołączył: 29 Sty 2005
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 13:39   

jasne, ze tak sadzisz, bo dla ciebie nie ma roznicy w tym, ze ktos oddaje swoja milosc do jednej druzyny, latami zaskarbiajac sobie milosc ich kibicow i samego klubu, milosc o jakiej naprawde nieliczni moga marzyc, a potem nagle sie w tej druzynie odkochac, mamic kibicow pozostaniem i kreceniem na wszystkie strony tracac przy tym wszystkie jaja jakie sie ma i niemal w tym samym momencie pokochac inna ekipe, ktora ani dla niego (ani on dla niej) nie zrobila nic specjalnego, wbijajac tak naprawde w tym momencie sztylet w jeszcze nie do konca zagojone rany (nie odejsciem samym w sobie na BOGA!!! tylko STYLEM!!! skumajcie to wreszcie, bo zal mi was coponiektorych, naprawde... ) kibicow poprzedniej ekipy.... a w tym, ze teraz ten ktos wraca z podkulonym ogonem (bo przeciez nie wracalby gdyby z niebieskim herbem na koszulce mu sie wiodlo) i duza czesc kibicow go bedzie nienawidziec po tym wszystkim, ale ci zawiedzeni i zrobieni w 'Ch' kibice pod wplywem roznych rzeczy moga w koncu znowu zaczac szanowac tego goscia, okazujac mu serce.....
dla ciebie te dwie zmiany zdania znacza to samo, to sa po prostu 'zmiany zdania'.... dlatego to nie ma sensu, ty nie widzisz tu nic oprocz suchej matematycznej 'definicji' i finito.... przykre to, ale chyba tak tez musi byc, zeby gdzie indziej bylo inaczej :]
 
 
 
Venomik 
Juventino




Dołączył: 16 Sie 2005
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 13:45   

Ja się tylko oburzę zrównaniem miłości do klubu i przywiązania do końca kariery z przyziemnym poglądem.
Uczucia to nie poglądy :)

i też znikam z tej dyskusji. Bo my jesteśmy krowami. Poglądów nie zmienimy :)
_________________
Dirty mind
 
 
 
Anathem 
Milanista



Dołączył: 09 Sty 2007
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 14:01   

Rety powiało grozą i dramatyzmem. Dla Ciebie jednak porównanie do zdrady kobiety nie jest absurdem.

Pamato napisał/a:
wbijajac tak naprawde w tym momencie sztylet w jeszcze nie do konca zagojone rany


Ja w takim razie przepraszam. Nie wiedziałem że aż tak serio traktujecie piłkę i piłkarzy :( Wbijanie sztyletu w serce. Ładne to.
Ale w takim razie, przy takim podejściu do sprawy, macie rację, Sheva Was zdradził.
Tylko Panowie i Panie, nie przesadzajcie prosze. nie skaczcie z mostów gdy Wasza drużyna przegra. Nie warto, nie o to w tym wszystkim chyba chodzi.
Uwielbiam Milan i piłkarzy grających w jego barwach, ale nigdy żadnego nie kochałem :) Serio, a kibicuję im już 20 lat :)

Ja w takim razie nie rozumiałem że całując herb klubu, piłkarz chce przekazać że ten klub kocha.
(wracając do przykładu dziadka i spadku, Ci którzy by go przyjeli, też by herb Chelsea pocałowali ;) ).

Jeszcze raz przepraszam że nieco inaczej podchodzę do piłki nożnej i do kibicowania. Słowa moje kieruję do tych kibiców którzy mają podobne podejście co Pamato. Już słowa nie napisze w podobnych kwestiach.
Skoro różnimy się w samym podejściu, podobnego typu dyskusje sensu nie mają.
Jednak gdyby ludzie nieco więcej umiaru i rozsądku zachowywali, to może nie byłoby huliganów na stadionach.

Venomik znów niedopatrzenie, to Pamato pisał o zmianach uczuć :)
 
 
acmilan1899 
Milanista



Dołączył: 01 Lis 2004
Skąd: obecnie Tychy
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 15:02   

No najlepiej próbować robić z ludzi debili (mission failed). Twój bełkot jest niewart odpisywania.
_________________
od 12.12.1993 r.
 
 
Anathem 
Milanista



Dołączył: 09 Sty 2007
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 15:30   

Skoro używam czasem ironii to robię z kogos debila? Nikomu w końcu nie ubliżam a i nie mam nikogo za umysłowo uposledzonego!!!
Pamato czy inni też tak piszą i nikt nie twierdzi że debili z nich robią :) Ja się na krowę nie oburzam ;)

A gdybys się zastanowił, to w mojej wypowiedzi pisałem poważnie że mam inne podejście do tematu piłki nożnej i stąd będą występowac różnice w poglądach między mną a niektórymi forumowiczami.

Widac do niektórych trzeba pisać bez cienia humoru bo mają problem z uchwyceniem sensu wypowiedzi
 
 
Venomik 
Juventino




Dołączył: 16 Sie 2005
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 15:48   

Anathem - mówiłem o tym, że skoro kibice nie są jak krowa i mogą zmieniać poglądy to dlaczego Szewa nie może.
Szewa zmienił uczucia :)

Prosze mnie już nie wywoływać :P
_________________
Dirty mind
 
 
 
Soja 
Milanista




Dołączył: 13 Gru 2005
Skąd: London
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 15:50   

Anathem napisał/a:
Generalnie nie chcę nikogo nawracać, umoralniać. Chcę jednak żeby się ludzie zastanowili czasem zanim powiedzą jakieś "wielkie" słowa. Skrajności nie są dobre, a piłka nożna to nie najważniejsza w życiu rzecz. Piłkarze zwykle nie są wzorami do naśladowania, więc ich zachowania powinniśmy traktować nieco z przymróżeniem oka. Piłkarze tworzą historie klubów, ale to kibice sa naprawdę przywiązani do ich barw :) Era piłkarzy takich jak Paolo mija (bądź minęła) więc nie wymagajmy od nich wierności jednemu klubowi ;)

No wszystko fajnie, tylko że zauważ że niektórzy w dyskusji o piłkarzu powołują się na papieży i zdrady kobiet.
To do Ciebie musi wreszcie dotrzeć, że niektórzy bardziej emocjonalnie podchodzą do kibicowania i zwracają większą uwagę na gesty i słowa. To że Ciebie nie interesuje całowanie herbów itp. to nie znaczy, że wszyscy muszą tak myśleć, bo Tobie się wydaje, że Twój pogląd jest jedynym słusznym.

Jakby nie było, ja też cieszę się z powrotu Shevy i mimo, że byłem bardzo zły po jego odejściu i po tych cyrkach z niebieskim lewkiem to zawsze starałem się nie zostać zaślepionym przez gorycz z tego powodu. Więc umiarkowanie wypowiadałem się o tej całej historii. Ale mimo wszystko styl odejścia był kompletną żenadą i katastrofą. To że niektórzy nazywają to zdradą(tak, to jest mocne słowo) też mnie wcale nie dziwi.

Natomiast Ty próbujesz tu lansować pogląd że to wszystko było normalne i w jak najlepszym porządku. Wmawiasz wszystkim, że nie powinno razić całowanie herbu Chelsea w pierwszym meczu, bo piłka to tylko gra. Ale zrozum w końcu że inni mogą inaczej do tego podchodzić i Twoje mesjańskie poglądy tego nie zmienią. Niech każdy kibicuje jak mu się podoba, ale nikogo raczej nie przekonasz że to odejście było normalne, w porządku i nikt nie powinien żywić urazy więc nie ma czego nawet wybaczać.
_________________
Puchary Europy: 1963, 1969, 1989, 1990, 1994, 2003, 2007...?może kiedyś?

carlos napisał/a:
Abate to fizol, który porusza się po boisku jak wieża po szachownicy
 
 
 
Sheva7PiB 
Milanista



Dołączył: 23 Sie 2008
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 16:37   

Ja jeszcze tylko napisze że coś co bardzo mnie dziwi. Z tego co większość ( jeżeli nie wszyscy, którzy nie lubią Shevy) pisze wynika że :diavolo: UWAŻAJĄ SHEVE ZA ZDRAJCE NIE DLATEGO ŻE ODSZEDŁ TYLKO DLATEGO ŻE ZROBIŁ TO W ZŁYM STYLU :) :diavolo: natomiast tym którzy im to wytykają ślą posty w których nazywają ich DEBILAMI. Brawo. Ja uważam że imić Anathem inteligentnie odpisuje na posty ( i to nie dlatego że jest " po mojej stronie":)) za to inni niezbyt kulturalni nazywają go debilem.
Nikt nikomu nie narzuca zdania, każdy będzie myślał co chce, ale to jest dyskusja i obie strony wykładają swoje argumenty. według mnie 173>Styl odejścia.
Do Bubu:
Bubu napisał/a:
Sheva7PiB napisał/a:
ale jeszcze chciałbym coś dopisać: zwróćmy uwagę że wiele osób ( wszyscy ci którzy nazywają Sheve zdrajcą) nie pamięta co dobrego zrobił dla klubu, pamiętają za to jego odejście.


Kim Ty "cenzura" jestes ze wiesz co kto wie na temat "niedoszlej legendy Milanu" a czego nie wie. I ze utkwiło nam w pamieci to jak odszedl? Zastanow sie czasami co Ty za bzdury wypisujesz.



Przepraszam źle się wyraziłem: SĄDZE ŻE WSZYSCY KTÓRZY NAZYWAJĄ SHEVE ZDRAJCĄ nie pamięta co dobrego zrobił dla klubu, pamiętają za to jego odejście. Uważam tak po przeczytaniu wcześniejszych postów. Może źle zrozumiałem ale z tego co piszecie wynika że: SHEVA TO ZDRAJCA NIE DLATEGO ŻE ODSZEDŁ ALE DLATEGO BO ZROBIŁ TO W ZŁYM STYLU, A JEGO 173 GOLE MOŻE SOBIE WZIĄŚĆ :) czyż nie tak mówicie? :) chociaż nie! Te 173 gole możemy sobie zatrzymać ( tak jak spadek dziadka :) )
_________________
...Ja nigdy cię nie opuszczę.
 
 
suchy 
Milanista z Klasą



Dołączył: 29 Gru 2003
Skąd: Gdynia
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 17:13   

Nie rozumiesz jednej prostej rzeczy. Jego zaslugi dla klubu to jedno, moment odejscia to zupelnie inna sprawa. Co mi z jego 173 bramek, moglo byc ich nawet 1000, skoro po tak dlugim czasie zrobil z kibicow idiotow, ktorzy uwierzyli w jego belkot o zakonczeniu kariery w Milanie. W kolejnych wywiadach powtarzal, ze tutaj chce zostac do konca i ani mysli sie przenosic gdzies indziej, po czym jak choragiewka zmienia decyzje, troche teatru i bye bye. Mam w glebokim powazaniu takie zachowanie. Teraz po dwoch latach kiszenia sie na wyspach powraca z podkulonym ogonem, jak gdyby nigdy nic. Na prawde strasznie nisko upadl.

EDIT

Jeszcze jedno. Myslisz, ze dlaczego do nas wrocil, bo zatesknil i chce naprawic swoj blad?
Ostatnio zmieniony przez suchy Wto Wrz 02, 2008 17:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group